Igor Surma z „Must Be the Music” poruszył widzów
Igor Surma pojawił się w aktualnej edycji „Must Be the Music” jako uczestnik występujący pod pseudonimem IGR. Już od pierwszych sekund jego występu było jasne, że nie jest to kolejna anonimowa postać. W jego interpretacji, ale również w sposobie bycia, dało się wyczuć autentyczność, która w tego typu programach jest niezwykle cenna.
Co więcej, jego obecność na scenie wywołała silne reakcje zarówno wśród jurorów, jak i widzów. Choć sam przyznał, że stres był ogromny, nie ukrywał emocji, które mu towarzyszyły.
„Byłem tam mocno zestresowany, trochę mi ten głos uciekał, ale myślę, że gorzej już nie będzie, także było spoko”, mówił w „halo tu polsat”.
Choć to był jego pierwszy występ w telewizji, nie ukrywał, jak bardzo się stresował. Nie bez znaczenia był również moment, w którym Igor, mimo zdobycia trzech pozytywnych ocen, postanowił zawalczyć o czwartą. Choć miał już trzy „tak”, postanowił spróbować jeszcze raz. Chciał pełnej aprobaty jury. Za drugim podejściem dopiął swego.
Jego udział w programie nie był przypadkowy. Igor Surma od dawna myślał o tym, żeby spróbować swoich sił w show i w końcu zdecydował się zrobić ten krok.
„Długo myślałem, chciałem iść do tego programu i się zastanawiałem, ale w końcu stwierdziłem, że muszę to zrobić, bo wiem, że mam talent”.
Po emisji odcinka jego występ był szeroko komentowany przez widzów. W mediach społecznościowych pojawiło się wiele reakcji oraz wpisów odnoszących się do jego historii.
Wypadek, który zmienił wszystko
Choć występ w programie był przełomowy, prawdziwa historia Igora Surmy zaczęła się znacznie wcześniej. W 2019 roku jego życie zmieniło się diametralnie. W dramatycznych i do końca niewyjaśnionych okolicznościach doszło do wypadku, który na zawsze wpłynął na jego codzienność. Jak sam przyznał, do dziś nie ma pełnej jasności, co dokładnie wydarzyło się tamtego dnia.
„Ktoś prawdopodobnie coś mi dosypał. […] Sprawa nie została wyjaśniona, ale radzę sobie. Wyjścia nie ma”.
W wyniku tego zdarzenia doznał rozległych obrażeń. Stracił obie nogi oraz rękę. Od tego momentu jego życie uległo całkowitej zmianie. Powrót do codzienności wymagał długiej rehabilitacji i dostosowania się do nowych warunków. W tym czasie nie zrezygnował z muzyki.
Jak podkreśla, to właśnie ona towarzyszyła mu w najtrudniejszych momentach. Zaczął tworzyć i stopniowo wracać do aktywności artystycznej. Obecnie organizuje zbiórkę na naprawę protezy. Jak informuje, jej stan utrudnia codzienne funkcjonowanie.
Miłość, która przetrwała wszystko. Wiktoria Popczyk przy jego boku
Ważną rolę w życiu Igora Surmy odgrywa jego narzeczona, Wiktoria Popczyk. Para wspólnie pojawiła się w programie „halo tu polsat”, gdzie opowiedzieli o swojej relacji. Jak wynika z ich relacji, to Wiktoria znalazła go w dniu wypadku i od tamtej pory towarzyszy mu w procesie powrotu do zdrowia.
„Jest szczęśliwszy. Widać to bardzo – ma więcej energii, jest bardziej zmobilizowany, żeby dążyć do celu. W końcu coś zaczęło się dziać po tylu latach”, mówiła Wiktoria Popczyk.
Igor odniósł się także do ich obecnej sytuacji.
„Najgorsze już za nami, teraz może być tylko lepiej. Czasem sam nie dowierzam, że tak to wszystko poukładaliśmy”.
Artysta podkreśla, że ich relacja jest dla niego bardzo ważna. Jednocześnie postanowił wyrazić swoje uczucia poprzez muzykę. Napisał utwór „Kochaj mnie nadal”, który dedykował narzeczonej.
Igor Surma mówi wprost: „Najcenniejsze to życie”
Po występie w „Must Be the Music” Igor Surma skupia się na muzyce i dalszym powrocie do formy. Nie ukrywa, że jego podejście do wielu spraw uległo zmianie.
„Najcenniejsze to życie. Trzeba robić swoje i nie przejmować się głupotami. Nie słuchać ludzi, chyba że mówią coś mądrego”.
Jego historia poruszyła widzów programu. W komentarzach pojawia się wiele słów wsparcia. Fani zwracają uwagę nie tylko na jego talent, ale także na drogę, którą przeszedł. Wielu z nich deklaruje, że będzie śledzić jego dalsze losy.
Sprawdź również:
- To ona wygra „Must Be The Music”? Marcycha poruszyła jurorów do łez! „Nie wyobrażam sobie finału bez ciebie”
- Uciekł z domu, by spełnić marzenie. 18-latek z Knurowa oczarował jurorów „Must Be The Music”
- Joulie Fox oczarowała jury „Must Be The Music”. Takiego występu dawno nie było








