Mandaryna przerywa milczenie: „To nie był przypadek?”. Padły mocne słowa o „ustawce”

Mandaryna wróciła do jednego z najbardziej komentowanych momentów swojej kariery. Po latach ponownie zabrała głos w sprawie wydarzeń, które odbiły się szerokim echem w całej Polsce. W nowym wywiadzie przyznała, że do dziś analizuje pewne sytuacje z tamtego wieczoru. Padły słowa o niejasnościach i zaskakujących decyzjach. Choć nie wskazała winnych, jej wypowiedź wywołała poruszenie wśród fanów. Co tak naprawdę wydarzyło się wtedy za kulisami?

REKLAMA

Mandaryna, czyli Marta Wiśniewska, od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego show-biznesu. Najpierw była tancerką i choreografką w zespole Ich Troje, a następnie rozpoczęła solową karierę. Rozpoznawalność zdobyła zarówno dzięki związkowi z Michałem Wiśniewskim, jak i własnym projektom muzycznym.

Przełomowym momentem okazał się utwór „Ev’ry Night”. Piosenka stała się ogólnopolskim hitem, lecz jej wykonanie podczas festiwalu w Sopocie w 2005 roku wywołało medialną burzę. Występ w Operze Leśnej do dziś jest szeroko komentowany, ponieważ stał się jednym z najbardziej pamiętnych momentów tamtej dekady.

Po latach Mandaryna wróciła do tematu w podcaście u Żurnalisty. W rozmowie otwarcie mówiła o kulisach wydarzenia, choć jednocześnie zachowała ostrożność w formułowaniu ocen.

Mandaryna o kulisach występu w Sopocie 2005

W trakcie rozmowy artystka przyznała, że wokół niej było wówczas wiele osób, którym niekoniecznie zależało na jej sukcesie.

„Wracając do tego Sopotu, tam też wielu nieprzychylnych ludzi było” – powiedziała.

DALSZA CZĘŚĆ POD MATERIAŁEM REKLAMOWYM
REKLAMA

Jednak, jak podkreśliła, nie ma jednoznacznych dowodów na to, że ktoś celowo chciał jej zaszkodzić.

„Nikogo nie złapałam za rękę, więc ciężko mi pokazać palcem” – wyznała Żurnaliście.

Mandaryna zaznaczyła, że w dniu występu doszło do kilku zmian organizacyjnych, które ją zaskoczyły. Początkowo miała wystąpić jako druga lub trzecia. Ostatecznie jednak znalazła się na końcu stawki.

„Tam było wiele zadziwiających mnie sytuacji. Miałam śpiewać jako druga czy trzecia, a potem okazało się jednak, że będę śpiewać jako ostatnia. Powiedziano mi, że mam takie fajnie przygotowane show, że to będzie fajnie na koniec. Czemu miałabym podejrzewać, że to jest nieprawda, skoro wiem, ile pracy w to włożyłam?” – powiedziała.

REKLAMA

Zmiana kolejności występów wzbudziła w niej wątpliwości dopiero po czasie. Wówczas, jak sama przyznaje, ufała osobom z produkcji, ponieważ wierzyła w efekt przygotowanego widowiska.

Problemy techniczne i niedopowiedzenia

Podczas rozmowy Mandaryna wspomniała również o kwestiach technicznych. Wokalistka podkreśliła, że miała problemy z odsłuchem scenicznym, a chórki zostały wyłączone. To, jak zaznaczyła, znacząco wpłynęło na przebieg występu. Dziś, patrząc z perspektywy czasu, przyznaje, że zachowałaby się inaczej.

Zamiast kontynuować występ w trudnych warunkach, poprosiłaby o przerwę. Wówczas jednak zdecydowała się śpiewać dalej, ponieważ nie chciała zawieść publiczności. W trakcie podcastu padło również pytanie o to, czy w Sopocie był ktoś, komu mogło zależeć na jej potknięciu.

„Nie powiem ci, kogo podejrzewam, bo musiałabym tutaj zrobić jakieś śledztwo, a może się okazać, że to tylko ja” – odpowiedziała Marta Wiśniewska.

Te słowa wywołały szeroką dyskusję wśród słuchaczy. Część fanów uznała, że artystka nadal czuje niedosyt i potrzebę wyjaśnienia tamtych wydarzeń. Inni podkreślali, że po latach warto zamknąć ten rozdział. Niemniej jednak Mandaryna nie wskazała konkretnych osób ani instytucji. Podkreśliła, że nie chce nikogo oskarżać bez dowodów. Jednocześnie przyznała, że sytuacje z tamtego wieczoru były dla niej trudne oraz zaskakujące.

Warto przypomnieć, że festiwal w Sopocie w 2005 roku był jednym z najważniejszych wydarzeń muzycznych w kraju. Występ Mandaryny odbił się szerokim echem w mediach, a nagrania szybko trafiły do internetu. W kolejnych latach temat wielokrotnie wracał w kontekście jej kariery.

Dziś artystka mówi o tamtym okresie spokojniej, choć nadal nie ukrywa, że był to moment przełomowy. Jak dotąd nie zdecydowała się na jednoznaczne oskarżenia, ponieważ – jak sama podkreśla – nie ma twardych dowodów. Rozmowa u Żurnalisty pokazała, że temat Sopotu 2005 wciąż jest dla niej żywy. Jednak Mandaryna stara się patrzeć na przeszłość z dystansem, choć nie zapomina o szczegółach, które ją zastanowiły.

Mandaryna podczas „Sylwestra z Dwójką” 2025/2026 w Katowicach wykonała swój kultowy przebój „Ev’ry Night”. Występ był szczególną atrakcją, ponieważ na scenie wspierał ją były mąż, Michał Wiśniewski, co zachwyciło publiczność i stało się jednym z najgłośniejszych momentów tej imprezy. 

Kto powinien reprezentować Polskę na Eurowizji 2026?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...
REKLAMA
REKLAMA

Wybrane dla Ciebie

Dziękujemy, że przeczytałeś artykuł.
Chcesz podzielić się newsem lub zamówić publikację sponsorowaną?
Napisz do nas

OBSERWUJ W GOOGLE NEWS
REKLAMA

Zobacz również

ZOBACZ GALERIE

REKLAMA
ZOBACZ NAJNOWSZE WIADOMOŚCI