Chris Cornell nie żyje. Możliwe samobójstwo

Chris Cornell
Chris Cornell fot. materiały prasowe © Wszelkie prawa zastrzeżone

W wieku 52 lat zmarł Chris Cornell. Policja sprawdza, czy nie było to samobójstwo.

Wokalista znany z Soundgarden, Audioslave i Temple of the Dog zmarł w pokoju hotelowym, po koncercie w Detroit. Ciało, które odkrył kolega z zespołu, znajdowało się w wannie. Podobno znaleziono też coś na jego szyi.

Ostatni utwór, jak wykonał na żywo z Soundgarden to „Slaves & Bulldozers”, w który wpleciono „In My Time of Dying” Led Zeppelin.

Rockman wcześniej zmagał się z depresją, a także uzależnieniem od narkotyków i alkoholu.

Chris Cornell dał się poznać za sprawą działalności w zespole Soundgarden, będącym czołowym przedstawicielem grunge’u. Grupa wydała jeden z najważniejszych rockowych albumów lat 90., „Superunknown” (1994). Ostatni longplay w dorobku kapeli to „King Animal” z 2012 roku.

Cornell z powodzeniem prowadził też karierę solową. We wrześniu 2015 roku ukazała się jego ostatnia samodzielna płyta, „Higher Truth”. Ponadto śpiewał w supergrupach Temple of the Dog i Audislave.

Amerykanin nagrał piosenki do filmów „Casino Royale” („You Know My Name”), „Kaznodzieja z karabinem” („Nearly Forgot My Broken Heart”), „13 godzin: Tajna misja w Benghazi” („Til the Sun Comes Back Around”) i „Przyrzeczenie” („The Promise”).

R E K L A M A » atrakcje na wesele

Skomentuj!

REKLAMA
loading...
loading...
źródło:aka | Consequence of Sound
PODZIEL SIĘ