Emocje po „Tańcu z gwiazdami”. Wiktoria Gorodecka mówi wprost o pustce
Jesienią 2025 roku „Taniec z gwiazdami” ponownie przyciągnął przed ekrany miliony widzów. W 17. edycji programu jedną z najbardziej wyrazistych uczestniczek była Wiktoria Gorodecka, która dotarła aż do finału. Ostatecznie zajęła trzecie miejsce, choć od początku była wskazywana jako potencjalna zwyciężczyni.
Jednak, jak się okazuje, zakończenie tej intensywnej przygody nie przyniosło wyłącznie ulgi czy satysfakcji. Wręcz przeciwnie, ponieważ aktorka musiała zmierzyć się z czymś, czego wcześniej nie przewidziała.
– „„Taniec z gwiazdami” dużo lepiej wspominam z perspektywy czasu niż tuż po zakończeniu mojej edycji, bo wtedy czułam ogromną pustkę. W pierwszą niedzielę bez programu czułam się jak w żałobie” – mówi Wiktoria Gorodecka w rozmowie dla Newseria.
To wyznanie pokazuje skalę emocji, jakie towarzyszą uczestnikom programu „Tańca z Gwiazdami”. Przez wiele tygodni ich życie podporządkowane jest treningom, występom i presji ocen. Gdy ten rytm nagle znika, pojawia się próżnia, którą trudno wypełnić.
Aktorka przyznała, że przez dwa miesiące funkcjonowała w stanie ciągłej mobilizacji. Codzienność miała jasno określony cel, a każdy dzień był podporządkowany przygotowaniom do kolejnego odcinka.
– „Przez dwa miesiące ciągle jechałam na dopaminie, po prostu rano wstawałam, jechałam na treningi i ćwiczyłam kolejne układy, a gdy już przestała ona być dostarczana do mózgu, to wydawało mi się, że w moim życiu nic się nie dzieje i że codzienność nie jest ciekawa” – tłumaczy.
Choć dla widzów to jedynie program rozrywkowy, dla uczestników staje się intensywnym doświadczeniem, które zmienia rytm życia. Dlatego też powrót do normalności bywa trudniejszy, niż mogłoby się wydawać.
- Redakcja poleca: Tajemnicza aktorka w „Tańcu z gwiazdami”! Wiktoria Gorodecka: wiek, wzrost, mąż, dzieci, role i ciekawostki
Taniec jako nowa pasja. „Nie wyobrażam sobie życia bez niego”
Aby poradzić sobie z emocjonalną pustką, Wiktoria Gorodecka postanowiła nie rezygnować z tego, co dał jej program. Zamiast tego zdecydowała się kontynuować taneczną przygodę, która – jak sama przyznaje – stała się dla niej czymś znacznie więcej niż tylko telewizyjnym doświadczeniem.
Dziś taniec zajmuje ważne miejsce w jej życiu, a brak ruchu szybko daje się jej we znaki.
– „Jestem przeszczęśliwa, że byłam w tym programie i mam świadomość, jak dużo umiejętności zdobyłam w ciągu tych dwóch miesięcy. Tańczę więc dalej, bo nie wyobrażam sobie życia bez tańca” – podkreśla.
Co więcej, aktorka przyznaje, że przyzwyczaiła się nawet do fizycznego wysiłku i bólu, który wcześniej był codziennością.
– „Jak tylko przez jeden dzień nie mam zajęć, to już źle się czuję, mam wrażenie, że moje ciało drętwieje, a mięśnie się nie rozwijają. Pokochałam ten ból mięśni, który towarzyszył mi codziennie od rana w „Tańcu z gwiazdami”, i teraz jak mnie nic nie boli, to mam takie: „Ojej, nic się nie rozwija, nie idę do przodu”” – dodaje.
To pokazuje, jak bardzo program wpłynął na jej codzienność. Taniec nie jest już jedynie wspomnieniem, lecz stał się elementem stylu życia.
Faworytka bez zwycięstwa. Widzowie zdecydowali inaczej
Choć jurorzy od początku doceniali umiejętności Wiktorii Gorodeckiej, finał przyniósł niespodziewane rozstrzygnięcie. Aktorka wraz z Kamilem Kuroczko zajęła trzecie miejsce, mimo że wielu typowało ją do zwycięstwa.
Kryształową Kulę zdobyli Mikołaj „Bagi” Bagiński i Magdalena Tarnowska, natomiast drugie miejsce zajęli Maurycy Popiel i Sara Janicka. Decydujące okazały się głosy widzów, które nie zawsze pokrywają się z opiniami jurorów.
Wiktoria Gorodecka nie ukrywa, że brak sympatii części publiczności miał wpływ na końcowy wynik. Jednak dziś podchodzi do tego z dystansem.
– „Dzisiaj się jest faworytem, jutro się nie jest, więc to są rzeczy ulotne. Tamten program przeszedł już do historii, teraz jest nowy, są nowe gwiazdy” – zauważa.
Jednocześnie aktorka dostrzega, że emocje wokół programu szybko się zmieniają, a zainteresowanie przenosi się na kolejnych uczestników.
– „Znowu jest bańka rozdmuchana i znowu ludzie to przeżywają, bo potrzebne są kolejne emocje” – dodaje.
Mimo to doświadczenie udziału w show pozostawiło trwały ślad. Choć początkowo pojawiały się wątpliwości, dziś aktorka patrzy na wszystko z większym spokojem i wdzięcznością.
– „Gdy tylko program się skończył, to myślałam, po co mi to wszystko było, chyba nie było sensu, żeby tak się poświęcać, ale teraz już zupełnie inaczej na to patrzę” – podsumowuje.
Powrót do rzeczywistości po wielkim show
Historia Wiktorii Gorodeckiej pokazuje, że udział w popularnym programie telewizyjnym to nie tylko błysk fleszy i emocje na parkiecie. To również proces, który trwa długo po zakończeniu emisji.
Z jednej strony pojawia się satysfakcja i nowe umiejętności, z drugiej jednak trzeba zmierzyć się z ciszą po intensywnym okresie. W przypadku aktorki kluczowe okazało się znalezienie nowego punktu odniesienia, którym stał się taniec.
Co istotne, Wiktoria Gorodecka podkreśla także znaczenie kontaktu z widzami. Spotkania z osobami, które kibicowały jej podczas programu, pozwoliły jej inaczej spojrzeć na całe doświadczenie.
Choć emocje po finale były trudne, dziś dominują już inne odczucia. Wdzięczność, rozwój i nowa pasja stopniowo zastąpiły wcześniejsze wątpliwości.
Sprawdź również:
- Urodziła się na Litwie, a w Polsce przeżyła prawdziwy szok. Dziś jest gwiazdą
- Emilia Komarnicka nie wytrzymała po „Tańcu z Gwiazdami”! Nocna relacja aktorki chwyta za serce
- Wpadka Krzysztofa Ibisza w „Tańcu z Gwiazdami”! Jedno słowo i w studiu zapadła cisza. Widzowie zamarli



