Kategoria Koncerty

Cassandra Wilson na jedynym koncercie w Polsce!

Laureatka dwóch nagród Grammy, ceniona i uwielbiana na całym świecie wokalistka Cassandra Wilson wystąpi 4 listopada w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu na jedynym koncercie w Polsce.

Program koncertu zdominuje repertuar z albumu „Coming Forth By Day”, który ukazał się 7 kwietnia, dokładnie w setną rocznicę urodzin legendarnej Billie Holiday. „Coming Forth By Day” to angielskie tłumaczenie tytułu staroegipskiej „Księgi Umarłych” – zbioru zaklęć mających pomóc w wędrówce w zaświaty. – To jest mój hołd dla piękna, mocy i geniuszu Billie Holiday – powiedziała Cassandra Wilson przed premierą płyty. Mój album jest zbiorem muzycznych zaklęć, przewodnikiem przez mity, które narosły wokół jej życia. Jest siłą napędową do ponownego zaistnienia twórczości Billie Holiday w XXI wieku.

Wilson zmieniła wytwórnię płytową i dostała pełna swobodę artystyczną dla swojego projektu. Po latach współpracy z prestiżową wytwórnią Blue Note Records i nagraniu albumu „Silver Pony” w 2010 r. straciła kontrakt. Następny album „Another Country” wydała w 21012 r. niezależna wytwórnia eOne (dawniej Koch Records). Słaba dystrybucja sprowokowała pytanie, czy artystka nie straci swej pozycji. Ale nowy album potwierdził jej klasę i nieustanne dążenie do oryginalności. – Nauczyłam się, że zawsze trzeba się zmieniać, jeśli nie idziesz do przodu, umierasz – powiedziała Cassandra po pierwszym występie w Polsce w grudniu 1996 r. Teraz wiedzieliśmy, że chcemy zrobić coś zupełnie innego, że nie mogę zaśpiewać piosenek Billie po prostu w swoim stylu, tak jak to zwykle robią jazzmani. Poprosiłam mojego managera, by spytał producenta Nicka Launaya, czy zgodzi się pracować z nami nad tą płytą.

Brytyjczyk zasłynął w roli producenta już pod koniec lat 70. XX wieku, kiedy pomógł wypracować ciekawe, oryginalne brzmienie zespołów: Public Image Ltd., XTC, The Jam. Współpracował z Kate Bush w Londynie i z grupą Talking Heads w Nowym Jorku. Współtworzył ostatnie albumy Nicka Cave’a & The Bad Seeds, grup Yeah Yeah Yeahs i Arcade Fire. Cassandra spodziewała się, że razem stworzą coś nowego. Pragnęła zmiany swojego stylu.

– Usłyszałem, że Cassandra chce nagrać ze mną naprawdę śmiały i ryzykowny album – wspomina Nick Launay. Odpowiedziałem, że jestem zainteresowany, ale nie byłem pewny, czy potrafię. Nigdy nie nagrywałem jazzowych płyt. To był dla mnie totalny eksperyment, działaliśmy niekonwencjonalnie, bez wcześniejszych prób, bez wstępnych aranżacji. Zebraliśmy te wspaniałe muzyczne osobowości w jednym studiu i zaczęliśmy jamować. Mój pomysł na ten album polegał na tym, żeby zebrać najbardziej zwariowanych muzyków, jakich znam. Mam nadzieję, że to zadziałało. A Cassandra sama jest muzyką, ona ją wypełnia sobą w każdym momencie.

Launey postanowił zastosować sprawdzoną w jego kontaktach z różnymi zespołami praktykę. – Postanowiliśmy dotrzeć do głębi tekstów. Rezultatem tego jest zupełnie nowe doświadczenie dla słuchaczy, zarówno tych, którzy znają Cassandrę, jak i dla tych, którzy dopiero ją odkryją. Ta muzyka jest poruszająca, wnika w uszy i w duszę.

