Kariera Wiktora Dyduły rozwija się w tempie, które w polskim show-biznesie zdarza się rzadko. Artysta zaczynał skromnie, bo od grania na ulicy oraz publikowania coverów w sieci. Właśnie wtedy, krok po kroku, budował swoją rozpoznawalność. Z czasem dał się poznać szerszej publiczności w programie „The Voice of Poland”. Jednak bardzo szybko udowodnił, że nie zamierza pozostać jedynie uczestnikiem talent show.
Jego konsekwencja przyniosła realne efekty. Utwory Dyduły zaczęły pojawiać się w rozgłośniach radiowych, a koncerty przyciągały coraz większą publiczność. Przełomem okazała się piosenka „Tam słońce, gdzie my”, która na długo zadomowiła się na listach przebojów. Dzięki temu artysta trafił również do projektu Męskie Granie, co potwierdziło jego pozycję na rynku.
W 2025 roku Dyduła wydał album „Tak jak tutaj stoję”. Płyta szybko trafiła na szczyt sprzedaży, co było wyraźnym sygnałem, że jego popularność nie jest chwilowa. Mimo sukcesów artysta zachował naturalność, którą pamiętają ci, którzy widzieli go z gitarą na ulicy.
Od ulicznych występów do wielkich scen
Wizyta w programie „halo tu polsat” tylko to potwierdziła. Rozmowę z artystą rozpoczął Olek Sikora, który nawiązał do hitu „Tam słońce, gdzie my”.
„Teraz rozkminiłem, że ty śpiewasz o Polsacie, o naszym słoneczku” – zauważył prowadzący.
„Dokładnie. Tyle czekałem na to, aż to ktoś połączy” – odpowiedział Dyduła.
Rozmowa szybko zeszła na temat koncertów. Dyduła zapowiedział intensywny czas sceniczny, ponieważ planów nie brakuje. Szczególne miejsce zajmuje koncert walentynkowy „Rytm ziemi”. Wkrótce artysta wystąpi również podczas koncertu z okazji Stulecia Gdyni. To wydarzenie ma dla niego wymiar symboliczny.
„W Gdyni niesamowita sprawa i też dla mnie coś takiego specjalnego, bo grałem tam na ulicy jeszcze dosyć niedawno. Właśnie teraz wspominamy, sześć lat temu jeszcze na ulicy grałem w Gdyni”.
Ten kontrast wyraźnie pokazuje, jak daleką drogę przeszedł.
„Przepadłem!” Dyduła potwierdził plotki o miłości
Choć artysta rzadko mówi o życiu prywatnym, tym razem zrobił wyjątek. Zbliżające się walentynki stały się pretekstem do bardziej osobistych pytań.
„A co ogrzewa serce Wiktora Dyduły na co dzień?” – zapytała Ola.
„Moja ukochana” – odpowiedział bez wahania.
Prowadzący kontynuowali wątek, nawiązując do wpisów w mediach społecznościowych.
„No właśnie, bo my widzieliśmy na Instagramie, że ty się chłopaku zakochałeś”.
„Oj, tak się zakochałem!” – przyznał Dyduła i dodał krótko: „Przepadłem!”.
Szczerość Dyduły wywołała natychmiastową reakcję widzów. W sieci pojawiło się wiele komentarzy, w których fani gratulowali mu nie tylko sukcesów zawodowych, ale też szczęścia w życiu prywatnym. Wszystko wskazuje na to, że artysta wchodzi w kolejny etap kariery z wyjątkową energią.
