Wygrała milion w „Milionerach”, ale nie dostanie całej kwoty. Fani zaskoczeni: „To smutne!”

Program "Milionerzy" od lat przyciąga przed telewizory miliony widzów. Tym razem emocje sięgnęły zenitu, gdy jedna z uczestniczek poprawnie odpowiedziała na pytanie za milion złotych. Chwilę później pojawił się jednak temat, o którym wielu widzów nie pamięta. Okazuje się bowiem, że wygrana w "Milionerach" wcale nie oznacza pełnego miliona na koncie. Sama laureatka nie ukrywa, że rzeczywistość finansowa wygląda nieco inaczej.

Wygrała milion w
Wygrała milion w "Milionerach"
Źródło fot. © Meta | Milionerzy
REKLAMA

Program "Milionerzy" od lat przyciąga przed telewizory miliony widzów. Tym razem emocje sięgnęły zenitu, gdy jedna z uczestniczek poprawnie odpowiedziała na pytanie za milion złotych. Chwilę później pojawił się jednak temat, o którym wielu widzów nie pamięta. Okazuje się bowiem, że wygrana w "Milionerach" wcale nie oznacza pełnego miliona na koncie. Sama laureatka nie ukrywa, że rzeczywistość finansowa wygląda nieco inaczej.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Historyczna wygrana w „Milionerach”. Jedno pytanie zdecydowało o wszystkim

Teleturniej „Milionerzy” od lat budzi ogromne emocje wśród widzów. Program najpierw był emitowany przez TVN, jednak od niedawna można oglądać go na antenie Polsatu. Niezmiennie prowadzi go Hubert Urbański, który przez lata stał się symbolem tego formatu.

Choć uczestnicy często dochodzą do wysokich kwot, niewielu udaje się zdobyć główną nagrodę. Dlatego każdy moment, gdy ktoś dociera do pytania za milion złotych, elektryzuje widownię.

DALSZA CZĘŚĆ POD REKLAMĄ
REKLAMA

Podczas jednego z czwartkowych odcinków taką szansę otrzymała Elżbieta Marszalec. Uczestniczka dotarła do finałowego pytania i musiała podjąć decyzję, która mogła zmienić jej życie.

Hubert Urbański odczytał pytanie dotyczące matematyki, a konkretnie geometrii. Brzmiało ono:

„Ile wymiarów ma geometryczny punkt? A — zero, B — jeden, C — dwa, D — trzy”.

REKLAMA

Pytanie, choć na pierwszy rzut oka proste, potrafi zaskoczyć nawet osoby dobrze znające matematykę. Tymczasem Elżbieta Marszalec nie miała wątpliwości. Po chwili namysłu zdecydowała się wskazać odpowiedź A. Oznacza ona, że punkt geometryczny nie ma żadnego wymiaru.

Decyzja okazała się trafna. Właśnie ta odpowiedź była poprawna. W efekcie uczestniczka wygrała główną nagrodę w programie. W studiu pojawiły się ogromne emocje. Widzowie zobaczyli radość oraz niedowierzanie, ponieważ takie momenty w „Milionerach” zdarzają się bardzo rzadko.

REKLAMA

Ile naprawdę zostaje z miliona w „Milionerach”

Choć nagroda główna w programie wynosi milion złotych, rzeczywistość podatkowa wygląda inaczej. Zgodnie z polskim prawem od wygranych w konkursach i teleturniejach pobierany jest podatek. W praktyce oznacza to, że zwycięzca nie otrzymuje całej kwoty. Z wygranej potrącany jest bowiem podatek dochodowy.

Elżbieta Marszalec doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Co więcej, z zawodu jest księgową, dlatego temat podatków nie jest jej obcy. W rozmowie z Pomponikiem otwarcie przyznała, że liczyła się z takim scenariuszem.

„To jest podatek dochodowy od wygranej, 10 proc. Zostanie 900 tys. Ja jestem księgową, to jest naturalne, że od wszystkiego, co zarabiamy, płacimy podatki, państwo się utrzymuje z naszych podatków. Liczyłam się z tym, że jest podatek od wygranej, (…) w ogóle cieszę się, że cokolwiek wygrałam” — powiedziała w rozmowie z Pomponikiem.

Choć część widzów może uznać to za zaskakujące, taki mechanizm obowiązuje w Polsce od lat. Dotyczy on zarówno teleturniejów, jak i wielu konkursów. Laureatka nie ukrywa jednak, że sam fakt potrącenia podatku może budzić mieszane uczucia.

„Smutne, ale widocznie takie są potrzeby fiskusa, gdzieś coś trzeba załatać” — dodała.

Mimo tego podkreśla, że sama wygrana jest dla niej ogromnym powodem do radości. W końcu niewiele osób ma okazję znaleźć się w takiej sytuacji.

