Kim jest Małgorzata Główka i dlaczego zdecydowała się mówić teraz?
Małgorzata Główka to charyzmatyczna wokalistka formacji CamaSutra, która od lat obecna jest na scenie muzyki tanecznej. Swoją karierę zaczynała w programach takich jak „Szansa na sukces” oraz „The Voice of Poland”. Później, już jako liderka CamaSutry, wylansowała przeboje „Tego chcesz” oraz „Porwij mnie”.
Choć scenicznie emanuje energią, prywatnie przez lata zmagała się z ogromnym ciężarem. Jak przyznała w „Halo tu Polsat”, długo starała się oddzielić życie zawodowe od rodzinnego. Artystka tłumaczyła, że milczenie było formą ochrony. Jednak z biegiem czasu rzeczywistość okazała się silniejsza niż chęć ukrywania bólu.
Małgorzata Główka o chorobie córki. „Ten strach jest cały czas”
Małgorzata Główka od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy disco polo. Jednakże w studiu „Halo tu Polsat” mówiła przede wszystkim jako mama. Wokalistka wychowuje siedmioletnie bliźnięta – Zosię i Stasia. Córka artystki od urodzenia zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi.
„Córka jest niepełnosprawna, ma porażenie mózgowe. Mam bliźniaki, więc siedem lat temu urodziłam i wiedzieliśmy w sumie od samego początku, że Zosia jest chora. Wiedzieliśmy też na początku, na co. Natomiast później, z biegiem czasu, te informacje zaczęły same do nas napływać i my sami, myślę, że mentalnie, całą rodziną przygotowywaliśmy się do tej przyszłości, która nas czeka” – wyznała.
Choć diagnoza była znana od początku, życie przynosiło kolejne wyzwania. Dziewczynka zmaga się z czterokończynowym mózgowym porażeniem dziecięcym, afazją oraz problemami ze wzrostem. Dlatego codzienność rodziny to nieustanne wizyty u specjalistów i kosztowna rehabilitacja. Artystka przyznała, że przez długi czas próbowała chronić prywatność.
„Uznałam, że może będę taką Hanną Montaną, która zakłada perukę i udaje, że wszystko jest ok, bo tak było po prostu prościej” – powiedziała.
Jednakże w sierpniu 2025 roku zdecydowała się na publiczne wyznanie.
„Ale było mi zdecydowanie lżej i poczułam ulgę, która gdzieś tam mocno na mnie ciążyła przez te lata” – dodała.
Mimo to strach nie znika.
„Ten strach jest cały czas. Każdy dzień przynosi coś nowego. Już mi się wydaje, że jesteśmy krok do przodu i nagle cofamy się dwa kroki. Na tym polega życie z dzieckiem niepełnosprawnym” – przyznała.
Dramatyczna diagnoza syna. „Mamo, czy ja umrę?”
Jakby tego było mało, pod koniec ubiegłego roku rodzinę dotknął kolejny dramat. U sześcioletniego Stasia zdiagnozowano nowotwór złośliwy móżdżku.
„Dzień przed realizacją programu trafiliśmy na onkologię z synem do Centrum Zdrowia tutaj w Warszawie i okazało się, że ma nowotwór złośliwy móżdżku. No i nasza gehenna się zaczęła po raz drugi. Myśleliśmy, że to coś lżejszego, że to zwykła torbiel. Każdy czuje się bezsilny, kiedy słyszy: „Mamo, czy ja umrę?”. On ma tylko 6,5 roku, leczenie będzie trwało półtora roku” – mówiła wyraźnie poruszona.
W studiu zapanowała cisza. Prowadzący nie kryli wzruszenia, a sama wokalistka z trudem powstrzymywała łzy.
Choć sytuacja jest dramatyczna, Główka pozostaje aktywna zawodowo. Jak podkreśliła, praca daje jej siłę. Z jednej strony koncertuje, z drugiej zaś codziennie towarzyszy dzieciom w leczeniu. Często wraca z występów późno w nocy, aby rano być przy łóżku syna lub córki.
Małgorzata Główka opowiedziała o piekle, które przeżywa
Artystka przyznała również, że po uruchomieniu zbiórki na leczenie córki spotkała się z hejtem. Choć wielu fanów okazało wsparcie, pojawiły się także przykre komentarze. Szczególnie trudne były momenty skrajnego zmęczenia. Jak wspomniała, zdarzało się, że przy awarii windy musiała wnosić niepełnosprawne dziecko na trzecie piętro. W takich chwilach negatywne opinie bolały najbardziej.
Mimo to wokalistka podkreśla, że jej celem było wsparcie innych rodzin. Chciała pokazać, że nawet w najtrudniejszych chwilach można szukać siły.
Małgorzata Główka znana jest z hitów takich jak „Tego chcesz” czy „Porwij mnie”. Jej historia pokazuje, że za estradowym blaskiem często kryje się dramat, którego widzowie nie dostrzegają. A jednak, jak sama przyznała, szczerość przyniosła jej ulgę, nawet jeśli oznaczała odsłonięcie najbardziej bolesnych kart życia.







