Małgorzata Ostrowska przerwała milczenie po stracie męża. Te słowa chwytają za serce

Małgorzata Ostrowska po śmierci męża Jacka Gulczyńskiego wraca do intensywnej pracy i sceny. Artystka była gościnią programu "halo tu polsat", gdzie opowiedziała o żałobie i sile wspomnień. Wcześniej o stracie mówiła w "Dzień dobry TVN", jednak teraz padły kolejne szczere słowa. Małgorzata Ostrowska podkreśla, że scena stała się dla niej swoistym antidotum. W jubileuszowym roku 45-lecia pracy artystycznej mierzy się z bólem, ale również z wdzięcznością. Jak dziś radzi sobie z trudną codziennością?

REKLAMA

Na początku grudnia 2025 roku Małgorzata Ostrowska poinformowała o śmierci męża, Jacka Gulczyńskiego. Wiadomość poruszyła środowisko artystyczne, ponieważ para przez lata tworzyła zgrany duet prywatnie i zawodowo. W połowie stycznia artystka po raz pierwszy opowiedziała o stracie w programie „Dzień dobry TVN”. Teraz ponownie zabrała głos w „halo tu polsat”, gdzie w szczerej rozmowie odsłoniła kulisy żałoby.

Choć od ponad czterech dekad hipnotyzuje publiczność charakterystycznym głosem, prywatnie mierzy się z ogromnym bólem. Jubileuszowa trasa koncertowa, która celebruje 45 lat obecności na scenie, stała się dla niej czymś więcej niż świętem muzyki. To również sposób na powrót do równowagi, ponieważ intensywna praca pozwala jej uporządkować emocje.

DALSZA CZĘŚĆ POD MATERIAŁEM REKLAMOWYM
REKLAMA

Scena jako antidotum po stracie Jacka Gulczyńskiego

Małgorzata Ostrowska podkreśla, że unika określenia „kariera”. Zamiast tego mówi o „drodze zawodowej”, gdyż traktuje muzykę jako proces i doświadczenie.

W rozmowie przyznała: „Staram się wrócić do intensywnej pracy. To pewne antidotum, ponieważ to moje równoległe życie, co nie oznacza, że nie jest ono prawdziwe. Małgorzata Ostrowska domowa i Małgorzata Ostrowska na scenie to są dwie zupełnie inne osoby, ale one się dopełniają”.

Te słowa pokazują, że scena nie jest ucieczką, lecz przestrzenią równoległą. Artystka funkcjonuje w dwóch światach, które jednak wzajemnie się uzupełniają. Z jednej strony jest ikoną polskiej sceny, z drugiej pozostaje osobą prywatną, która przeżywa stratę.

Kto powinien reprezentować Polskę na Eurowizji 2026?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

W studiu pokazano fotografie wykonane przed laty przez Jacka Gulczyńskiego. To właśnie te obrazy stały się pretekstem do wspomnień. Ostrowska nie ukrywa, że świadomie wybiera jasne momenty z przeszłości.

Jak wyznała: „Nie chcę pamiętać ostatnich momentów, nie chcę pamiętać ostatniego okresu. Mało tego, bardzo szybko w domu starałam się wyprzeć chorobę, wyprzeć te złe wspomnienia […]. Ja wolę pamiętać Jacka z czasów, kiedy mnie zafascynował, kiedy było nam fajnie, kiedy był pięknym, młodym, atrakcyjnym, przystojnym, bardzo dowcipnym mężczyzną”.

Choć takie podejście może wydawać się trudne, dla niej jest formą ochrony pamięci. Wybiera wspomnienia pełne światła, a nie cierpienia. Dzięki temu buduje w sobie siłę, która pozwala jej wychodzić na scenę.

REKLAMA

Muzyczna rodzina i wsparcie bliskich

Powrót do koncertowania nie byłby możliwy bez wsparcia zespołu. Małgorzata Ostrowska otwarcie mówi o relacjach z muzykami, którzy towarzyszą jej od lat.

W rozmowie zaznaczyła: „Mam tam moich przyjaciół, mojego syna, który gra u mnie na gitarze. […] My się dotarliśmy, jesteśmy ze sobą, opowiadamy sobie o tym życiu także poza sceną, poza busem”.

Zespół funkcjonuje jak rodzina, ponieważ łączą ich nie tylko próby i koncerty. To relacje budowane latami, które dziś mają szczególne znaczenie. Wspólna droga zawodowa daje poczucie stabilności, gdy prywatne życie ulega zmianie.

Dodatkowo artystka podkreśla, że spotkania z publicznością mają dla niej ogromną wartość. Po 45 latach obecności na scenie wciąż utrzymuje kontakt z fanami.

Jak przyznała: „Dają mi kontakt z życiem, bo trzeba pamiętać, że 45 lat to szmat czasu. […] Mam trochę dawnych fanów, z którymi dłużej rozmawiam, z którymi te lody zostały przełamane i po prostu dowiaduję się czegoś więcej o normalnym życiu normalnego człowieka. Ono jest pociągające, ono jest kuszące”.

Te słowa pokazują, że mimo statusu gwiazdy ceni zwyczajność. Rozmowy z fanami stają się dla niej pomostem między światem estrady a codziennością. To właśnie w tych spotkaniach odnajduje równowagę.

Droga zawodowa zamiast kariery

Małgorzata Ostrowska rozpoczęła artystyczną drogę w 1981 roku z zespołem Lombard. Od tamtej pory konsekwentnie buduje swój repertuar i sceniczny wizerunek. Jednak jubileusz nie jest dla niej wyłącznie okazją do wspomnień. To moment refleksji nad tym, jak zmieniała się jako artystka i jako człowiek.

Choć wiele osób określa ją mianem „wulkanu energii”, ona sama przyznaje, że prywatnie bywa różna. Autentyczność pozostaje dla niej kluczowa, ponieważ nie chce tworzyć sztucznego obrazu. W obliczu straty zachowuje szczerość, ale jednocześnie chroni to, co najbardziej osobiste.

Podsumowując, Małgorzata Ostrowska w trudnym czasie wybiera pracę i wspomnienia pełne światła. Scena staje się dla niej miejscem równowagi, a zespół i publiczność dają wsparcie. Choć żałoba to proces, artystka pokazuje, że można ją przeżywać na własnych zasadach. W jej słowach nie ma patosu, lecz spokój i konsekwencja.

Ostrowska w "Halo tu Polsat"
1/4 Ostrowska w „Halo tu Polsat” (źródło fot. © Mieszko Piętka | AKPA )
Ostrowska w "Halo tu Polsat"
2/4 Ostrowska w „Halo tu Polsat” (źródło fot. © Mieszko Piętka | AKPA )
Ostrowska w "Halo tu Polsat"
3/4 Ostrowska w „Halo tu Polsat” (źródło fot. © Mieszko Piętka | AKPA )
Ostrowska w "Halo tu Polsat"
4/4 Ostrowska w „Halo tu Polsat” (źródło fot. © Mieszko Piętka | AKPA )

REKLAMA
REKLAMA

Wybrane dla Ciebie

Dziękujemy, że przeczytałeś artykuł.
Chcesz podzielić się newsem lub zamówić publikację sponsorowaną?
Napisz do nas

OBSERWUJ W GOOGLE NEWS
REKLAMA

Zobacz również

ZOBACZ GALERIE

REKLAMA
ZOBACZ NAJNOWSZE WIADOMOŚCI