Telewizyjne programy randkowe od lat bowiem przyciągają przed ekrany miliony widzów. Uczestnicy takich formatów często zyskują ogromną popularność. Kamila Boś stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek programu “Rolnik szuka żony”. Choć w show nie znalazła miłości, zyskała sympatię widzów. To właśnie ta rozpoznawalność otworzyła jej nowe możliwości.
Kamila Boś pochodzi ze Starej Kornicy na Mazowszu. Od niemal dekady konsekwentnie rozwija działalność rolniczą. Jej specjalnością stała się uprawa pieczarek. Dziś mówi się o niej jako o kobiecie sukcesu. Jednak droga do obecnej pozycji była wyjątkowo wyboista.
Kamila Boś i popularność po “Rolnik szuka żony”
Ósma edycja programu “Rolnik szuka żony” przyniosła Kamili Boś ogromny rozgłos. Widzowie docenili jej szczerość, spokój oraz pracowitość. Jej profil w mediach społecznościowych szybko zaczął rosnąć. Obecnie obserwuje go blisko 200 tysięcy internautów.
Rolniczka chętnie pokazuje w sieci codzienne życie. Publikuje materiały związane z pracą na gospodarstwie. Promuje również własny biznes. Jednak, jak sama podkreśla, sukces nie przyszedł od razu. Wręcz przeciwnie, początki były pełne stresu i niepewności.
Początki pieczarkarni w 2017 roku
Kamila Boś rozpoczęła przygodę z pieczarkami w 2017 roku. Pieczarkarnia powstała na nieruchomości przejętej przez jej rodziców. Początkowo jej rola była ograniczona. Miała jedynie pilnować pracowników. Szybko jednak okazało się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
“Pieczarkarnia powstała w 2017 roku. Rodzice przejęli nieruchomość całą, pół roku później był załadunek pierwszy i ja miałam tam tylko być pilnować pracowników, żeby pracowali, a nie siedzieli” – tłumaczyła w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem w audycji “First class. Sukces po polsku” na antenie Radia RDC.
Już po dwóch tygodniach Kamila zorientowała się, że musi przejąć pełną odpowiedzialność. Pracownicy, którzy mieli doświadczenie, nie spełniali oczekiwań. To zmusiło ją do szybkiej nauki. Jak sama przyznała, był to dla niej niezwykle trudny moment.
“Pierwsze pół roku to był płacz”
W dalszej części rozmowy Kamila Boś opowiedziała o emocjach, które towarzyszyły jej na początku działalności. Nie ukrywała, że praca nie była wtedy pasją. Dominowały zmęczenie oraz frustracja. Pojawiały się również łzy.
“No i po 2 tygodniach okazało się, że pracownicy, którzy mieli się na tym znać, nie znają się tak jak powinni, więc ja musiałam się wszystkiego nauczyć i to było dla mnie bardzo ciężkie” – mówiła.
Dodała również: “Ja bym powiedziała, że nie zawsze praca na początku jest pasją. Teraz mogę powiedzieć, że może ta praca jest moją pasją, ale wtedy przez pierwsze pół roku ja naprawdę płakałam”.
Rolniczka podkreśliła również, że kluczowe było zrozumienie samego procesu uprawy. Wiedziała, że musi znać każdy etap produkcji. Tylko wtedy mogła skutecznie prowadzić biznes.
“Myślę, że największym wyzwaniem była uprawa. Miałam wsparcie od innych technologów, ale wiedziałam, że muszę sama się na tym znać” – wyznała.
Ciężka praca i wsparcie rodziny
Kamila Boś nie ukrywa, że początki wiązały się z ogromnym wysiłkiem fizycznym. Brakowało rąk do pracy. W zbiorach pomagała cała rodzina. Dni były bardzo długie. Nocny odpoczynek ograniczał się do minimum.
“Dużo tej pracy było, a na początku brakowało mi ludzi do pracy, więc była zaangażowana nawet cała rodzina” – wspominała. Dodała również: “Pracowaliśmy bardzo długo. Spałam po 4-3 godziny. Czasami zastanawiam się, jak ja dałam wtedy radę”.
Podsumowując – dziś Kamila Boś jest dowodem na to, że konsekwencja oraz determinacja przynoszą efekty. Choć początki były pełne łez, obecnie prowadzi dochodowy biznes. Jej historia pokazuje, że za medialnym sukcesem często stoi ciężka, niewidoczna praca.
Zobacz też:





