Proces o 100 milionów dolarów i kulisy upadku „House of Cards”
W listopadzie 2023 roku Media Rights Capital, producent „House of Cards”, znalazł się w trudnej sytuacji prawnej. Sąd po raz drugi oddalił roszczenia wobec ubezpieczyciela Fireman’s Fund dotyczące dziewięciocyfrowej wypłaty związanej z szóstym sezonem serialu. Sędzia jasno dał do zrozumienia, że kolejnej próby może już nie być. Dlatego spółka musiała obrać nową strategię.
W tym momencie kluczową postacią ponownie stał się Kevin Spacey. Aktor wcześniej został zobowiązany do zapłaty ponad 31 milionów dolarów za naruszenie kontraktu, w tym złamanie zasad dotyczących przeciwdziałania molestowaniu. Relacje między stronami były napięte, jednak MRC potrzebowało jego współpracy. Bez niej argumenty o jego stanie zdrowia nie przekonywały sądu.
Ostatecznie doszło do porozumienia. W zamian za obniżenie kwoty zasądzonej w arbitrażu do 1 miliona dolarów, Spacey zgodził się przekazać dokumentację medyczną oraz złożyć oświadczenie przed sądem. Według akt sprawy przyznał, że powrót na plan mógłby doprowadzić go do próby samobójczej. Szczegóły pozostają utajnione, jednak ta deklaracja zasadniczo zmieniła charakter procesu.
Teraz to ława przysięgłych zdecyduje, czy MRC przysługuje odszkodowanie sięgające ponad 100 milionów dolarów. Kluczowe pytanie brzmi: co faktycznie doprowadziło do usunięcia Spaceya z szóstego sezonu?
Choroba czy medialny skandal? Spór o definicję „sickness”
MRC utrzymuje, że przyczyną nieobecności aktora była choroba, a konkretnie uzależnienie seksualne, które miało uniemożliwić mu pracę. Według producenta Spacey zgłosił się do luksusowego ośrodka terapeutycznego w Arizonie, co potwierdzał jego brak dostępności. W ocenie MRC straty wynikały bezpośrednio z tej sytuacji.
Fireman’s Fund przedstawia zupełnie inną wersję. Ubezpieczyciel twierdzi, że decyzja o zawieszeniu aktora była reakcją na medialne doniesienia o rzekomych nadużyciach seksualnych. W październiku 2017 roku BuzzFeed opublikował materiał opisujący zarzuty wobec Spaceya. Dwa dni później produkcja została wstrzymana. Następnie CNN poinformowało o kolejnych oskarżeniach, tym razem ze strony członków ekipy.
W tym samym dniu aktor udał się do ośrodka The Meadows, którego miesięczny koszt wynosił 28 tysięcy dolarów. Produkcja ogłosiła jego zawieszenie dzień później, ponieważ uznała, że nie będzie w stanie kontynuować pracy. Jednak już 4 listopada prawnik Spaceya, Todd Rubenstein, poinformował producenta, że aktor jest „available, willing and able to provide all of the services” wymaganych w kontrakcie.
To stanowisko stało w sprzeczności z wcześniejszym przekazem jego agenta, który sugerował, że Kevin Spacey będzie nieobecny przez co najmniej sześć miesięcy. Ostatecznie MRC zdecydowało się porzucić dotychczasowy scenariusz i napisać nową wersję sezonu bez jego postaci.
Spór koncentruje się więc na interpretacji zapisów polisy. Ochrona obejmowała straty wynikające z „sickness”, jednak pojęcie to nie zostało precyzyjnie zdefiniowane. Jeśli przysięgli uznają, że straty wynikały z choroby, producent może wygrać. Jeśli jednak uznają, że była to decyzja biznesowa związana z reputacją, rację może mieć ubezpieczyciel.
Rola Netflixa i decyzja o usunięciu aktora
W sprawie pojawia się również Netflix, który posiadał tzw. prawa rozstrzygające dotyczące scenariusza i obsady. Fireman’s Fund twierdzi, że platforma zagroziła niewyemitowaniem nowych odcinków, jeśli Kevin Spacey pozostanie w produkcji. W dokumentach sądowych wskazano, że Netflix nie zdecydował się także na premierę filmu „Gore” z udziałem aktora.
Pauline Micelli, była prezes działu prawnego MRC, zeznała, że prawa rozstrzygające miały „everything to do with” usunięciem Spaceya. Z kolei przedstawiciele MRC utrzymują, że Netflix formalnie nie skorzystał z tych uprawnień. Scott Tenley, CEO MRC, przyznał w depozycji, że uznał aktora za „monster with respect to the people he had victimized”.
Jednym z kluczowych pytań pozostaje to, czy groźba niewyemitowania sezonu była równoznaczna z formalnym skorzystaniem z praw rozstrzygających. Jeśli ława przysięgłych uzna, że to presja biznesowa zadecydowała o zawieszeniu, argument o chorobie może okazać się niewystarczający.
Podczas procesu Spacey ma przyznać, że w momencie wybuchu skandalu nie był zdolny do pracy, mimo wcześniejszych zapewnień. MRC przedstawiło dowody mające potwierdzić, że jego powrót na plan byłby niemożliwy oraz ryzykowny dla produkcji.
Decyzja, która może zmienić branżę
Sprawa wykracza poza osobę aktora i jeden serial. Jeśli sąd przyzna rację MRC, ubezpieczyciele mogą zostać zmuszeni do zmiany warunków polis. Pojawi się bowiem pytanie, czy każda strata związana z zachowaniem aktora może zostać zakwalifikowana jako wynik choroby.
Analogicznie można wyobrazić sobie sytuację, w której aktor z postępującą demencją nie wywiązuje się z kontraktu. Czy wówczas przyczyną naruszenia jest samo zachowanie, czy jednak choroba? Podobną linię argumentacji przyjmuje MRC, twierdząc, że zachowanie Spaceya było przejawem jego stanu zdrowia.
Proces przyciąga ogromne zainteresowanie, ponieważ łączy kwestie reputacji, odpowiedzialności kontraktowej oraz interpretacji zapisów ubezpieczeniowych. Ostateczny werdykt może wyznaczyć nowe standardy dla producentów i ubezpieczycieli. Tymczasem Kevin Spacey ponownie znajdzie się na sali sądowej, a jego zeznania prawdopodobnie zdominują nagłówki. Jednak prawdziwą stawką pozostają setki milionów dolarów i przyszłość ubezpieczeń w branży rozrywkowej.
- Sprawdź również: To koniec jednego z największych hitów HBO. Fani kultowej produkcji nie kryją smutku: „Będzie nam go brakowało”

