Polskie preselekcje do Eurowizji 2026 oficjalnie weszły w decydującą fazę, jednak atmosfera wokół nich wciąż się zagęszcza. Choć komisja TVP wskazała już ośmiu finalistów, to — według nieoficjalnych informacji — temat tzw. dzikich kart nadal pozostaje otwarty. Właśnie dlatego coraz częściej pada jedno nazwisko, mianowicie Michał Szpak.
Wśród artystów zakwalifikowanych do preselekcji znaleźli się wykonawcy o bardzo zróżnicowanym doświadczeniu scenicznym. Część z nich dopiero buduje swoją pozycję, inni są lepiej znani widzom. Mimo to od momentu ogłoszenia listy finalistów pojawiają się głosy krytyczne. Wielu fanów uważa bowiem, że poziom tegorocznej stawki jest nierówny.
Lista finalistów obejmuje następujących wykonawców: Alicja z utworem „Pray”, Anastazja z piosenką „Wild Child”, Basia Giewont z kompozycją „Zimna woda”, Jeremi Sikorski i „Cienie przeszłości”, Karolina Szczurowska z utworem „Nie bój się”, Ola Antoniak z piosenką „Don’t You Try”, Piotr Pręgowski z numerem „Parawany tango” oraz Stasiek Kukulski z utworem „This Too Shall Pass”.
TVP rozważa „dzikie karty” mimo ogłoszonej listy
Choć regulamin preselekcji przewiduje rywalizację ośmiu artystów, Telewizja Polska nie wyklucza dodatkowych decyzji. Według doniesień z Woronicza stacja rozważa przyznanie jednej lub dwóch dzikich kart. Ma to na celu podniesienie rangi widowiska oraz zwiększenie zainteresowania widzów.
Właśnie w tym kontekście powraca nazwisko Michała Szpaka. Artysta reprezentował Polskę na Eurowizji w 2016 roku i zajął wówczas ósme miejsce w finale. Jego występ do dziś uznawany jest za jeden z najbardziej rozpoznawalnych w historii polskich startów.
Początkowo pojawiały się informacje, że wokalista nie jest zainteresowany ponownym udziałem w konkursie. Decyzję miały zniechęcić zarówno względy wizerunkowe, jak i aktualna atmosfera wokół Eurowizji. Sytuacja jednak miała się zmienić, o czym zaczęły donosić tabloidy.
Według ustaleń „Faktu” rozmowy między artystą a TVP są prowadzone od dłuższego czasu. Jak informował tabloid, Michał Szpak miał nagrane utwory, które uważa za odpowiednie na konkurs. Początkowa odmowa nie zakończyła więc kontaktów.
Reakcja menedżerki i milczenie TVP
W sprawie plotek o udziale Michała Szpaka redakcje skontaktowały się z jego menedżerką. Jej odpowiedź była lakoniczna, lecz znacząca.
„Na ten moment nie komentujemy sprawy” — przekazała, nie zaprzeczając doniesieniom.
Również Telewizja Polska nie zdecydowała się na oficjalne stanowisko. Brak komentarza ze strony nadawcy tylko podsyca spekulacje. Tymczasem wiadomo już, że koncert preselekcyjny nie będzie transmitowany na żywo. Zostanie nagrany wcześniej, na przełomie lutego i marca.
Według dostępnych informacji gotowy materiał TVP wyemituje 7 marca. Nazwisko polskiego reprezentanta ma zostać ogłoszone dzień później w programie „Pytanie na Śniadanie”. To właśnie wtedy może dojść do oficjalnego potwierdzenia sensacyjnych doniesień.
Warto dodać, że ostateczny wybór reprezentanta Polski należeć będzie do widzów. Głosowanie SMS zdecyduje, kto wystąpi w barwach biało-czerwonych podczas Eurowizji 2026 w Wiedniu. Polski wykonawca zaprezentuje się w pierwszym półfinale, zaplanowanym na 12 maja.
Jak widać, sytuacja wokół preselekcji pozostaje dynamiczna. Choć oficjalnie nic nie zostało potwierdzone, coraz więcej wskazuje na to, że Telewizja Polska szykuje niespodziankę. Czy Michał Szpak faktycznie powróci na eurowizyjną scenę? Odpowiedź poznamy już wkrótce.