Zwyciężczyni zdradza, na co przeznaczy pieniądze

Wygrana w teleturnieju „Milionerzy” często oznacza wielkie zmiany w życiu uczestników. Niektórzy decydują się na inwestycje, inni spełniają marzenia odkładane przez lata. Elżbieta Marszalec ma jednak bardzo konkretny plan. Najważniejsze są dla niej dzieci. Laureatka podkreśla, że ma syna oraz córkę. Oboje są dla niej ogromnie ważni.

„Mam dwoje dzieci, które bardzo kocham. Syna i córkę. Syn jest starszy, córka młodsza. Są światłem mojego życia” — wyznała.

Dlatego pieniądze z wygranej zamierza przeznaczyć przede wszystkim na pomoc dla nich. Jak podkreśla, młodym ludziom dziś nie jest łatwo rozpocząć dorosłe życie. Szczególnie jeśli chodzi o zakup własnego mieszkania. Uczestniczka nie ukrywa, że sama do dziś spłaca kredyt hipoteczny.

„W tej chwili bardzo ciężko jest młodym ludziom. Nie mówię, że nam było łatwo — do dzisiaj spłacam kredyt mieszkaniowy” — przyznała.

Z tego powodu chce pomóc swoim dzieciom w zdobyciu własnego miejsca do życia.

„Dlatego po prostu dołożę im się do mieszkań. Chciałabym, żeby jedno i drugie miało swój kąt, który mogłoby nazwać swoim domem. To bardzo ważne, żeby po całym dniu wracać do swojego domu” — zdradziła w rozmowie z Polsatem.

Takie podejście wzbudziło sympatię wielu widzów. W internecie pojawiło się wiele komentarzy pełnych uznania. Niektórzy pisali, że to przykład odpowiedzialnego podejścia do pieniędzy. Inni podkreślali, że decyzja o wsparciu dzieci pokazuje, jak ważna jest dla niej rodzina.

Kiedy laureatka dostanie pieniądze z teleturnieju „Milionerzy”

Widzowie często zakładają, że wygrane pieniądze trafiają do uczestników niemal natychmiast. W praktyce jednak wygląda to zupełnie inaczej. Jak zdradziła laureatka, nagranie odcinka odbyło się kilka miesięcy temu. Program został bowiem nagrany jeszcze w listopadzie ubiegłego roku.

Dopiero teraz emisja trafiła na antenę. Z tego powodu zwyciężczyni wciąż nie otrzymała pieniędzy. Jak wyjaśniła w rozmowie z „Faktem”, trzeba jeszcze chwilę poczekać.

„Na razie nie zobaczyłam jeszcze ani złotóweczki. Formuła programu jest taka, że wypłata następuje do dwóch miesięcy po emisji programu, więc cierpliwie czekam. Mam nadzieję, że o mnie nie zapomną” — powiedziała w rozmowie z „Faktem”.

Choć sytuacja może wydawać się zaskakująca, taki mechanizm obowiązuje w wielu programach telewizyjnych. Najpierw odbywa się nagranie, następnie emisja, a dopiero potem realizowane są formalności finansowe.

Elżbieta Marszalec podchodzi do tego jednak spokojnie. Jak sama przyznaje, najważniejsze jest dla niej to, że udało się wygrać.

W końcu udział w teleturnieju „Milionerzy” to dla wielu osób ogromne przeżycie. Dotarcie do pytania za milion stanowi rzadkość. Natomiast poprawna odpowiedź przechodzi już do historii programu.

REKLAMA

Właśnie dlatego jej zwycięstwo wzbudziło tak duże emocje wśród widzów. Jedni podziwiali wiedzę uczestniczki. Inni z kolei podkreślali opanowanie w decydującym momencie.

Tak czy inaczej, historia Elżbiety Marszalec pokazuje, że czasem jedno pytanie może zmienić wszystko. Choć milion złotych w praktyce oznacza nieco mniej, nadal pozostaje ogromną wygraną.

Sprawdź również:

Oglądasz "Milionerów"?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

OBSERWUJ W GOOGLE NEWS

Kto powinien wygrać "Taniec z Gwiazdami"?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...
REKLAMA

Wybrane dla Ciebie

Kamila Śleszyńska
Kamila Śleszyńska
Redaktorka portalu muzotakt.pl od 2020 roku, polonistka i specjalistka ds. komunikacji. W redakcji pełni rolę głównej obserwatorki polskiego show-biznesu, ze szczególnym uwzględnieniem największych widowisk telewizyjnych. Ekspertka od kulis programów takich jak „The Voice of Poland”, „Taniec z Gwiazdami” czy konkursu Eurowizji. Dzięki wykształceniu humanistycznemu w swoich tekstach łączy rzetelną informację z analizą dynamiki świata show-biznesu. Autorka serii reportaży zza kulis oraz ekskluzywnych rozmów z jurorami i gwiazdami największych produkcji rozrywkowych.

Dziękujemy, że przeczytałeś artykuł.
Chcesz podzielić się newsem lub zamówić publikację sponsorowaną?
Napisz do nas

ZOBACZ RÓWNIEŻ

ZOBACZ GALERIE

REKLAMA