Zespół ZbiYranina podzielił jury „Must Be The Music”
Piąty odcinek „Must Be The Music” dostarczył emocji, których trudno było się spodziewać po folkowym występie. Na scenie pojawiła się kapela ZbiYranina, formacja powstała zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Zespół, co warto podkreślić, skupia muzyków z różnych miejscowości, co bezpośrednio wpłynęło na ich nazwę oraz eklektyczny styl, który zaprezentowali przed kamerami.
Muzycy wykonali autorski utwór „Pognała wołki”, odważnie łącząc góralski folklor z weselną energią. Choć publiczność w studiu reagowała entuzjastycznie na dynamiczny i pełen spontaniczności występ, jury oceniło go znacznie chłodniej. Mimo pozytywnej wibracji, werdykt był surowy – zespół usłyszał jednogłośne „nie”, co przekreśliło ich szanse na dalszy etap.
Dawid Kwiatkowski w swojej ocenie zaznaczył, że choć występ był technicznie udany, to nie wpisywał się w standardy poszukiwań programu. Podkreślił, że ZbiYranina świetnie sprawdziłaby się jako główna atrakcja na weselach, ale scena muzycznego talent-show wymaga czegoś więcej. To właśnie ten „weselny” kontekst stał się zapalnikiem do dyskusji, która zdominowała odcinek.
Karpiel-Bułecka docenił zespół, ale potem powiedział o jedno słowo za dużo
Sebastian Karpiel-Bułecka, jako ekspert od brzmień folkowych, również docenił energię grupy, ale jasno zaznaczył, że program poszukuje projektów bardziej przełomowych. Lider Zakopower starał się wyważyć swoją opinię tak, aby nie podważyć potencjału muzyków, wskazując jednocześnie, że ich propozycja jest zbyt biesiadna jak na standardy „Must Be The Music”.
W pewnym momencie muzyk postanowił rozluźnić atmosferę żartem, co – jak się szybko okazało – miało nieoczekiwane konsekwencje. Najpierw pochwalił charyzmę członków zespołu, a następnie rzucił komentarz dotyczący ich przydatności na weselu. Właśnie wtedy padły słowa, które sprawiły, że w studiu na moment zapadła cisza, a jurorzy wymienili znaczące spojrzenia.
Sebastian stwierdził z uśmiechem: „Pan wygrał casting u mnie na drużbę. Jakbym się żenił drugi raz, to na pewno bym zaprosił…”.
Ta hipotetyczna deklaracja o ponownym ożenku została natychmiast przerwana, ponieważ reakcja siedzącej obok Natalii Szroeder była zdecydowana i nie pozostawiała złudzeń co do jej opinii o takich żartach.
Natalia Szroeder natychmiast reaguje i „broni” Pauliny Krupińskiej
Natalia Szroeder nie pozwoliła koledze rozwinąć tej myśli. W jej ocenie żart o „drugim ślubie” mógł zostać odebrany niewłaściwie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że żoną Sebastiana jest popularna prezenterka, Paulina Krupińska. Artystka wkroczyła do rozmowy, mówiąc wprost:
„Sebastian, tak nie gadaj o tym drugim ślubie, masz piękną żonę, wspaniałą…”.
Reakcja jurorki była szybka, ale utrzymana w przyjacielskim tonie. Mimo uśmiechu, przekaz był jasny – Szroeder wyraźnie postawiła granicę, przypominając koledze o jego domowym szczęściu. Karpiel-Bułecka próbował się ratować, tłumacząc, że użył formy warunkowej („jakbym”), a nie składał żadnej realnej deklaracji zmian w życiu prywatnym.
Jednak Natalia nie odpuszczała, kontynuując wymianę zdań z przymrużeniem oka, ale i z nutką ostrzeżenia.
Dodała: „Sam fakt, że wspomniałeś… Ja bym się zdenerwowała. Ode mnie byś obiadu nie dostał”.
W tym momencie rozmowa o zespole zeszła na drugi plan, a widzowie stali się świadkami zabawnej, lecz bardzo szczerej interakcji między gwiazdami.
Niezręczna sytuacja zakończona humorem i jasną deklaracją
Widząc, że grunt pod nogami robi się niepewny, Sebastian Karpiel-Bułecka postanowił szybko zamknąć temat. Odpowiedział w swoim stylu, rozładowując napięcie:
„Ja nie mam zdrowia, aby się żenić drugi raz, błagam cię…”.
Ta riposta wywołała salwy śmiechu w całym studiu, ostatecznie kończąc temat castingów na drużbę.
Natalia Szroeder podsumowała całe zajście w sposób niezwykle wymowny i miły dla Pauliny Krupińskiej. Zadała retoryczne pytanie:
„Jeszcze mając taką żonę w chacie, kto by chciał się żenić drugi raz?”.
Muzyk natychmiast przyznał jej rację, kiwając głową i kończąc tę osobistą dygresję krótkim, potakującym komentarzem.
Sprawdź również:



