Monika Lewczuk i czas największej popularności
Monika Lewczuk w 2016 roku faktycznie przeżywała swój najlepszy moment. Jej nazwisko było obecne niemal wszędzie. Radio regularnie grało „#Tam tam”, „Zabiorę cię stąd” oraz „Ty i ja”. Te utwory szybko zdobyły status przebojów, ponieważ idealnie wpisywały się w popowe trendy tamtego czasu. Dodatkowo debiutancki album „#1” umocnił jej pozycję na rynku muzycznym.
Artystka pojawiała się w programach telewizyjnych, na koncertach plenerowych oraz branżowych wydarzeniach. Jej kariera nabrała tempa także dzięki współpracy międzynarodowej. Duet z Alvaro Solerem i piosenka „Libre” otworzyły jej drzwi do szerszej publiczności. Wtedy wydawało się, że Monika Lewczuk na długo zagości na popowym szczycie.
Wprawdzie nie wygrała 5. edycji „The Voice of Poland”, lecz zdobyła coś ważniejszego. Zyskała rozpoznawalność oraz realne zainteresowanie mediów. Dlatego wiele osób było przekonanych, że to dopiero początek jej długiej kariery.
Cisza po sukcesie i pytania fanów
Po okresie intensywnej obecności w mediach nastąpił jednak wyraźny zwrot. Monika Lewczuk zaczęła znikać z pierwszych stron portali. Nowe single nie pojawiały się z taką częstotliwością jak wcześniej. Fani zaczęli pytać, co się stało. Pojawiały się spekulacje, domysły oraz plotki.
Jak sama przyznała, stworzyła drugą płytę, która miała zawierać utwory w języku polskim i angielskim. Album jednak nie trafił do oficjalnej dystrybucji. Stało się tak z różnych powodów, o których artystka wspomina dziś z dystansem. W tym samym czasie wokół niej zachodziło wiele zmian zawodowych.
Zamiast kolejnych premier muzycznych, Lewczuk zaczęła rozwijać się w innych obszarach. Skupiła się na tematach beauty oraz modowych. Jej aktywność przeniosła się stopniowo do internetu. Na Instagramie prowadzi lifestyle’owy profil, który obecnie obserwuje około 120 tysięcy osób. Tymczasem muzyka zeszła na dalszy plan, choć jak podkreśla, nigdy całkowicie z jej życia nie zniknęła.
Metamorfoza i powrót do telewizji
Monika Lewczuk ponownie znalazła się w centrum uwagi, gdy pojawiła się w programie „Pytanie na śniadanie”. Występ miał miejsce w poniedziałek, 19 stycznia. Już na pierwszy rzut oka widzowie zauważyli ogromną zmianę w jej wyglądzie. Dawna brunetka przeszła metamorfozę i dziś prezentuje się jako pewna siebie blondynka.
Rozmowa w śniadaniówce szybko zeszła na temat trendu #2016challenge. Dla Lewczuk był to wyraźny powrót do wspomnień sprzed dekady. Artystka przyznała, że okres największej popularności był spełnieniem marzeń. Jednocześnie zaznaczyła, że nie ma potrzeby cofania czasu.
“Na pewno bym wróciła do czegoś takiego, żeby wydawać piosenki, które by były numerami jeden, bo to było absolutne spełnienie marzeń. Natomiast, czy bym wróciła do 2016 roku, to już nie jestem pewna, dobrze mi w tym 2026 roku”.
Te słowa jasno pokazują, że Lewczuk patrzy na swoją karierę z większym spokojem. Choć sukces był ważny, obecny etap życia daje jej inne poczucie stabilności.
Czy Monika Lewczuk wróci do muzyki na dobre?
Największe zainteresowanie wzbudziła jednak kwestia jej przyszłości artystycznej. Widzowie od lat zastanawiali się, czy zniknięcie z show-biznesu było świadomą decyzją. Monika Lewczuk odpowiedziała na to pytanie wprost, choć z pewnym niuansem.
“Trochę tak, trochę nie. Ja stworzyłam drugą płytę, która była w języku polskim i angielskim, natomiast ta płyta nie wyszła na świat z różnych względów. Tak naprawdę bardzo dużo zmian nastąpiło wokół mnie, a ja też zaczęłam się zajmować dość mocno tematami beauty, tematami modowymi, natomiast cały czas ta muzyka gdzieś była, ta muzyka jest. Niedawno, dwa lata temu, występowałam też w Opolu”.
Artystka zdradziła również, że obecnie intensywnie pracuje nad nowym projektem muzycznym. Nie chciała jednak ujawniać szczegółów. Podkreśliła, że potrzeba powrotu do śpiewania pojawiła się naturalnie.
“Tak wyszło przypadkowo, że bardzo intensywnie teraz pracuję nad nowymi rzeczami, więc nie chcę za dużo mówić. Naprawdę ja chyba sama też poczułam taką ogromną chęć, wręcz potrzebę, żeby do tej muzyki wrócić. To, że tutaj jestem, ten trend na 2016 rok też rozbudził we mnie taki sentyment”.
Na ten moment nie wiadomo, czy nowa płyta ukaże się jeszcze w tym roku. Jedno jest jednak pewne. Monika Lewczuk znów przypomniała o sobie i jasno dała do zrozumienia, że muzyka wciąż zajmuje ważne miejsce w jej życiu.
Zobacz też:








