Łzy i owacje na stojąco. Sebastian Fabijański uciszył krytyków w „Tańcu z Gwiazdami”. Padły mocne słowa

„Taniec z Gwiazdami” dopiero wystartował, a już pojawiły się pierwsze nazwiska, które elektryzują widzów. Sebastian Fabijański zadebiutował na parkiecie w duecie z Julią Suryś, choć oczekiwania wobec niego były wyjątkowo wysokie. Aktor i muzyk od lat budzi emocje, zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Tym razem jednak to taniec miał zweryfikować jego sceniczną charyzmę. Cha-cha, 36 punktów i mocne komentarze jurorów sprawiły, że w sieci zawrzało. Czy to właśnie on może okazać się czarnym koniem tej edycji?

„Taniec z Gwiazdami” dopiero wystartował, a już pojawiły się pierwsze nazwiska, które elektryzują widzów. Sebastian Fabijański zadebiutował na parkiecie w duecie z Julią Suryś, choć oczekiwania wobec niego były wyjątkowo wysokie. Aktor i muzyk od lat budzi emocje, zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Tym razem jednak to taniec miał zweryfikować jego sceniczną charyzmę. Cha-cha, 36 punktów i mocne komentarze jurorów sprawiły, że w sieci zawrzało. Czy to właśnie on może okazać się czarnym koniem tej edycji?

REKLAMA

Sebastian Fabijański z mocnym wejściem do „Tańca z Gwiazdami”

Sebastian Fabijański to postać, której nie trzeba przedstawiać widzom show-biznesu. 38-latek dał się poznać jako aktor, raper oraz uczestnik freak fightów. Na ekranie widzieliśmy go w produkcjach takich jak „Miasto 44”, „Botoks”, „Kamerdyner”, „Legiony” czy „Pitbull. Niebezpieczne kobiety”. Równolegle rozwijał karierę muzyczną, a jego debiutancki album „Primityw” ukazał się w czerwcu 2020 roku. Obecnie na koncie ma pięć studyjnych płyt, a szósta ma wkrótce trafić na rynek.

Choć udział w „Tańcu z Gwiazdami” odkładał kilkukrotnie, ostatecznie zdecydował się przyjąć wyzwanie. W 31. edycji programu, w której stawką jest 200 tysięcy złotych oraz Kryształowa Kula, wystąpił w parze z Julią Suryś. Już przed premierą spekulowano, czy jego temperament i sceniczna ekspresja przełożą się na parkiet.

DALSZA CZĘŚĆ POD MATERIAŁEM REKLAMOWYM
REKLAMA

Na start zmierzył się z cha-chą, czyli tańcem wymagającym nie tylko rytmu, lecz także kondycji i pewności siebie. Od pierwszych taktów było widać koncentrację oraz kontrolę nad ruchem. Fabijański postawił na wyrazistość, choć nie zabrakło luzu. Jego występ był dynamiczny, lecz jednocześnie spójny, co podkreślali jurorzy.

Najwięcej do powiedzenia miał Tomasz Wygoda, który zwrócił uwagę na aspekt emocjonalny.

„Powiedziałeś, że ty się cały czas bijesz z sobą, ale jest tyle takiej miękkości i czułości, że chyba znalazłeś czas, żeby się pokochać z sobą. Wszystko jest spójne, wszystko było wygrane, była w tym swoboda, był luz” – ocenił.

REKLAMA

Ta wypowiedź wyraźnie wykroczyła poza czysto techniczną analizę. Iwona Pavlović również nie szczędziła pochwał.

„Dla mnie cha-cha dla gwiazdy mężczyzny jest papierem lakmusowym. Tu na parkiet wyszedł 100-procentowy facet” – stwierdziła. Jej słowa podkreśliły, że aktor zdał taneczny egzamin, mimo że był to dopiero pierwszy odcinek.

Czwórka jurorów przyznała parze 36 punktów. To wynik, który na starcie daje mocną pozycję, choć konkurencja w tej edycji jest wyraźna. Jednak już teraz widać, że Fabijański może liczyć na wsparcie widzów.

Internet reaguje: „Mój faworyt”, „Klasa sama w sobie”

Tuż po emisji programu media społecznościowe wypełniły się komentarzami. Widzowie nie kryli zaskoczenia, ponieważ wielu z nich nie spodziewało się aż tak dopracowanego debiutu.

„Wielkie zaskoczenie i mega występ”, „Mój faworyt, jeśli chodzi o płeć męską”, „Klasa sama w sobie”, „Było pięknie” – to tylko część reakcji. Inni pisali: „Mój faworyt, oby tak dalej”, „Nie spodziewałam się, że on ma takie kocie ruchy”, „Ma te ruchy, było widać”, „Przepięknie”.

Nie brakowało też mocniejszych deklaracji.

„Oby dali mu potańczyć, bo robi to świetnie!”, „Szacun!!! Taniec na 40 punktów!”, „Najładniej ze wszystkich facetów w tej edycji. Może zostać czarnym koniem programu”, „I wyszedł Seba… I pozamiatał” – pisali internauci.

Tak jednogłośny odbiór rzadko pojawia się na samym początku sezonu. Owszem, pierwsze odcinki często wyłaniają faworytów, jednak w tym przypadku reakcje były wyjątkowo intensywne. Część widzów już teraz typuje Sebastiana Fabijańskiego jako jednego z kandydatów do finału.

Warto również zauważyć, że jego udział w programie budzi zainteresowanie z powodów prywatnych. Jego była partnerka, Maffashion, dwa lata temu sama rywalizowała w show. Tym razem jednak jasno zakomunikowała, że nie zamierza śledzić programu ani komentować udziału ojca swojego dziecka. Mimo to nazwisko Fabijańskiego w naturalny sposób przyciąga uwagę.

Czy Sebastian Fabijański zostanie czarnym koniem edycji?

„Taniec z Gwiazdami” wielokrotnie pokazywał, że pierwsze wrażenie bywa kluczowe. 36 punktów i entuzjastyczne recenzje jurorów to solidny fundament, choć każdy kolejny odcinek przyniesie nowe wyzwania. Cha-cha pozwoliła aktorowi pokazać energię i charakter, jednak przed nim jeszcze tańce standardowe oraz wymagające technicznie układy.

Fabijański udowodnił, że potrafi połączyć siłę z kontrolą. Jego sceniczna charyzma, znana z filmu i muzyki, przełożyła się na parkiet. Jednocześnie w komentarzach jurorów wybrzmiała kwestia spójności i autentyczności, co w tym programie bywa równie istotne jak technika. Na tym etapie trudno jednoznacznie wskazać zwycięzcę 31. edycji. Jednak już teraz widać, że Sebastian Fabijański nie zamierza być jedynie tłem. Jego debiut okazał się mocny, a reakcje widzów sugerują, że może liczyć na wsparcie w głosowaniach.

Czy był ogień na parkiecie? Zdaniem wielu – zdecydowanie tak. Jednak prawdziwy sprawdzian dopiero przed nim. Jeśli utrzyma poziom oraz energię z premierowego odcinka, może realnie włączyć się do walki o Kryształową Kulę.

Nasza opinia

Występ Sebastiana Fabijańskiego w premierowym odcinku 31. edycji „Tańca z Gwiazdami” to coś więcej niż tylko udana cha-cha. To przede wszystkim lekcja pokory, której wielu sceptyków się po aktorze nie spodziewało. Naszym zdaniem, Sebastian Fabijański wykonał najtrudniejszą pracę nie w nogach, a w głowie. Zamiast kreować sceniczną maskę, do której przyzwyczaił nas w świecie freak fightów czy rapu, na parkiecie Polsatu zobaczyliśmy artystę skupionego, precyzyjnego i – co najważniejsze – autentycznie zaangażowanego w proces twórczy. 36 punktów na starcie to jasny sygnał dla konkurencji: Fabijański nie przyszedł tu po odcinanie kuponów od popularności.

Jeśli utrzyma tę dyscyplinę i nie da się sprowokować do zbędnych kontrowersji, ma ogromną szansę powtórzyć sukcesy największych twardzieli polskiego kina, którzy na tym parkiecie odkrywali swoją wrażliwość. To był bez wątpienia najbardziej 'męski’ i kompletny debiut tego wieczoru, który udowadnia, że w Sebastianie wciąż drzemie potencjał do pozytywnego zaskakiwania publiczności.

A Wy co sądzicie o debiucie Sebastiana? Czy 36 punktów to sprawiedliwa ocena? Podzielcie się tym artykułem ze znajomymi na Facebooku i dajcie znać w komentarzach!

Kto powinien reprezentować Polskę na Eurowizji 2026?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...
REKLAMA
REKLAMA

Wybrane dla Ciebie

Dziękujemy, że przeczytałeś artykuł.
Chcesz podzielić się newsem lub zamówić publikację sponsorowaną?
Napisz do nas

OBSERWUJ W GOOGLE NEWS

ZOBACZ RÓWNIEŻ

ZOBACZ GALERIE