Kasia Moś: „Jesteśmy pokoleniem, które ma ogromne szczęście”

Wywiad dla MUZOTAKT

Kasia Moś
fot. Dominika Cuda (c) Wszelkie prawa zastrzeżone

Rozmowa z Kasią Moś w związku z premierą debiutanckiego albumu „Inspination”!

Kasia Moś
okładka albumu „Inspination” Kasi Moś

Pochodzisz z wykształconej muzycznie rodziny. Czy decyzja o Twoim kształceniu w kierunku muzyki była podjęta przez rodziców?

Jako mała dziewczynka nie miałam za wiele do powiedzenia w tej kwestii. Jednak mój brat chodził do szkoły muzycznej, więc zapewne ja też już przebierałam nogami, żeby tam się znaleźć. Zawsze go naśladowałam, więc również w kwestii muzyki postanowiłam iść w jego ślady.

Nie było buntu, pretensji, słów „nie chcę tam chodzić” z Twojej strony?

Oczywiście, że były. Ja bardzo nie lubiłam grać. Wiolonczela zdecydowanie nie była moją „miłością”. Rodzice powtarzali, że wykształcenie muzyczne na pewno mi nie zaszkodzi 🙂 Udało mi się jakoś przetrwać ten czas i dokończyć liceum muzyczne.

Wielokrotnie wspominałaś, że Twoją największą przygodą było występowanie z grupą The Pussycat Dolls. Czy utrzymujesz kontakty z dziewczynami lub managerami zespołu?

Utrzymuje kontakty z asystentką Robin Antin (założycielska zespołu The Pussycat Dolls – przyp. red.) Michelle, która mieszka teraz w Australii. Często koresponduję również z Emilly, która przekazała informacje o moim głosie Robin. Dziewczyny opiekowały się mną, bardzo dużo im zawdzięczam.

Nie myślałaś, aby w tym momencie, przy promocji płyty jeszcze bardziej odświeżyć tamte kontakty i  spróbować sił na zachodnim rynku muzycznym?

Rzeczywiście obiecałam przyjaciółkom swoją płytę i muszę w końcu im ją dostarczyć. Chcę się z nimi podzielić efektami mojej pracy. Kto wie komu dziewczyny włączą mój album – śmiech.

Spędziłaś sporo czasu w Stanach Zjednoczonych i patrząc przez pryzmat tamtego rynku, co zmieniłabyś w polskim biznesie muzycznym?

Chciałabym bardzo, aby w rozgłośniach radiowych można było usłyszeć więcej tzw. ambitnej muzyki. Aby nie liczyły się tylko kontakty i wpływy, ale głosy, talenty, teksty. Niestety to, co możemy usłyszeć w mainstream’owych  rozgłośniach, czasami woła o pomstę do nieba, szkoda, że osoby odpowiedzialne za szerzenie świadomości i kultury, idą na łatwiznę. Oczywiście jest parę rozgłośni, w których można usłyszeć wspaniałe utwory. Zapewne z każdym rokiem ten muzyczny świat będzie się zmieniał na lepsze, mam taką nadzieję.

Skąd wzięła się nazwa płyty „Inspination”?

Długo zastanawiałam się nad tytułem, tak aby zawrzeć w nim treści tekstów i moje spostrzeżenia. I tak wpadło mi do głowy, połączenie dwóch słów: inspiration i nation. Jesteśmy pokoleniem, które ma ogromne szczęście. Żyjemy w bezpiecznych czasach. Mamy dostęp do edukacji, otwarte granice i nieograniczony, wszechobecny dostęp do świata poprzez internet. Nazwałam płytę Inspination, ponieważ chciałabym, aby nasze pokolenie było silne, wspierające i inspirujące się nawzajem.

Kasia Moś
fot. Dominika Cuda (c) Wszelkie prawa zastrzeżone

Czy dochodzą cię słuchy jakie recenzje i opinie zbiera płyta?

Tak, jest mi niezmiernie miło, ponieważ pojawiło się dosyć dużo pozytywnych recenzji. Zawsze fajnie jest przeczytać pochlebne słowa na temat pracy, którą się wykonało. Na pewno moja płyta nie wszystkim przypadnie do gustu, ale to jest zupełnie naturalne.

Czy twoja płyta jest komercyjna?

Mnie się wydawało, że nasza muzyka jest łatwa i przyjemna, ale okazało się, że byłam w błędzie – śmiech.

