Muzyczne początki Sylwii Strug z Tryńczy
Sylwia Strug pochodzi z Tryńczy w województwie podkarpackim i od najmłodszych lat rozwijała muzyczne zainteresowania. Najpierw uczyła się gry na skrzypcach, aby z czasem skupić się na śpiewie. Równocześnie tańczyła w zespołach wokalno-tanecznych oraz w grupie mażoretek, dzięki czemu nabrała scenicznej swobody.
Jest również samoukiem gry na gitarze, a ponadto próbowała swoich sił na saksofonie. Ta wszechstronność sprawiła, że już jako nastolatka wyróżniała się na tle rówieśników. W wieku 15 lat dołączyła do Resonance Rock Band, gdzie zaczęła śpiewać na weselach i imprezach okolicznościowych.
Choć były to lokalne wydarzenia, doświadczenie sceniczne okazało się bezcenne. Sylwia brała udział w konkursach powiatowych i wojewódzkich, a także przeszła etap kwalifikacji do programu „The Voice”. Ostatecznie jednak, z powodów rodzinnych, nie mogła pojawić się na nagraniach. To był dla niej trudny moment, lecz nie zrezygnowała z marzeń.
Zamiast tego postawiła na rozwój autorski. Jako młoda mama zaczęła pisać własne piosenki w stylu disco i pop, ponieważ właśnie w tych gatunkach odnajduje emocjonalną swobodę. Podkreśla, że różnorodność stylistyczna pozwala jej wyrażać siebie. Największe wsparcie otrzymuje od rodziców i bliskich przyjaciół, co – jak przyznaje – daje jej siłę do dalszego działania.
„Disco Star 2026” i występ, który zwrócił uwagę widzów
Udział w „Disco Star” otworzył przed Sylwią zupełnie nowe możliwości. Program od lat uchodzi za trampolinę do kariery, dlatego obecność w finale ma ogromne znaczenie. Jej eliminacyjny występ pokazał zarówno technikę wokalną, jak i sceniczną pewność siebie.
Szczególne emocje wzbudziła interpretacja utworu „Tańczmy do rana” z repertuaru Justyna Lubasa. Sylwia nadała piosence własny charakter, choć jednocześnie zachowała szacunek dla oryginału. Dzięki temu występ szybko stał się jednym z najbardziej komentowanych momentów tej edycji.
Widzowie zwracali uwagę na autentyczność i naturalność artystki. Co więcej, w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się głosy, że to właśnie ona może okazać się czarnym koniem finału. Niemniej konkurencja jest silna, a o zwycięstwie zdecydują zarówno jurorzy, jak i publiczność.
Sylwia występuje również jako wokalistka zespołu Perła, co pozwala jej regularnie spotykać się z publicznością. To doświadczenie procentuje na scenie telewizyjnej, gdzie liczy się nie tylko głos, ale także kontakt z widzem. Właśnie ta umiejętność sprawia, że wielu obserwatorów postrzega ją jako jedną z najciekawszych uczestniczek sezonu.
Finał 22 lutego – życiowa szansa i nowe możliwości
Wielki finał „Disco Star 2026” odbędzie się 22 lutego o 19:55 w Polsacie. Dla Sylwii Strug będzie to bez wątpienia najważniejszy występ w dotychczasowej karierze. Tego wieczoru stanie przed szansą, która może otworzyć jej drzwi do ogólnopolskiej rozpoznawalności.
Udział w finale oznacza większe zainteresowanie branży muzycznej. Jeśli chodzi o potencjalne korzyści, mowa m.in. o zaproszeniach na koncerty, festiwale oraz współpracach z producentami. W praktyce oznacza to możliwość nagrania kolejnych autorskich singli i dotarcia do szerszej publiczności.
Jednak niezależnie od wyniku, już sam finał stanowi ważny etap. Sylwia konsekwentnie buduje swoją markę, a program pozwolił jej zaprezentować się milionom widzów. Z jednej strony to ogromna szansa, z drugiej zaś wielka odpowiedzialność. Mimo presji wokalistka zachowuje spokój. Skupia się na przygotowaniach i pracy nad repertuarem, ponieważ – jak podkreślają jej bliscy – scena jest miejscem, gdzie czuje się najbardziej naturalnie. Właśnie dlatego wielu fanów trzyma za nią kciuki.
Czy Sylwia Strug z Tryńczy sięgnie po zwycięstwo w „Disco Star 2026”? Odpowiedź poznamy już 22 lutego. Jedno jest pewne: jej historia pokazuje, że konsekwencja i pasja mogą zaprowadzić na największe sceny.
- Sprawdź również: Tajemnicze bliźniaczki z Torunia podbijają „Disco Star”! Kim naprawdę są siostry z duetu XOXO?



