Nowa edycja programu „Must Be The Music” wzbudza coraz większe zainteresowanie widzów Polsatu. Na scenie pojawiają się zarówno doświadczeni muzycy, jak i zupełni debiutanci. Natalia Szroeder, która ponownie zasiadła w jury, nie ukrywa, że poziom uczestników jest wysoki, jednak selekcja bywa bezwzględna. Wokalistka przyznaje, że rola jurorki wymaga nie tylko wiedzy muzycznej, lecz także ogromnej odpowiedzialności.
Jak podkreśla, obecna edycja jest wyjątkowo różnorodna. Na castingi zgłaszają się artyści o skrajnie różnych wrażliwościach i doświadczeniach. Jedni zachwycają warsztatem już od pierwszych dźwięków, inni przyciągają uwagę osobowością. Zdarzają się również osoby, które dopiero rozpoczynają swoją muzyczną drogę.
„Jest to bardzo wielobarwna, bardzo zróżnicowana edycja, wydaje mi się, że jeszcze bardziej zaskakująca niż pierwsza, chociaż już pierwsza wysoko postawiła poprzeczkę. Nie brakuje talentów, już w tym momencie powoli jawi mi się moja shortlista na półfinał, a nawet mam w głowie prezentacje, które bardzo chciałabym zobaczyć już w finale. Cieszę się, bo oprócz tego, że trzymamy superwysoki poziom, to jest też bardzo kolorowo” – mówi Natalia Szroeder.
Natalia Szroeder o trudnych decyzjach w „Must Be The Music”
Jurorzy programu nie mają łatwego zadania, ponieważ muszą nie tylko ocenić poziom artystyczny, ale także potencjał na dalszy rozwój. Natalia Szroeder przyznaje, że szczególnie trudne są momenty, gdy ktoś przychodzi na scenę z ogromnymi marzeniami, jednak nie prezentuje jeszcze wystarczających umiejętności.
W takich sytuacjach, jak zaznacza, kluczowa jest forma przekazu. Jurorzy muszą powiedzieć „nie” w sposób, który nie zamknie drogi do dalszej pracy. Mimo empatii i zrozumienia, decyzje bywają jednoznaczne.
„Jest to potwornie trudne i wciąż trudno mi się do tego przyzwyczaić, że trzeba komuś powiedzieć w twarz, że to być może nie jest to miejsce. W tej edycji wszyscy jesteśmy bardziej wymagający niż w poprzedniej, a co za tym idzie, czerwonych przycisków jest teraz więcej. Rola jurora jest bardzo wymagająca, gdyż niesie za sobą ogromną odpowiedzialność. Ja tę odpowiedzialność czuję i staram się miejsce, w którym jestem, po prostu dobrze wykorzystać” – tłumaczy.
Wokalistka zwraca uwagę, że wysoki poziom programu oznacza również większą konkurencję. Nawet drobne braki techniczne mogą zadecydować o braku awansu. Dotyczy to także sytuacji, gdy uczestnicy sięgają po repertuar jurorów.
„Zdarzyło się tak i było to wzruszające, ujmujące, piękne, że ktoś się zdecydował na mój repertuar. Wtedy technicznie trochę zabrakło, więc niestety ten chłopak nie przeszedł dalej, ale mieliśmy też swój moment razem na scenie, zaśpiewaliśmy wspólnie ten utwór, więc mam nadzieję, że mimo wszystko ma dobre wspomnienia z tego dnia” – dodaje.
Jurorzy i uczestnicy po programie. Szroeder utrzymuje kontakt
Natalia Szroeder nie ukrywa, że udział w „Must Be The Music” często stanowi dopiero początek drogi artystycznej. Wielu uczestników, którzy zakończyli swój udział na półfinałach, nadal aktywnie rozwija kariery muzyczne. Jurorka śledzi ich losy i spotyka się z nimi zawodowo.
Jak przyznaje, ma kontakt z kilkoma artystami z poprzedniej edycji. Widzowie mogli obserwować ich dalsze sukcesy na scenach festiwalowych oraz w mediach.
„Nasi półfinaliści świetnie sobie radzą, wielokrotnie spotykam się z nimi zawodowo i scenicznie. Niedawno widziałam się z Kubą i Kubą na jubileuszu Zakopower, często widuję Ankę Szlagowską w różnych sytuacjach muzycznych, wiem, co słychać u Dawida Dubajki, u Bonaventury. Wiem, że pracują nad swoim materiałem i są pod dobrą pieczą, więc jestem o ten materiał spokojna. Niedawno oglądałam Gracjana Górkę w telewizji, więc patrzę na to wszystko z dużą dumą” – mówi.
Nowa edycja „Must Be The Music” już wkrótce trafi na antenę Polsatu. W jury, obok Natalii Szroeder, ponownie zasiadają Sebastian Karpiel-Bułecka, Miuosh oraz Dawid Kwiatkowski. Produkcja zapowiada wysoki poziom artystyczny i wiele emocji, zarówno na scenie, jak i po stronie jurorów.