Litosfera: „Kilka lat temu zagraliśmy przez pomyłkę, w kościele” [WYWIAD]

Litosfera
Litosfera fot. materiały prasowe © Wszelkie prawa zastrzeżone

„Kilka lat temu zagraliśmy, moim zdaniem przez pomyłkę, w kościele. Przez pomyłkę, bo gość który nas o to poprosił myślał chyba, że gramy religijną muzykę. To było jakieś spotkanie, czy msza dla ludzi, którzy byli darczyńcami, miał przyjechać biskup itd. Ja śpiewałem z ambony, a zespół był rozstawiony przed ołtarzem. Gdybyście widzieli miny ludzi, gdy śpiewałem swoje teksty, w których np. padało pij i baw się coraz więcej z hasłem rock & roll” – zapraszamy do rozmowy z członkami jednego z najciekawszych młodych zespołów współczesnej sceny rockowej w kraju, czyli z zespołem Litosfera!

Litosfera
Litosfera fot. materiały prasowe © Wszelkie prawa zastrzeżone

Jesteście prekursorami Fun-Punka, prawda? Opiszcie swój pomysł na muzykę.

Paweł Kaczmarczyk: Fun-punk to nic innego jak złączenie satyrycznych tekstów z muzyką mieszaną. Mówiąc muzyka mieszana mam tu na myśli, że łączymy gatunki, takie jak: pop-punk, ska, rock, czy reggae.

A jeżeli chodzi o warstwę liryczną to poprzez żart i inne spojrzenie na ziemskie sprawy roznegliżujemy każdy problem, niczym łysy z Brazzers. Praktycznie bawimy się muzyką, w każdym znaczeniu tego słowa. Utwory budzą emocje i oto nam właśnie chodzi.

Dajmy na to, w numerze „Zapalniczka” przedstawiliśmy historie jakiej nikt dotychczas nie śnił wymyślić, a to się ludziom spodobało. Ten akurat numer niektórzy mogli usłyszeć w jednym z odcinków znanego YouTubera Niekrytego Krytyka (odc. „Idę albo nie idę” przyp. Paweł ). Wracając do Fun-punku, to na naszych koncertach jest sporo energii na scenie, ciężko ustać w miejscu. To nie jest grzeczne granie… Bliżej nam do Nirvany, niż Kombii.

Tomasz Seweryn: Nirvana Nirvaną, ale chciałbym jednak pożyć więcej niż 27lat…;) Fun punk to po prostu mieszanie, kombinowanie, próbowanie. Prywatnie nie zamykamy się na jeden gatunek muzyki. Wsiadając z nami do samochodu usłyszysz rap na równi z rockowymi kawałkami i jazzem, a przy nauce przyłapiesz mnie na muzyce klasycznej. Co to obchodzi naszych słuchaczy? Cóż, nigdy nie mogą być pewni tego co za chwile zagramy. To, że właśnie wyszliśmy na scenę z piosenką pop-punkową nie oznacza, że za chwile nie wskoczy na scenę ktoś ze skrzypcami.

W zasadzie jak obserwujemy muzyczne poczynania Ali, naszej perkusistki, sami czasami nie jesteśmy pewni czego można się spodziewać po kolejnej próbie. Stąd ten fun punk. Nikt nie może zarzucić nam, że robimy coś co odbiega od gatunku, do którego nas zaszufladkował. Nie może tego zrobić bo sami ciągle tworzymy ten styl.

Skąd w ogóle wzięła się Litosfera? Jak się poznaliście? Jak wygląda muzyczne doświadczenie poszczególnych członków?

PK: Litosfera wzięła się z puzzli. Wyjąłem kiedyś zakurzoną gitarę ze strychu, która miała dwie struny i była nienastrojona. Siedziałem nad nią kilka godzin aż krwawiły mi palce. Tak mi się to spodobało, że zakupiłem taką, na której dało się cokolwiek zagrać normalnego. Później gitara elektryczna z małym piecykiem, następnie marzenia o zespole, zebranie ludzi z podobną pasją… Właśnie to jest moja część puzzli, które musiałem ułożyć żeby zrealizować te marzenia. W aktualnym składzie gramy od w sumie niedawna, bo mieliśmy zmianę warty przy gitarze basowej – Wiole zastąpiła Kasia. A resztę dopowie Tomek…

TS: Ja zaś dostałem szansę, która chciałem wykorzystać. Paweł zapraszając mnie do wspólnego grania miał świadomość, że dopiero zaczynam przygodę z gitarą (grałem zaledwie od roku). Wspólne próby były dla mnie możliwością rozwoju, a że do tego doszła ogromna radość z tworzenia, musiałem zostać „kolejnym puzzlem” w tej układance. Litosfera miała kiedyś problemy personalne, ale byłem wtedy już tak w to wkręcony, że już nie dało się odpuścić i nawet nie myślałem o zostawieniu Lito. W końcu przebrnęliśmy przez kłopoty ze składem i tworzymy całkiem zgraną (i to nie tylko muzycznie) ekipę.

Gdybyście mieli jednym zdaniem zachęcić wszystkich tych, którzy być może jeszcze Was nie znają do zapoznania się z twórczością litosfery, to co byście powiedzieli?

TS: Jednym zdaniem? Spieszcie się ustawiać Litosferę na dzwonki w telefonach, żebyście mogli powiedzieć kiedyś w towarzystwie „słuchałem/am Lito zanim to było modne”.

Przygotowujecie się do premiery nowego klipu – co to będzie za teledysk?

PK: Teledysk do nowego numeru pt. „Kochanek” ukazuje osoby z charakterem, pasją, z tzw. pazurem. Tacy ludzie uważani są za najlepszych kochanków, więc tak to sobie wymarzyłem. 🙂 Pojawi się wszystko to co lubi młodzież, czyli: piękne dziewczyny, taniec (Formacja taneczna Eks-Tremum), odkryte pośladki, tatuaże (Goshira Gawłowska) i drogie samochody. Stroną montażu i nagrania tego wszystkiego zajął się Radek Szymański z Botox-PS Photography.

TS: Potwierdzam. Widziałem i to wszystko w klipie się pojawia. Iza Kaczmarek świetnie odnalazła się w swojej roli i w zasadzie to wokół niej kręci się cała historia. W tym miejscu chciałbym podziękować każdej jednej osobie, która przyczyniła się do powstania tego teledysku. Jeśli nam pomagałeś/aś i właśnie to czytasz: dzięki, bez Ciebie by się nie udało.

Klip zapowiada nową EP-kę Litosfery. Powiedzcie coś więcej o tym wydawnictwie.

PK: EP-ka będzie nosić nazwę „Miasto zegarów”. Niedługo zaczynamy pierwsze nagrywki w studio do kolejnych numerów z tej płyty. Utwory będą pojawiać się w dłuższym odstępie czasowym na YouTubie tak by słuchacze mogli, na spokojnie, zapoznać się z teraźniejszymi numerami.

TS: Fajnie byłoby wydać taki krążek w formie fizycznej. Tutaj kieruję lekki uśmiech do wytwórni/wydawnictw, nie jesteśmy związani żadnymi kontraktami to chyba czas się do nas odezwać, nie? 😉 Ale nie jest to jakimś naszym nadrzędnym celem, więc tak, materiał będzie spokojnie trafiał na Youtube. Każdy będzie miał do niego dostęp, a jeśli uda nam się wydać namacalną EPkę i ktoś postanowi kupnem okazać nam aprobatę – super!

Jak nowy materiał będzie miał się do Waszego dema „#bez_spiny”? To zupełnie coś nowego czy raczej kontynuacja tam obranej muzycznej drogi?

PK: Myślę, że to będzie bardziej dojrzała płyta. Pod względem muzycznym bardziej przemyślana i dopieszczona. Jeżeli chodzi o lirykę to w tamtej dużo było o używkach, w tej więcej będzie o seksie. Tak całkiem poważnie to każdy znajdzie w tej płycie coś dla siebie, od numeru, który mówi żeby nie przejmować się opinią publiczną, przez utwór który otworzy wam oczy na kilka spraw, aż po piosenki które będziecie wysyłać swoim znajomym na Facebooku z dopiskiem „obczaj jakie zajebiste”.

TS: Oczywiście „bardziej dojrzała” nie oznacza, że będzie to ciężki i mega poważny materiał. Dalej zostajemy w naszej fun-punkowej konwencji. Po prostu wszyscy się rozwijamy i w trakcie nagrań staramy się dopracować każdy aspekt piosenki. Podsumowując: Litosfera jest pojętnym uczniem, ale nie zamierza odcinać się od swojego stylu.

Gdzie Was szukać? Gdzie można sprawdzić muzykę Litosfery, daty koncertów i bieżącą aktywność?

TS: Facebook. Obecnie podstawa kontaktu z wieloma osobami, także z nami (https://www.facebook.com/litosfera.official). Tutaj też pojawiają się daty koncertów czy linki do wydarzeń, które są w jakiś sposób z nami powiązane.

Jeśli ktoś jest zainteresowany naszym typowo muzycznym dorobkiem, polecamy nasz kanał na Youtube (https://www.youtube.com/litosferaofficial). A dla wzrokowców, Instagram (@litosferaofficial). Uprzedzając pytanie: tak, piękniejsza część zespołu też wrzuca tam swoje zdjęcia.

Jak wygląda koncertowa aktywność Litosfery?

