We wtorek wieczorem Dorota „Doda” Rabczewska pojawiła się w programie „Trójkąt polityczny” emitowanym na antenie TVP Info. Już od pierwszych minut było jasne, że nie jest to standardowa wizyta artystki w publicystycznym formacie. Doda wyraźnie zaznaczyła, iż jej obecność w studiu ma jeden konkretny cel, a mianowicie nagłośnienie problemu bezdomności zwierząt w Polsce.
Piosenkarka otwarcie przyznała, że nie identyfikuje się ze światem polityki. Podkreśliła, iż nie interesuje się partyjnymi sporami, ponieważ nie chce być kojarzona z żadną stroną sceny politycznej. Ten komunikat, wypowiedziany na samym początku rozmowy, miał jasno wyznaczyć ramy dalszej dyskusji. Jednakże już po kilku minutach napięcie w studiu zaczęło narastać.
Doda przyszła mówić o zwierzętach, ale rozmowa szybko zmieniła ton
W trakcie programu poruszono temat sytuacji w polskich schroniskach oraz dramatów, z jakimi mierzą się bezdomne zwierzęta. Doda mówiła o swoim zaangażowaniu, spotkaniach oraz działaniach podejmowanych na rzecz poprawy ich losu. Wcześniej tego samego dnia artystka uczestniczyła w spotkaniu w Pałacu Prezydenckim, gdzie rozmawiała z Karolem Nawrockim oraz Martą Nawrocką właśnie o tych kwestiach.
Gdy rozmowa zaczęła dotyczyć tego spotkania, prowadząca Aleksandra Pawlicka skierowała ją w stronę politycznych interpretacji. Padło pytanie sugerujące, iż prezydent Karol Nawrocki mógł odrzucać pewne rozwiązania wyłącznie z powodów politycznych. W tym momencie atmosfera w studiu wyraźnie się zagęściła.
Doda zareagowała natychmiast. Artystka przerwała tok rozmowy i wyraźnie zaprotestowała przeciwko takiemu ujęciu tematu. Podkreśliła, że nie zgadza się na próby wciągania jej w polityczne spory. Zaznaczyła, iż przyszła do programu wyłącznie w sprawie zwierząt, a nie po to, aby komentować decyzje podejmowane na linii rząd–prezydent.
– „Nie lubię polityki, w ogóle mnie ten świat nie kręci, brzydzę się polityką. Jestem tutaj tylko dlatego, żeby pomóc zwierzętom” – powiedziała stanowczo, stawiając wyraźną granicę.
„Nie dam się zapędzić w kozi róg”. Ostra reakcja na wizji
Gdy prowadząca próbowała doprecyzować swoje pytanie, Doda jeszcze mocniej zaznaczyła swoje stanowisko. Wprost stwierdziła, że nie podoba jej się kierunek rozmowy. Użyła sformułowania „stop”, co w studiu telewizyjnym zabrzmiało wyjątkowo dosadnie. Taki moment rzadko zdarza się w programach publicystycznych, zwłaszcza gdy gościem jest artystka estradowa.
Reakcja prowadzącej była wyraźnie zachowawcza. Widzowie mogli odnieść wrażenie, że prowadząca na chwilę straciła kontrolę nad rozmową. Pauza, zmiana tonu oraz próba wycofania się z wątku były widoczne. Doda natomiast konsekwentnie wracała do tematu zwierząt, zaznaczając, że nie chce być narzędziem w żadnej narracji politycznej.
Ten fragment wywiadu stał się jego najmocniejszym punktem. Właśnie wtedy emocje sięgnęły zenitu, a widzowie podzielili się w ocenach zachowania obu stron.
Burza opinii po programie. Widzowie nie mieli wątpliwości
Po emisji programu pojawiło się wiele głosów komentujących zachowanie Dody oraz prowadzącej. Część widzów jednoznacznie stanęła po stronie artystki, chwaląc jej stanowczość i konsekwencję. Inni oceniali, że prowadząca była słabo przygotowana na taką reakcję rozmówczyni.
Wśród opinii dominowały emocjonalne komentarze. Pojawiały się stwierdzenia w rodzaju: „Doda na wizji zjadła prowadzącą”, „Pani redaktor poległa”, „Piękna orka„, ale także głosy bardziej stonowane, wskazujące na zbyt konfrontacyjny charakter pytania. Widzowie zwracali uwagę, że artystka jasno określiła swój cel wizyty, więc próba zmiany narracji była skazana na porażkę.
Nie brakowało również opinii krytycznych wobec samej formuły programu. Część odbiorców uznała, że rozmowa zamiast merytorycznej dyskusji o zwierzętach, zbyt szybko zeszła na polityczne tory. Ten dysonans był wyraźnie odczuwalny.
Rekordowa oglądalność i temat, który nie cichnie
Wywiad z Dodą okazał się jednym z najchętniej oglądanych wydań „Trójkąta politycznego” w ostatnich tygodniach. Dane dotyczące oglądalności pokazują wyraźny wzrost zainteresowania programem w dniu emisji odcinka z udziałem artystki. To potwierdza, że obecność Dody w studiu TVP była wydarzeniem medialnym.
Nie ulega wątpliwości, że to właśnie moment spięcia między artystką a prowadzącą przyciągnął największą uwagę. Jedno pytanie, jedno zdecydowane „stop” i wyraźne postawienie granicy wystarczyły, aby wywołać burzę opinii. Doda po raz kolejny pokazała, że potrafi mówić własnym głosem, nawet w trudnym i niewygodnym kontekście.
Czy taki styl rozmowy powinien dominować w programach publicystycznych? To pytanie pozostaje otwarte. Faktem jest jednak, że ten wywiad długo jeszcze będzie komentowany.
Zobacz też:
- Doda nie wytrzymała. Publicznie oskarża o zamiatanie spraw pod dywan
- Urodziła się na Litwie, a w Polsce przeżyła prawdziwy szok. Dziś jest gwiazdą
- Norbi przegrał 10 milionów złotych. Wstrząsające wyznanie żony w TVN. „Przyniósł dwa pomidory, bo wyczyścił konto”






