Jutta Leerdam żegna igrzyska 2026 z rekordem i medalami
Jutta Leerdam podczas igrzysk w Milano Cortina sięgnęła po złoto na dystansie 1000 metrów. Co więcej, ustanowiła nowy rekord olimpijski. Kilka dni później wywalczyła również srebro na 500 metrów, choć minimalnie przegrała z rodaczką Femke Kok.
Dla 27-letniej zawodniczki był to turniej, który zapamięta na długo. Dlatego jej pożegnalny wpis na Instagramie miał wyjątkowo osobisty ton.
„Żegnajcie igrzyska olimpijskie. Nie mogę uwierzyć, że wyjeżdżam ze swoim marzeniem na szyi i rekordem olimpijskim” – napisała.
Choć słowa były krótkie, emocje były wyraźne. Na zdjęciach widać było złoty i srebrny medal, elegancki tort z napisem gratulacyjnym oraz ogromny bukiet kwiatów. Całość dopełniały pomarańczowe balony i wnętrze luksusowego prywatnego odrzutowca.
Jake Paul i prywatny odrzutowiec. Kulisy powrotu
Partner Leerdam, Jake Paul, nie krył dumy. Amerykański influencer i bokser towarzyszył jej podczas igrzysk, a z trybun obserwował każdy start. Kamery uchwyciły nawet moment, gdy wzruszony ocierał łzy. Po zakończeniu zawodów opublikował nagranie, na którym niesie ukochaną na ramionach w stronę samolotu. Film opatrzył podpisem: „Od teraz mówcie do mnie narzeczony Jutty Leerdam.”
Choć scena miała żartobliwy charakter, szybko stała się viralem. Internauci komentowali zarówno gest Paula, jak i luksusowy styl podróży pary. Nie brakowało głosów zachwytu, ale pojawiły się też pytania o dalsze plany sportsmenki.
W prywatnym odrzutowcu Leerdam pozowała z medalami, a następnie pokazała elegancki posiłek przygotowany na pokładzie. Widać było, że powrót do domu ma symboliczny wymiar. Jednak czy to oznacza coś więcej?
„Bywało samotnie”. Cena olimpijskiego marzenia
W jednym z wywiadów Jutta Leerdam otwarcie mówiła o wyrzeczeniach. Przygotowania do igrzysk oznaczały miesiące rozłąki z rodziną oraz narzeczonym. Zawodniczka trenowała w Holandii, dlatego musiała opuścić kilka walk Jake’a Paula.
„Poświęcam bardzo dużo czasu – rodzinę i bliskich. Czasami bywa naprawdę samotnie, kiedy wciąż tylko trenujesz i nie spędzasz czasu z nikim” – przyznała.
Choć podkreślała, że warto było, nie ukrywała emocji.
„Chcesz dać z siebie wszystko. Nie możesz tak naprawdę odpocząć, ale to jest tego warte, zwłaszcza teraz” – dodała.
Jutta Leerdam zaznaczyła również, że chce inspirować młode kobiety. Dlatego regularnie publikuje treści w mediach społecznościowych.
„Chciałabym inspirować jak najwięcej kobiet i młodych dziewczyn. Dlatego staram się tworzyć jak najwięcej treści, bo w ten sposób mogę dotrzeć do większej liczby osób i to ogromny zaszczyt móc to robić” – wyjaśniła.
Jednocześnie zapewniła, że aktywność online nigdy nie była dla niej rozproszeniem.
„To nigdy nie było dla mnie rozproszeniem, bo wszystko planuję – naprawdę skupiam się na łyżwiarstwie i wkładam w to całą swoją energię” – podkreśliła.
Czy to koniec kariery przed 2030 rokiem?
W środowisku sportowym pojawiły się spekulacje, że Jutta Leerdam może zakończyć karierę. Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2030 odbędą się we francuskich Alpach, co oznacza kolejne cztery lata intensywnych przygotowań.
Na razie zawodniczka nie zdradziła decyzji. Jednak biorąc pod uwagę jej sukcesy, presję oraz życie prywatne, wybór nie będzie łatwy.
Z jednej strony ma za sobą olimpijskie złoto i rekord. Z drugiej – relację, która nabiera tempa, oraz nowe możliwości poza lodowiskiem. Jak sama przyznała, balans bywa trudny, lecz czasem pomaga oderwać myśli od sportu.
„Mając coś poza sportem, czasami to pomaga, bo nie możesz myśleć o nim dwadzieścia cztery godziny na dobę” – powiedziała.
Czy zatem Milano Cortina było zwieńczeniem jej drogi? A może dopiero początkiem nowego etapu? Jedno pozostaje pewne. Jutta Leerdam wyjechała z igrzysk ze spełnionym marzeniem, lecz przyszłość wciąż stoi przed nią otworem.
- Sprawdź również: „Oceniano mnie za makijaż”. Mistrzyni olimpijska, Jutty Leerdam nie gryzła się w język