Wcześniejsze pytanie zadałam dlatego, że spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na temat płyty, ale często pojawia się w nich określenie ambitna lub zbyt ambitna na polski rynek muzyczny…

I to mnie właśnie zaskoczyło.

Ale pojawiły się dodatkowo opinie mówiące o tym, iż nie epatujesz kiczem, a twoja płyta udowadnia, że można zrobić coś profesjonalnego i ambitnego w świecie naszpikowanym komercją..

Bardzo dziękuję, to naprawdę miłe słowa. Ja tylko robię coś zgodnego ze sobą. Cieszę się, że płyta zbiera tyle pozytywnych komentarzy. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że wiele rzeczy można było zrobić lepiej, nigdy nie jestem całkowicie zadowolona z efektów swojej pracy.

Rozumiem, że twoje piosenki raczej nie będą grane w rozgłośniach radiowych?

Raczej nie, choć może jest szansa jedna na milion – śmiech.  Cieszę się, że działa poczta pantoflowa, jedna pani drugiej pani i tym sposobem coraz więcej ludzi będzie nas kojarzyło. Staram się oczywiście pojawiać w mediach i promować płytę i swoją muzykę.

Wyobrażasz sobie, że wykonujesz inny zawód?

Ciężko mi to sobie wyobrazić. Wiele lat kształciłam swój głos, pracowałam długo, aby móc utrzymywać się ze swojej pasji. Oczywiście nikt, nie wie co życie przyniesie, ale dopóki mogę cieszę się tym co mam.

Podobno każdy znajdzie na płycie coś dla siebie. Skąd inspiracje na nowe utwory?

Przez lata zbierałam inspiracje słuchając Michaela Jacksona, Whitney Houston, Backstreet Boys, później przyszedł czas na Alicię Keys, Beyonce, Jamesa Blake’a. Było mnóstwo wokalistów i twórców z różnych gatunków. Fascynował mnie także Eminem, czy zespół AC/DC. Nie zamykam się na żaden gatunek muzyczny i nie słucham tylko soulu. Oczywiście wokalistki soulowe są mi najbliższe ze względu na sposób śpiewania, ale chcę czy nie chcę czerpie inspiracje z każdego usłyszanego dźwięku.

Kasia Moś
fot. Maciek Malinowski (c) Wszelkie prawa zastrzeżone

Kiedy można spodziewać się trasy promującej płytę Inspination?

Tego jeszcze nie wiem. To pytanie trzeba by było zadać mojej menadżerce:) Na pewno będę informować na bieżąco o planach na moim fanpage’u.

Marzy ci się jakiś specjalny duet na scenie?

Uwielbiam głos Piotra Cugowskiego, Natalii Niemen, bardzo cenię siostry Przybysz, czy Kayah.

Czy Kasia Moś ma inne pasje oprócz muzyki?

Ostatnio stwierdziłam, że jestem strasznie nudna bo nie mam innych pasji i wielkich zainteresowań. Tylko miłości do zwierząt!! Może jeszcze odnajdę pasję, która mnie całkowicie pochłonie.

W takim razie jak się relaksujesz?

Lubię usiąść w pokoju, a raczej w wannie z książką. Pójść z psami do lasu na spacer,  wyciszyć się i nacieszyć przyrodą i świeżym powietrzem.

Chciałaś utrzymywać się z muzyki. Czy w tym momencie możesz stwierdzić, że już zaczęłaś to robić?

Tak, mogę to teraz powiedzieć. Bardzo się z tego cieszę, bo to zawsze było moim marzeniem, aby nie musieć zamartwiać się o to, co przyniesie kolejny miesiąc.

Najbliższe plany na przyszłość?

Koncerty i promocja płyty. W marcu po raz kolejny będę grała Judasza w Pasji Pawła Mykietyna. Koncert odbędzie się w Wielką Sobotę w Katowicach w sali NOSPR- u. Już teraz serdecznie zapraszam.

Czego życzyć ci na ten nowy, zbliżający się rok?

Wielu koncertów i ciekawych projektów no i oczywiście zdrowia:)

Dziękuję za rozmowę!
Wiola Dziuba dla MUZOTAKT

ZOBACZ TELEDYSK
KASIA MOŚ – ZATRACAM SIĘ

ZOBACZ TELEDYSK
KASIA MOŚ x ESSEX FT. MAFFASHION – PRYZMAT

REKLAMA
loading...
loading...
PODZIEL SIĘ