Kuba Badach od lat uchodzi za jednego z najbardziej wszechstronnych wokalistów w Polsce. Muzyk konsekwentnie budował swoją pozycję, choć droga do obecnego miejsca nie była oczywista. Dopiero niedawno zdecydował się wrócić do momentów, które dla wielu artystów bywają przemilczane.
Zainteresowanie jego osobą znacząco wzrosło, gdy został trenerem programu „The Voice of Poland”. Jesienią 2024 roku zadebiutował w roli jurora, co spotkało się z dużym odzewem widzów. Jego podopieczna, Ania Iwanek, wygrała cały program, co dodatkowo wzmocniło medialny efekt.
Rok później Badach ponownie zasiadł w fotelu trenerskim. Tym razem jego podopieczny Łukasz Reks zajął czwarte miejsce. Choć nie powtórzył się sukces sprzed roku, obecność Badacha w programie została zauważona. Muzyk zyskał opinię wymagającego, lecz merytorycznego mentora.
Kuba Badach i początki kariery, które wywołały napięcia
Zanim Kuba Badach stał się rozpoznawalnym artystą estradowym, kształcił się w Akademii Muzycznej w Katowicach. Był absolwentem Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, co ukształtowało jego artystyczną tożsamość. W tym samym czasie rozpoczął współpracę z różnymi formacjami muzycznymi. Wśród nich znalazły się zespoły Poluzjanci oraz The Globetrotters. Dodatkowo Badach współpracował z Robertem Jansonem, liderem grupy Varius Manx. To właśnie wtedy powstał utwór „Małe szczęście”, który szybko stał się dużym przebojem.
Dla wielu osób była to szansa, której nie należało zmarnować. Jednak młody Badach postanowił obrać inną drogę. Zamiast kontynuować współpracę w stricte popowym kierunku, zdecydował się skupić na własnym rozwoju artystycznym. Miał zaledwie 21 lat, gdy odmówił dalszego podążania oczywistą ścieżką kariery. Zamiast tego wyruszył w trasę koncertową z Bernardem Maselim. Maseli był dla niego nie tylko jazzowym idolem, lecz także mentorem i autorytetem.
Ta decyzja wzbudziła kontrowersje. W branży pojawiły się głosy krytyki, a niektórzy otwarcie zarzucali mu brak rozsądku. Sam Badach po latach przyznał, że reakcje środowiska były wyjątkowo ostre.
W podcaście STUDIO 96.0 muzyk otwarcie powiedział o konsekwencjach tamtego wyboru. „Przez kilka lat miałem wręcz wrogów w branży muzycznej” – wyznał bez ogródek. Jak dodał, słyszał zarzuty, że zmarnował najlepszy moment kariery.
Według krytyków taka szansa miała się już nie powtórzyć. Mimo to Badach nie żałował swojej decyzji. Podkreślił, że wyjazd z Bernardem Maselim był spełnieniem jego marzeń z dzieciństwa. Z perspektywy czasu przyznał jednak, że pragmatycznie nie miało to sensu.
„Z takiego pragmatycznego punktu widzenia, nie miało to kompletnie sensu” – stwierdził.
Jednocześnie zaznaczył, że tamten czas był dla niego bezcenną lekcją. Pierwsza 27-dniowa trasa koncertowa stała się szkołą życia. Badach wspominał, że był wówczas najszczęśliwszy. Doświadczenie sceniczne oraz codzienna praca z muzykami ukształtowały go na lata.
Nowy album i intensywny czas koncertowy Kuby Badacha
Obecnie Kuba Badach znajduje się w zupełnie innym miejscu kariery. 14 listopada 2025 roku wydał swój czwarty solowy album zatytułowany „Radio Edit”. Płyta zawiera 10 premierowych utworów i utrzymana jest w stylistyce pop-soul. Inspiracje brzmieniami lat 80. i 90. są wyraźnie słyszalne. Za produkcję oraz aranżacje odpowiada sam Badach. Teksty do utworów napisała Aleksandra Kwaśniewska, co również zostało szeroko odnotowane.
Album spotkał się z dużym zainteresowaniem fanów. Dodatkowo artysta ogłosił trasę koncertową promującą wydawnictwo. Tournée „Radio Edit” zaplanowano na 2026 rok.
Trasa obejmuje 11 koncertów w największych miastach Polski. Wśród nich znalazły się Wrocław, Kraków, Warszawa, Gdańsk oraz Poznań. Badach zapowiedział, że na koncertach zabrzmią zarówno nowe utwory, jak i starsze kompozycje. Dla wielu obserwatorów to dowód, że konsekwencja artystyczna przynosi efekty.
Choć początki kariery wiązały się z krytyką, dziś Badach cieszy się stabilną pozycją. Jego historia pokazuje, że nie zawsze warto iść najprostszą drogą.