- Dawid Kwiatkowski, który niedawno został ogłoszony nowym jurorem „Must Be the Music”, udzielił mocnego wywiadu na temat realiów polskiego show-biznesu.
- Artysta wspomniał swoje trudne początki, opisując branżę jako miejsce, w którym młody człowiek może poczuć się „zdeptany i wyrzucony” przez wielkie wytwórnie.
- Wokalista apeluje do młodych talentów o ostrożność i podkreśla, jak ważna jest silna psychika w walce o sukces na scenie.
Dawid Kwiatkowski od lat należy do grona najpopularniejszych artystów młodego pokolenia w Polsce. Jego utwory regularnie trafiają na listy przebojów, a koncerty przyciągają tysiące fanów. Równolegle wokalista coraz mocniej zaznacza swoją obecność jako juror programów muzycznych.
W przeszłości oceniał uczestników aż sześciu edycji programu „The Voice Kids”. Teraz natomiast zasiada w jury reaktywowanego show „Must Be the Music. Tylko muzyka”, który po latach wraca na antenę Polsatu. Obecnie trwają nagrania, a emisję zaplanowano na wczesną wiosnę.
Powrót kultowego formatu wywołuje duże emocje, jednak Dawid Kwiatkowski podchodzi do niego z wyraźnym dystansem. W rozmowach medialnych zwraca uwagę na elementy, które według niego realnie wpływają na przyszłość uczestników. Jednocześnie jasno oddziela ten program od innych talent show.
Dawid Kwiatkowski o „Must Be the Music” i różnicach wobec innych formatów
W wywiadzie dla „Super Expressu” Dawid Kwiatkowski podkreślił, że największe szanse po programie mają osoby samodzielne artystycznie. Wskazał, że chodzi o uczestników, którzy tworzą własne piosenki, wizerunek oraz całą koncepcję od podstaw.
„Oczywiście to nie jest żaden wyznacznik, bo można robić tylko muzykę, ale jak tacy ludzie tworzą od A do Z siebie, to oni już doskonale wiedzą, w jakim kierunku chcą iść”
Według artysty taka świadomość pomaga w późniejszych decyzjach zawodowych. Zwłaszcza wtedy, gdy pojawiają się propozycje współpracy ze strony dużych wytwórni. Jak zaznaczył, presja biznesowa bywa ogromna, a nie każdy młody twórca jest na nią gotowy. Dawid Kwiatkowski zwrócił uwagę, że w wielu talent show podpisanie kontraktu następuje automatycznie. To z kolei oznacza ograniczoną decyzyjność artysty. W jego ocenie „Must Be the Music” działa na zupełnie innych zasadach.
„Ten program jest świetny, bo po nim nie ma żadnej umowy z wytwórnią”
Tym samym uczestnicy zachowują pełną kontrolę nad swoją przyszłością. Mogą negocjować warunki, a także świadomie decydować o dalszym kierunku kariery.
„Zdeptany, zgnieciony i wyrzucony”. Kulisy współpracy z wytwórniami
W dalszej części rozmowy Dawid Kwiatkowski odniósł się do realiów rynku muzycznego. Przyznał, że w innych programach talent show sytuacja bywa znacznie trudniejsza. Jego zdaniem młodzi artyści często nie są przygotowani na zderzenie z korporacyjną machiną.
„W innych programach jest ciężko i faktycznie ten twój pomysł na siebie może być za chwilę zdeptany, zgnieciony i wyrzucony do kosza”
Jak zaznaczył, kluczowe znaczenie ma pierwsza faza rozmów z wytwórnią. Wtedy zapadają decyzje, które mogą zaważyć na całej karierze. Według Dawida Kwiatkowskiego brak asertywności bywa fatalny w skutkach.
Jednocześnie artysta podkreślił, że rozmowy z wytwórniami nie zawsze muszą kończyć się konfliktem. Jego zdaniem wiele zależy od świadomości oraz konsekwencji twórcy.
„Jak przyjdzie do Ciebie jakaś wytwórnia, musisz zdecydować, czy idziesz na jakieś ustępstwa. Można zawsze rozmawiać – to są rozmowy”
Dawid Kwiatkowski odniósł się również do własnych doświadczeń. Przypomniał, że na rynku funkcjonuje już ponad dekadę. Debiutował bardzo młodo, wydając album „9893” w wieku 17 lat. Łącznie ma na koncie osiem płyt.
„Ja mam na przykład same dobre, raczej dobre wspomnienia z wytwórniami, które oczywiście dyskutowały o moich pomysłach ze mną, ale nigdy nie zatraciłem w tym siebie, więc da się”
Słowa artysty jasno pokazują, że sukces w branży muzycznej nie jest dziełem przypadku. Wymaga świadomości, konsekwencji oraz umiejętności stawiania granic. To przesłanie, które Dawid Kwiatkowski kieruje dziś do kolejnych pokoleń uczestników talent show.


