17 lat po śmierci Michaela Jacksona padły mocne słowa. „Mógł nadal żyć”
[reading_time]
Siedemnaście lat po śmierci Michaela Jacksona wróciły kontrowersje wokół jego uzależnienia. Były współpracownik ujawnił nowe kulisy tej sprawy.
Siedemnaście lat po śmierci Michaela Jacksona wróciły kontrowersje wokół jego uzależnienia. Były współpracownik ujawnił nowe kulisy tej sprawy.
Najważniejsze informacje w tym artykule:
Mimo że od śmierci Michaela Jacksona minęło już 17 lat, dyskusja o okolicznościach jego odejścia wciąż budzi ogromne emocje. Tym razem głos zabrał Geoffrey Mark, producent nagrodzony statuetką Emmy. Mężczyzna znał dermatologa Arnolda Kleina i uważa, że historia mogła potoczyć się inaczej. Według niego gwiazdor miał szansę otrzymać skuteczniejszą pomoc, zanim jego problemy z lekami wymknęły się spod kontroli.
Zobacz też: Tak dziś wygląda najstarszy syn Michaela Jacksona! Prince ma 28 lat i zaskakuje nowym wizerunkiem
Były współpracownik uważa, że lekarz powinien zareagować wcześniej
Geoffrey Mark w rozmowie dla Page Six stwierdził, że Arnold Klein miał wiedzieć o uzależnieniu Michaela Jacksona od środków przeciwbólowych i opioidów. Jednocześnie ocenił, że lekarz nie zrobił wystarczająco dużo, aby przerwać ten proces.
„Arnold wiedział, że Michael był uzależniony, ale to nie powstrzymało go przed dalszym przepisywaniem leków” – wyznał w rozmowie dla Page Six.
Według Marka lekarz bardziej ułatwiał dostęp do kolejnych preparatów, niż próbował przekonać artystę do rozpoczęcia leczenia. Dodatkowo twierdzi, że w ostatnich miesiącach życia wokalisty w gabinecie Kleina w Beverly Hills wielokrotnie podawano mu zastrzyki z Demerolu oraz inne preparaty.
Producent zwrócił również uwagę na relację łączącą lekarza z gwiazdorem. Jego zdaniem Arnold Klein cenił kontakty z największymi nazwiskami Hollywood. Dlatego, jak uważa Mark, nie potrafił odmówić jednemu z najsłynniejszych artystów świata.
„Myślę, że jego prawdziwym uzależnieniem były wpływy i pozycja w świecie gwiazd. Nie mógł powiedzieć Michaelowi 'nie’, ponieważ ryzykował utratę tej relacji” – powiedział producent.
Michael Jackson również ponosił odpowiedzialność? Padły jednoznaczne słowa
Jednocześnie Geoffrey Mark podkreślił, że odpowiedzialność za całą sytuację nie spoczywała wyłącznie na lekarzu. Według niego Michael Jackson dysponował ogromnymi środkami finansowymi. Dlatego mógł znaleźć innych specjalistów, którzy przepisaliby mu podobne leki.
„Ostatecznie tylko on mógł zdecydować, czy przyjmie pomoc” – ocenił Mark.
Producent uważa również, że problemy artysty z silnymi środkami przeciwbólowymi zaczęły się po wypadku z 1984 roku. Wówczas podczas nagrywania reklamy Michael Jackson doznał poważnych poparzeń skóry głowy. Według relacji Marka właśnie od tego momentu uzależnienie stopniowo się pogłębiało. W kolejnych latach wokalista miał korzystać z licznych leków przeciwbólowych, uspokajających oraz innych preparatów przepisywanych na receptę.
Mark przyznał także, że już wtedy dostrzegał skalę problemu. Jednocześnie czuł, że nie ma realnego wpływu na decyzje artysty.
„Etyczny lekarz albo bardzo dobry psycholog mógł mu pomóc. Zrozumiałem jednak, że nie mogłem już powiedzieć ani zrobić niczego, co zmieniłoby sytuację” – wyznał.
Michael Jackson zmarł 25 czerwca 2009 roku w wieku 50 lat. Przyczyną śmierci było zatrzymanie akcji serca wywołane ostrym zatruciem propofolem i benzodiazepinami. Leki podawał jego osobisty lekarz Conrad Murray, który leczył artystę z bezsenności. Później został skazany za nieumyślne spowodowanie śmierci. Ostatecznie spędził w więzieniu mniej niż dwa lata i opuścił je w 2013 roku.
Choć od tamtych wydarzeń minęło wiele lat, kolejne wypowiedzi osób związanych z otoczeniem Michaela Jacksona ponownie rozbudzają dyskusję o tym, czy tej tragedii można było zapobiec.
Sprawdź również:
Wzruszające chwile na koncercie CamaSutry. Chory Staś wystąpił u boku mamy
Monika Brodka zaskoczyła fanów. Tak wygląda ojciec jej dziecka (FOTO)
Tak się ubrała na chrzciny. „Do kościoła wypadałoby skromniej”


Wybrane dla Ciebie