Producent przygotował niezwykłe, psychodeliczne aranżacje, które kojarzą się z nagraniami Nicka Cave’a i zespołu Arcade Fire. Aranżacje sekcji instrumentów smyczkowych zamówił u Van Dyke Parksa, który zasłynął m.in. współpracą z The Beach Boys przy rewolucyjnym albumie „Smile” z końca lat 60.

– Van Dyke zrobił zdumiewające aranżacje smyczków, dodał naszym nagraniom magiczny nastrój, trudno mi opisać, jak wielką siłę mają te partie – podkreślała zachwycona Cassandra Wilson. Zaprosiłam do studia kilku moich stałych współpracowników. Kevin Breit to wspaniały multiinstrumentalista, jest też pianista Jon Cowherd. Na saksofonie zagrał Robby Marshal. Jest z nami po raz pierwszy, to niezwykle utalentowany młody muzyk. Tak jak legendarny Lester Young sugestywnie opowiada historie Billie Holiday.

Cassandra Wilson jest córką Hermana Fowlkesa Jr., gitarzysty i basisty jazzowego. Jej matka, nauczycielka była miłośniczką nagrań soulowych wytwórni Motown. Cassandra urodziła się w 4 grudnia 1955 r. i jak kiedyś powiedziała o sobie, żartem czy poważnie, że jest reinkarnacją Charliego Parkera. Śpiewała i grała na gitarze od najmłodszych lat. Jako nastolatka występowała z zespołami r’n’b, śpiewała popowe covery. Dopiero na studiach zainteresowała się jazzem, a inspiracją były dla niej wokalistki: Abbey Lincoln i Betty Carter.

Na początku profesjonalnej kariery nawiązała współpracę z saksofonistą Steve’em Colemanem i innymi muzykami awangardowego kolektywu M-Base. Podjęła się trudnego dla wokalistki zadania, bo gęsta faktura ich muzyki pozostawiała niewiele miejsca na śpiew. A jednak udało się jej zaistnieć na nowojorskiej scenie, zwrócić uwagę krytyków i zdobyć pewną popularność w awangardowych kręgach.

W 1986 r. podpisała kontrakt z niemiecką wytwórnią płytową JMT, a debiutancki album „Point of View” zjednał jej miłośników nowych brzmień w jazzie. Popularnością cieszyła się płyta „Blue Skies”, co zwróciło uwagę wytwórni Blue Note Records. Jej szef Bruce Lundvall zaproponował jej kontrakt i współpracę z nowatorskim producentem Craigiem Streetem. Pierwszy album „Blue Light ’til Dawn” osiągnął nakład 300 tys. egzemplarzy. Dużo większą popularnością cieszyła się nagrodzona Grammy płyta „New Moon Daughter”, wznowiona teraz po dwudziestu latach. Cassandra Wilson osiągnęła status gwiazdy. Jej klasę docenili krytycy wielokrotnie przyznając tytuł Wokalistki Roku, a publiczność wypełniała największe sale koncertowe. Była gwiazdą festiwali North Sea Jazz, Montreux i Newport Jazz. Występowała także w Polsce. Każdy jej album jest wydarzeniem. To nie zmienia się od ćwierć wieku.

W jej głosie jest magnetyzm, który przyciąga słuchaczy albumów. Jej koncerty są magiczne, potrafi zaczarować każdą, najbardziej wymagającą publiczność ekskluzywnych sal koncertowych świata dając niezwykłe przeżycia obcowania z wielką sztuką interpretacji. W jej muzyce znajdziemy rozkołysany swing, swobodę bluesa, naturalność folku i chwytliwe, popowe melodie. Są też „zakręcone” dźwięki, bo Cassandra nie uznaje prostej drogi. Można uznać ją za wokalistkę awangardową, a jednak przystępną dla każdego słuchacza. To wielka sztuka, która udaje się nielicznym. Cassandra Wilson jest wyjątkowa.

Autor
Redakcja MUZOTAKT.pl
Dowiedz się więcej na temat: Cassandra Wilson