Piotr Polk urodził się 22 stycznia 1962 roku i od dekad pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów telewizyjnych. Szerokiej publiczności dał się poznać jako Orest Możejko w serialu „Ojciec Mateusz”, a także jako Krzysztof Florczyk w produkcji „Lekarze”. Fani serii o Harrym Potterze kojarzą go również jako polski głos Remusa Lupina.
Choć na ekranie prezentował spokój i pewność siebie, jego życie prywatne przez pewien czas wyglądało zupełnie inaczej. Aktor zmagał się z poważną chorobą immunologiczną, która doprowadziła do poważnego uszkodzenia nerek. Jak sam przyznał, był to okres wyjątkowo trudny, lecz nie zamierzał rezygnować z pracy.
„W czasie, kiedy ta choroba zbierała największe żniwo, pracowałem bez zmian. Jeździłem po Polsce ze spektaklami, miałem zdjęcia do filmów i seriali. Nie dawałem po sobie poznać, że coś ze mną jest nie tak” — mówił w 2022 roku w rozmowie z Plejadą.
Piotr Polk o chorobie immunologicznej i decyzji o przeszczepie
Stan zdrowia aktora z czasem pogarszał się, ponieważ choroba doprowadziła do poważnych uszkodzeń nerek. Lekarze zaproponowali przeszczep, który w tym przypadku był jedynym realnym rozwiązaniem. Choć decyzja nie była łatwa, Polk podszedł do niej z pełną odpowiedzialnością.
Aktor nie ukrywał, że zdawał sobie sprawę z ryzyka. Zabieg transplantacji zawsze wiąże się z niepewnością, a efekty nie są gwarantowane. Mimo to ewentualne korzyści przeważały nad obawami.
„Kiedy zadzwonił telefon, że jest dawca, nie wiedziałem, co mam myśleć, co zrobić, jak się zachować i jakie mają być następne moje kroki. […] Wiadomo też, że nie każdy przeszczep zwieńczony jest sukcesem. Nie każda operacja przynosi spodziewany efekt. To jest ryzyko” – mówił Piotr Polk w rozmowie z Plejadą.
Dawca znalazł się stosunkowo szybko, bo w ciągu trzech miesięcy od podjęcia decyzji. Dla aktora był to moment przełomowy, choć towarzyszyła mu ogromna niepewność. Sam przyznał, że emocje były trudne do opanowania.
Aktor nie bał się „chorobowego coming outu”
Po udanym przeszczepie Piotr Polk zdecydował się mówić o swoim doświadczeniu otwarcie. Jak zaznaczał, był świadomy, że taki krok może wiązać się z zawodowym ryzykiem. W branży aktorskiej stabilność zdrowotna bywa istotnym czynnikiem przy obsadzaniu ról.
„Jedyne, co mogę powiedzieć, to, że dziś czuję się silniejszy, niż byłem kiedyś” — podkreślał.
Aktor określił swoje publiczne wyznanie mianem „chorobowego coming outu”. Mimo obaw uznał, że szczerość jest ważniejsza niż spekulacje. Dzięki temu mógł sam opowiedzieć o tym, przez co przeszedł, zamiast pozwalać na domysły.
Doświadczenie choroby zmieniło jego spojrzenie na codzienność. Jak przyznał, zaczął bardziej doceniać zwykłe chwile i drobne radości. Nie skupia się na błędach z przeszłości, ponieważ – jak sam twierdzi – nie ma na nie wpływu.
„Budzę się i cieszę z kolejnego dnia, który otrzymałem. Nie rozliczam się z błędów, które popełniłem w życiu, bo tego nie zmienię, a jutra nie znam” – przyznał Polk w rozmowie z Plejadą.
Dziś aktor wrócił do pełnej aktywności zawodowej i nadal pojawia się na ekranie. Jego historia pokazuje jednak, że nawet osoby kojarzone z siłą i stabilnością mogą mierzyć się z poważnymi wyzwaniami zdrowotnymi.
Choć przez długi czas nie dawał po sobie poznać, że zmaga się z chorobą, ostatecznie zdecydował się podzielić swoim doświadczeniem. Zrobił to nie tylko po to, aby zamknąć trudny rozdział, lecz także aby opowiedzieć o nadziei, która towarzyszyła mu w najtrudniejszym momencie.
- Sprawdź również: Karol Strasburger został ojcem po 70-tce i nie zwalnia tempa. Ujawnił swój poranny rytuał. „Bez tego ani rusz”



