Honorata Skarbek od dawna nie ukrywa, że jej życie toczy się w cieniu poważnych problemów zdrowotnych. Tym razem jednak artystka postanowiła powiedzieć więcej. Jak przyznała, zmaga się z nieuleczalną chorobą jelit. Choroba nie jest chwilowa. Wpływa na codzienne funkcjonowanie. Towarzyszy jej od lat, a leczenie okazuje się wyjątkowo trudne.
Jak podkreśla, lekarze wciąż nie znaleźli terapii, która działałaby skutecznie. Leczenie trwało cztery lata. Efekty jednak nie przyniosły przełomu. Skarbek zaznacza, że to stan przewlekły, który potrafi wyniszczać organizm. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Dlatego temat zdrowia wraca w jej wypowiedziach regularnie.
Oprócz problemów jelitowych pojawił się kolejny cios. Honorata Skarbek zmaga się z łysieniem androgenowym. To choroba genetyczna. Jak sama przyznaje, z którą trzeba żyć do końca życia. Dla artystki to szczególnie bolesne doświadczenie. Zwłaszcza że dotyka wizerunku, który w jej pracy ma ogromne znaczenie.
Piosenkarka od lat walczy z chorobami
W rozmowie z Pudelkiem artystka mówiła wprost o skali problemu. Podkreślała, że leczenie jelit ciągnęło się latami. Równolegle pojawiły się zaburzenia hormonalne. Cykl wydłużył się niepokojąco. Wypadanie włosów nasiliło się. Sytuacja zaczęła ją przerastać.
„Ze zdrowiem masakra. Cztery lata leczyli jelita. Mam pięćdziesiąty dzień cyklu i łysieję” – powiedziała. Dodała również, że od lat dzieli się z odbiorcami swoją walką z łysieniem androgenowym. Jak zaznaczyła, to choroba genetyczna. Choroba, która zostaje na całe życie. „Jest to ogromny problem” – podsumowała bez ogródek.
Niedawno do listy problemów doszły kolejne objawy. W poniedziałkowe popołudnie Honorata Skarbek zwróciła się do fanów z pilną prośbą. Potrzebowała kontaktu do specjalisty z zakresu chirurgii szczękowo-twarzowej. Czas naglił. Sprawa była poważna. Niestety, szybko okazało się, że znalezienie lekarza natychmiast jest niemal niemożliwe.
Kilka godzin później artystka opublikowała zdjęcie z wenflonem w ręce. Na twarzy miała opatrunek. Ujawniła również, że spędziła osiem godzin na SOR-ze. Ten obrazek wywołał ogromny niepokój wśród fanów. Komentarze zaczęły się mnożyć. Pojawiły się domysły i spekulacje.
Apel o modlitwę i stanowcza prośba do mediów
Po pobycie w szpitalu Honorata Skarbek na pewien czas zniknęła z mediów społecznościowych. To tylko spotęgowało napięcie. W końcu jednak artystka postanowiła zabrać głos. W czwartek pojawiła się na InstaStories. Podziękowała za wsparcie. Jednocześnie zwróciła się do mediów.
Poprosiła, aby zaprzestały publikowania domysłów na temat jej zdrowia. Jak zaznaczyła, każda sensacyjna informacja dokłada jej stresu. Z jej słów jasno wynika, że wciąż pozostaje pod opieką lekarzy. Sprawa nie została zamknięta. Walka trwa.
„Dziękuję za tysiące słów wsparcia (nie odpisuję nic nikomu na ten temat, wybaczcie), jednocześnie proszę media o zaprzestanie pisania bzdur i domysłów na temat stanu mojego zdrowia” – napisała. Dodała też: „Walczymy, trzymajcie kciuki, jestem w dobrych rękach fantastycznych lekarzy”.
Najbardziej poruszające były jednak słowa o nagłości sytuacji. Skarbek przyznała, że wszystko wydarzyło się błyskawicznie.
„To wszystko stało się tak nagle, że ciągle myślę, że to jakiś film, a nie moje życie” – wyznała.
Na koniec poprosiła fanów o modlitwę. Jak zaznaczyła, marzy tylko o tym, aby ten trudny etap wreszcie się skończył.
Zobacz również:
- Urodziła się na Litwie, a w Polsce przeżyła prawdziwy szok. Dziś jest gwiazdą
- Norbi przegrał 10 milionów złotych. Wstrząsające wyznanie żony w TVN. „Przyniósł dwa pomidory, bo wyczyścił konto”





