Fink Tree: “To, co aktualnie tworzymy jest zawsze odbiciem naszego serca”

Fink Tree:
fot. materiały prasowe © Wszelkie prawa zastrzeżone

Fink Tree to poznańska rockowo-alternatywna grupa, która tworzy muzykę inspirowaną melodiami z Wysp Brytyjskich. Niedawno zespół zaprezentował swój pierwszy teledysk do singla “Sinner”, który zapowiada debiutancki album.

Fink Tree działają od 2014 roku, na swoim koncie mają EP-kę zatytułowaną “Our Planet”. Obecnie kwartet zapowiada pierwszy studyjny album. Rozmawiamy z wokalistą grupy, Mikołajem Adamczewskim.

Fink Tree niedawno zaprezentowało nowy singiel zatytułowany „Sinner”, za chwilę przedstawi kolejny. Za nim zapytamy o ten drugi, zatrzymajmy się przy utworze „Sinner”. Dlaczego zdecydowaliście się na to, by to ten właśnie utwór zaprezentować jako pierwszy?

„Sinner” jest energetyczny, jak powiedziała nam twórczyni teledysku „pod nóżkę”. Po singlu „Blue&Green&Orange”, z naszej pierwszej krótkiej płyty, chcieliśmy trochę „rozruszać” słuchaczy. BGO był raczej spokojnym utworem, od którego nasz Grzesznik nieco odbiega. Nie oznacza, to że w nowym materiale rezygnujemy ze spokoju. Chodziło o pokazanie spektrum naszym możliwości.

Gdzie powstawał „Sinner”? Kto zajmował się podukcją tego kawałka i jak oceniacie efekt końcowy?

Nakręcony został w Krakowie przez Black Shadow Studio. Wiedzieliśmy, że to dobra ekipa, która zna się na rzeczy. Nie spodziewaliśmy się jednak, że wyjdzie aż tak fajnie!
Ujęcia dzikiego, nocnego miasta i jadący donikąd główny bohater idealnie wpasowały się w klimat naszej opowieści.

Skąd w ogóle wzięło się Fink Tree? Jak wygląda historia Waszego zespołu?

Żeby coś się mogło urodzić, potrzebuje rodziców. Idąc tym tropem można powiedzieć, że „matką” zespołu jest trójka starych kumpli, która spotkała się kiedyś w garażu i urodziła marzenie. To marzenie wziął w swoje ręce „ojciec” – czyli dwójka jeszcze innych kumpli. Jak na ojca przystało, zdecydowanie i stanowczo wyciągnęli to marzenie z garażu wprost na festiwalowe sceny. Nadali mu brzmienia, techniki i obycia scenicznego oraz charakteru. W naszym wypadku „matką” jestem ja, Krzysztof i Maciej. Natomiast „ojcem” Filip i Grzesiu.

Jak wyglądają Wasze zespołowe ambicje?

Festiwale i słuchacze, ale przede wszystkim praca nad sobą. Chcemy się rozwijać, dlatego jesteśmy otwarci na wszelkie uwagi, opinie. Pragniemy zdobyć szerokie grono słuchaczy, dlatego ważne jest dla nas, co powiedzą ludzie, żebyśmy mogli zmieniać się na lepsze. Istnieje grono osób, którym już wszystko się podoba – bardzo nas dopingują. Szczególnie, że są to ludzie zza granicy, co uwydatniło się, gdy tylko Grzesiu rozpoczął szerszą ekspansję medialną w internecie. Dostajemy zaproszenia do wielu miast w Europie, a czasem nawet i dalej. 😉 Ostatnio pracujemy nad ciekawym wyjazdem na pewien festiwal do Francji i mamy gorącą nadzieję, że uda nam się go zrealizować.

Wracając do ambicji, myślę że dobrym wyznacznikiem będą festiwale. Showcase’y, open air’y (i najfajniej też Open’ery:D), takie miejsca, w których czuć, że muzyk żyje! Gdzie „współtworzy” się ją z publicznością.

Wasz drugi singiel, które premiera ma się odbyć w sierpniu, to już nieco inna bajka, bo utwór ma być w języku polskim, tak? Jesteście w swej twórczości dwujęzyczni czy to taki wyjątek?

To pierwszy taki eksperyment, ale jesteśmy z niego naprawdę zadowoleni. Za warstwę tekstową odpowiadam głównie ja i wychodzę z założenia, że to serce dyktuje Ci, czy daną piosenkę czujesz po angielsku, czy po polsku. Pisanie w języku ojczystym – i śpiewanie! – to znacznie trudniejsze zadanie, niż robienie tego w j. angielskim. U nas jednak ten język nie jest żadną strategią. Możecie mi nie wierzyć, ale to po prostu jest sprawa natury danego kawałka. Piszę też teksty w „swoim” języku. Jedna niewiele z nich przypasiło klimatem do Fink Tree. „Kosmos” przypasił.

„Kosmos” będzie zrealizowany w formie animacji 2D. Jaki jest na tę animację pomysł?

Jeśli chodzi o fabułę, to nie chcemy zdradzać za dużo, ale będzie raczej nieskomplikowana. Jak można się domyślać, akcja będzie miała miejsce w Kosmosie. To piosenka o utracie, wspomnieniach i poszukiwaniu. Myślę, że klip Grzesia dobrze to wszystko zobrazuje.

Będzie to jakaś fabularna historia?

Poniekąd, tak.

Kto zajmuje się realizacją tego klipu?

Jeden z nas. Grzesiu tj. Grzegorz Nowotarski odpowiada w naszej bandzie za social media i sprawy graficzne, ale nie tylko. Dopinguje nas i mobilizuje do działania. Stworzył też naszą stronę internetową www.finktree.com. Na pewno pojawi się na niej nowy teledysk.

Jeśli chodzi natomiast o warstwę muzyczną, jaki będzie „Kosmos”?

Inny. Na pewno inny, niż „Sinner”. Wracając do początku wywiadu, powiem że będzie spokojny. Tak jak tekst wyraża głęboki niepokój, tak sama muzyka jest mieszaniną nostalgii i chillu, który jest tym czego główny bohater opowieści intensywnie poszukuje. Choć sam „poszukiwacz” natrafia tylko na jego odbicie, słuchacz będzie mógł się przy kawałku odprężyć. Cóż, tak przynajmniej myślę.

Czy te oba single można traktować jako zapowiedź większego wydawnictwa? Jak wyglądają Wasze plany w tej materii?

Czy tak będzie – to już nie zależy od nas. My gramy całymi sobą, ale wydawanie płyty to nie kwestia samych chęci. Szukamy kogoś, kto się nami zainteresuje i będzie chciał współtworzyć naszą historię. Wytwórni, żeby rozesłać płytę po świecie, by dotarła do słuchaczy. Managera, żeby pokierował nami ktoś, kto zna się na rzeczy jeszcze lepiej, niż my sami. Materiał mamy gotowy. Pytanie tylko, co ktoś z nim zrobi. My głowy mamy otwarte i potencjał na wiele, wiele płyt i czadowych występów live! Skrzydła też mamy w gotowości, ale tak jak pisałem, szukamy kogoś, kto pomoże nam stać się ptakiem, bo nie chcemy skończyć, jak Ikar udając jednego.

Oprócz wspomnianych singli macie na koncie EP-kę „Our Planet”. Czy gdzieś jeszcze można sprawdzić/nabyć ten materiał?

Każdy przejaw naszej twórczości znajduje swój odnośnik na naszej stronie internetowej www.finktree.com. Jeśli ktoś chce do nas napisać, polubić fanpage, obejrzeć klip, czy posłuchać muzyki – znajdzie tam to, czego potrzebuje. 😉

Poza tym, jesteśmy na Spotify, Deezer, iTunes i innych serwisach streamingowych.
Jeśli chodzi o fizyczny krążek, zostały ostatnie egzemplarze, w których posiadanie można wejść pisząc do nas. Może nawet pokusimy się o unikalne podpisy. ;>

Jak mają się najnowsze produkcje Fink Tree do „Our Planet”? Jak sami dziś spoglądacie na swoje pierwsze wydawnictwo i czy planowany duży album będzie kontynuacją tam obranej drogi?

Materiał, który nagraliśmy w zeszłe wakacje jest zupełną ucieczką od „Our Planet”. Ale minął rok odkąd go zarejestrowaliśmy. Od tamtej pory zrewidowaliśmy nieco nasze poglądy i właściwie chcielibyśmy grać coś bardziej w stronę tego pierwszego albumu – na dzień dzisiejszy. Jak pisałem, głowy mamy otwarte. Tak naprawdę moglibyśmy grać wszystko, a to co aktualnie tworzymy jest zawsze po prostu odbiciem naszego serca. Jednego, wspólnego – no bo to w końcu wypadkowa brzmień kilku osób.

Jak wygląda aktywność koncertowa Fink Tree? Gdzie będzie można zobaczyć Was na żywo w najbliższym czasie?

Aktualnie bardzo intensywnie przygotowujemy się do występu na Powidz Jam Festiwal, gdzie zaproponowano nam koncert zaraz po Ani Dąbrowskiej. Jesteśmy świadomi wagi zadani, które przed nami stoi. Dlatego pracujemy nad tym, żeby ten występ był wyjątkowy. Nie chcemy gwiazdorzyć, ale planujemy kawał dobrego show! Zapraszamy wszystkich 23 lipca o godz. 20:30. Warto będzie. 😉

Dziękujemy za rozmowę i ostatnie słowo oddajemy Fink Tree!

Jesteśmy poznańskim zespołem grającym brit, soft rocka. Szukamy drogi do naszych Słuchaczy i dlatego zależy nam na TWOJEJ opinii. Posłuchaj nas na Youtube, Spotify (gdzie chcesz;) i daj znać o Twojej opinii. Niezależnie od tego, czy wpadliśmy w Twój gust, czy nie. Chcemy się doskonalić i wspólnie z Słuchaczami tworzyć i przeżywać muzyczne doświadczenia.

ZOBACZ TELEDYSK
FINK TREE – SINNER

▸ Przeczytaj również: Andrea Bocelli: „Jestem dumny z każdego powrotu do Polski” (WYWIAD)

loading...
loading...
PODZIEL SIĘ