James Van Der Beek nie żyje. Rodzina potwierdziła smutną informację
James Van Der Beek zmarł po długiej walce z rakiem jelita grubego. Aktor odszedł w środę. Miał 48 lat. Informację o jego śmierci przekazała rodzina w mediach społecznościowych. Bliscy poprosili o uszanowanie prywatności w czasie żałoby. Aktor ujawnił diagnozę nowotworową w listopadzie 2024 roku. Od tamtej pory otwarcie mówił o leczeniu. Jednocześnie starał się normalnie funkcjonować zawodowo. Pomimo choroby pozostawał aktywny i utrzymywał kontakt z fanami.
Rodzina poinformowała, że James Van Der Beek odszedł spokojnie. Podkreślono jego odwagę, wiarę oraz godność w ostatnich dniach życia. Bliscy zaznaczyli, że w przyszłości przekażą więcej informacji. Na razie skupiają się na przeżywaniu straty. Wiadomość o śmierci aktora wywołała ogromne poruszenie. Fani na całym świecie zaczęli publikować wpisy pożegnalne. Wspominają go jako symbol całego pokolenia widzów.
Od „Jeziora marzeń” do statusu ikony lat 90.
James Van Der Beek urodził się 8 marca 1977 roku w Cheshire w stanie Connecticut. Już jako nastolatek interesował się aktorstwem. Występował w szkolnych spektaklach. Następnie przeniósł się do Nowego Jorku, aby rozwijać karierę sceniczną. Profesjonalny debiut zaliczył w wieku 16 lat. Zagrał w sztuce „Finding the Sun” Edwarda Albee’ego. Praca w teatrze była dla niego bardzo ważna. Wielokrotnie podkreślał, że czuje się „dzieckiem teatru”.
Przełom nastąpił w 1997 roku. Wtedy otrzymał rolę Dawsona Leery’ego w serialu „Jezioro marzeń”. Produkcja szybko stała się ogromnym hitem stacji WB. Serial przyciągał miliony widzów, zwłaszcza młodszych. „Jezioro marzeń” uczyniło Van Der Beeka gwiazdą. Jednocześnie wypromowało Katie Holmes, Joshuę Jacksona oraz Michelle Williams. Serial był emitowany w latach 1998–2003. Później trafił do międzynarodowej dystrybucji. W 2020 roku pojawił się na Netfliksie, zdobywając nowych fanów.
Aktor wielokrotnie wspominał, że rola Dawsona była dla niego wyjątkowa. Inspirował się między innymi „Upiorem w operze”. Porównywał emocjonalne dylematy bohatera do klasycznych historii miłosnych.
Filmowe role i dalsza kariera aktora
W czasie emisji serialu Van Der Beek rozwijał również karierę filmową. W 1999 roku zagrał główną rolę w filmie „Varsity Blues”. Produkcja opowiadała o futbolu amerykańskim. W obsadzie znaleźli się także Jon Voight oraz Paul Walker. Trzy lata później aktor wystąpił w „The Rules of Attraction”. Film powstał na podstawie książki Bretta Eastona Ellisa. Choć początkowo nie odniósł wielkiego sukcesu, z czasem zyskał status kultowy. Obie produkcje stały się symbolem konkretnej epoki.
W kolejnych latach Van Der Beek regularnie pojawiał się w telewizji. Zagrał między innymi w serialu „CSI: Cyber”. Występował także w produkcji „Don’t Trust the B—- in Apartment 23”. W tej serii wcielał się w fikcyjną wersję samego siebie.
Aktor pracował również jako lektor. Użyczył głosu postaci Borisa Hauntleya w animowanym serialu „Vampirina”. Produkcja była emitowana na Disney Channel przez kilka sezonów.
Pomimo choroby Van Der Beek planował kolejne projekty. Miał pojawić się w prequelu „Legalnej blondynki” zatytułowanym „Elle”. Choroba pokrzyżowała te plany.
Śmierć Jamesa Van Der Beeka zamknęła ważny rozdział popkultury. Dla wielu widzów pozostanie na zawsze Dawsonem z „Jeziora marzeń”. Fani podkreślają, że jego role ukształtowały całe pokolenie.