PK: Póki co to wygląda tak, że rozbieram się do naga wchodzę pod prysznic i tam daje koncert, szczególnie gdy na początku poleci zimna woda 🙂 Nie no, ostatnio graliśmy np. w Wolbromiu, miłe miasto, fajni ludzie. Na scenie jest totalny odjazd, dużo biegania, skakania, ale także chwila na żarty i poważne tematy między piosenkami. Lubię wzbudzać w ludziach emocje, patrzeć im w oczy tak, żeby każdy z nich miał odczucie, że kieruje te słowa właśnie do niego, wtedy nawiązuje się fajna współpraca. Kilka lat temu zagraliśmy, moim zdaniem przez pomyłkę, w kościele. Przez pomyłkę, bo gość który nas o to poprosił myślał chyba, że gramy religijną muzykę.

To było jakieś spotkanie, czy msza dla ludzi, którzy byli darczyńcami, miał przyjechać biskup itd. Ja śpiewałem z ambony, a zespół był rozstawiony przed ołtarzem. Gdybyście widzieli miny ludzi, gdy śpiewałem swoje teksty, w których np. padało „pij i baw się coraz więcej z hasłem rock & roll”. Jedyna osoba, która była bardzo zadowolona to był młody ksiądz, chociaż jak zagraliśmy w naszej wersji „Stand by me” to ludzie nawet, że poklaskiwali. Ale nie rozumiem o co byli oburzeni, Jezus z krzyża nie zszedł.

TS: W temacie koncertów (i nie tylko) lubimy zasadę wzajemnego szacunku. Wiesz, jeśli ktoś proponuje nam super rewelacje w postaci „ej! Zagrajcie u mnie w klubie za piwo, tylko zbierzcie sami ludzi bo przecież nie będę drukował plakatów!” to mogę jedynie się uśmiechnąć i wziąć to za żart. Na szczęście, nie jest to regułą w każdym klubie. Na szczęście, bo bardzo lubię granie w klubach. Nie jesteśmy oddzieleni od publiki metalowymi barierkami, a kontakt z odbiorcą jest dla nas ważny. Ale w kwestii kontaktu z ludźmi na koncercie to nie chcę Pawłowi wchodzic w kompetencje, w każdym razie nie ma szans żeby gość nie złapał dobrej relacji scena – publika. Ok, czasami mu zazdroszczę tej charyzmy ale dość komplementów bo się poczuje zbyt ważny!

Fajną sprawą są też supporty plenerowe (dni miast itp.). Poza szansą na dotarcie do nowego odbiorcy, miłym aspektem takiego grania jest możliwość poznania supportowanej gwiazdy. W większości okazują się być naprawdę fajnymi osobami, nie mającymi problemu z poświęceniem nam czasu na rozmowę. Kurde, dzielisz scenę ze swoim idolem a do tego możesz go prywatnie poznać. Chyba nie muszę nic więcej dodawać.

Czy planujecie w przyszłym roku zgłaszanie się do jakichś letnich festiwali? Jeśli tak, na scenie których byłoby Wam najwygodniej?

TS: Mi osobiście najwygodniej gra się na takiej scenie, na której jest prąd do wzmacniaczy gitarowych. A tak już poważnie. Z chęcią ogralibyśmy jakiś festiwal. Ciekawe doświadczenie, mieszające granie klubowe z plenerem. Jak grasz z inicjatywy domu kultury czy po prostu miasta, musisz mieć świadomość rangi imprezy. Wiadomo, tam przyjdą dzieci, ludzie starsi, musisz być przygotowany na dopasowanie repertuaru na takie okoliczności. Przy tych wszystkich ograniczeniach chcesz też pokazać swoją twórczość tak jak ją czujesz.

Tutaj zaczyna się szukanie pewnych kompromisów między tym co chcesz a tym co możesz. Sceniczna metafora życia. Festiwal daje większą swobodę działania. Ludzie są gotowi na Litosferę w pełnej okazałości. Tak, zdecydowanie chcemy zagrać na jakimś festiwalu.

PK: Chcielibyśmy zagrać na Woodstocku, ale konkurencja jest duża. No i ogólnie festiwale, które przyjmą naszą niegrzeczną alternatywną muzykę chętnie przytulimy.

Dziękuję za rozmowę – ostatnie słowo należy do Was!

PK: Litosfera to zespół, którego potrzebujecie jak kawy. A jeśli nie pijecie kawy to zacznijcie, bo lepszy taki kop, niż ten w dupę.

TS: Dzięki również. Polecamy się na przyszłość i co złego to na pewno my!

POSŁUCHAJ SINGLA
LITOSFERA – ZAPALNICZKA (HEJ DZIEWCZYNKO)

Litosfera
Litosfera fot. materiały prasowe © Wszelkie prawa zastrzeżone

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco!

R E K L A M A » dywany do salonu

REKLAMA
loading...
loading...
PODZIEL SIĘ