Odważna stylizacja Belli Thorne przyciągnęła uwagę fotoreporterów
Bella Thorne pojawiła się na after party po rozdaniu nagród Grammy i od razu stała się jednym z najgłośniej komentowanych gości wieczoru. Aktorka postawiła na prześwitujący, czerwony top, pod który nie założyła stanika. Stylizacja była odważna, ale jednocześnie dopracowana, ponieważ zestawiła ją z czarnymi spodniami o szerokich nogawkach.
Gwiazda filmu „Midnight Sun” pewnie pozowała do zdjęć, a jej obecność nie umknęła uwadze fotoreporterów. Bella poruszała się swobodnie, co dodatkowo podkreślało jej pewność siebie. Włosy miała rozpuszczone i delikatnie pofalowane, natomiast makijaż uzupełniała wyrazista czerwona szminka.
Podczas wydarzenia aktorka pozowała zarówno sama, jak i w towarzystwie gospodarza imprezy, czyli Vasa J. Morgana. Nie zabrakło też wspólnych zdjęć z narzeczonym Markiem Emmsem. Całość stylizacji wpisywała się w popularny wśród gwiazd trend „naked look”, który od lat budzi ogromne emocje.
Zdjęcia z imprezy szybko trafiły na instagramowe konta fanowskie. Właśnie tam zaczęła się prawdziwa lawina komentarzy. Jedni skupiali się na stylu i odwadze aktorki, inni natomiast posunęli się znacznie dalej.
Komentarze fanów przekroczyły granicę
Pod opublikowanymi fotografiami pojawiły się setki wpisów. Część fanów ograniczyła się do krótkich, entuzjastycznych reakcji. Pojawiały się określenia w rodzaju „hottie” czy „piękna”, które nie odbiegały od standardowych komentarzy pod zdjęciami gwiazd.
Jednakże wśród reakcji znalazły się też wypowiedzi znacznie bardziej dosadne. Jeden z użytkowników skupił się na wyglądzie ciała aktorki, pisząc, że jej kształty „robią się coraz większe”. Dodał przy tym, że jemu to „zupełnie nie przeszkadza”. Ten komentarz szybko został zauważony przez innych internautów.
Właśnie wtedy dyskusja zaczęła zmierzać w stronę oceniania sylwetki Belli Thorne. Pojawiły się głosy, które wiele osób uznało za nieprzekraczające granic dobrego smaku. Choć część fanów próbowała tonować emocje, atmosfera pod zdjęciami robiła się coraz bardziej napięta.
Co istotne, nie był to pierwszy raz, gdy aktorka musiała mierzyć się z takimi reakcjami. Wcześniej również stawała się obiektem krytyki dotyczącej wyglądu, co zresztą szeroko komentowały media zagraniczne.
Zdjęcia z Meksyku znów wywołały falę body shamingu
Kilka tygodni wcześniej Bella Thorne spędzała czas w Meksyku, a konkretnie w Los Cabos. Podczas urlopu została sfotografowana na jachcie, gdzie relaksowała się w dwukolorowym bikini w odcieniach czerni i beżu. Zdjęcia z wakacji szybko trafiły do sieci, a reakcje były skrajne.
Aktorka wyglądała na zrelaksowaną i zadowoloną, jednak internauci skupili się na jej sylwetce. Jeden z użytkowników określił ją wprost jako „grubą”, a jego komentarz zebrał kilkaset polubień. Inni poszli jeszcze dalej, sugerując, że powinna zmienić fason stroju kąpielowego oraz „zrzucić kilka kilogramów”.
Pojawiły się również określenia w rodzaju „chunky”, które wywołały sprzeciw części fanów. W odpowiedzi na falę krytyki niektórzy internauci stanęli w obronie aktorki. Zwracali uwagę, że Bella Thorne ma prawo wyglądać tak, jak chce, oraz publikować zdjęcia bez obaw o ocenę.
Cała sytuacja ponownie rozpętała dyskusję wokół body shamingu w świecie show-biznesu. Przypadek Belli Thorne pokazuje, jak szybko zachwyt może przerodzić się w bezlitosną krytykę. Tym razem również odważna stylizacja z imprezy po Grammy stała się pretekstem do oceniania jej ciała.