Norbi: Jestem hipisem popowym albo discopolowcem undergroundowym

Norbi: Jestem hipisem popowym albo discopolowcem undergroundowym
fot. instagram.com/norbi_official

Norbi niepokoi się o kolegów z branży. Podkreśla, że kryzys spowodowany wybuchem pandemii trwa już bardzo długo i najprawdopodobniej nie zakończy się w najbliższym czasie. Muzycy zarabiają na utrzymanie, głównie grając koncerty i jeżdżąc w trasy koncertowe. Źródło ich dochodu od ponad roku pozostaje zablokowane, a to powoduje duże problemy finansowe. Norbi zaznacza, że na razie nie musi się martwić o swoje finanse. Prowadzi program w telewizji i pracuje w radiu – te prace są dla niego źródłem dochodów.

Wielu artystów martwi się o swoją przyszłość. Norbi zaznacza, że o trudnej sytuacji materialnej muzyków, dźwiękowców i oświetleniowców powinno się mówić, ponieważ osoby spoza branży mogą nie zdawać sobie sprawy z ich problemów.

– Mam szczęście, ponieważ obecnie, gdy nie ma koncertów, mam program. Martwię się jednak o muzyków sesyjnych, ludzi, którzy grają razem z wykonawcą na scenie, i o naszych kolegów oświetleniowców, dźwiękowców – wszystkich, którzy znajdują się po drugiej stronie sceny. Jest im bardzo ciężko. Oczywiście nie mówię tu o muzykach z pierwszych stron gazet, bo oni są milionerami, więc w sensie ekonomicznym jest im to obojętne, czy grają koncerty. W sensie artystycznym zapewne nie – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle Norbi.

▸ Zobacz: Maciej Musiałowski debiutuje muzycznie! U boku Julia Wieniawa, a w tle historia…

Prezenter tłumaczy, że większość ludzi utożsamia artystów z ludźmi z pierwszych stron gazet. Tymczasem mnóstwo aktorów czy też muzyków pracuje w teatrach i małych instytucjach kulturalnych. To właśnie dla nich przetrwanie okresu pandemii jest najtrudniejsze.

– Nie wygląda to ciekawie. Gdy są jakieś eventy, chociażby online, to próbujemy wcisnąć naszych przyjaciół, żeby zarobili chociaż parę groszy i mieli co włożyć do garnka. Gdy były wspaniałe lata, to sezon trwał ciągle – zaznacza Norbi.

Norbi nie może obecnie narzekać na brak zajęć. Prowadzi program Telewizji Polskiej „Koło fortuny”, a także pracuje w radiu. Przyznaje, że będąc artystą estradowym, zawsze warto mieć alternatywne zajęcie. Dzięki temu poczucie stabilności finansowej oraz komfort psychiczny są znacznie większe.  

– Pracuję w Radiu Rekord, więc jestem spokojny. Nie są to takie zarobki jak w telewizji czy na scenie, ale ja jestem hipisem popowym czy też discopolowcem undergroundowym, więc nie mam nie wiadomo jak dużych wymagań. Poza tym jestem już długo na rynku, więc jakoś sobie radzę. W radiu pracuję od 1994 roku. Nawet gdy byłem u szczytu kariery, nie odszedłem. Jestem pracownikiem etatowym jak większość ludzi. Dla mnie i mojej rodziny to naprawdę dobra sytuacja – tłumaczy prezenter.

▸ Przypominamy: Marcelina Zawadzka takich zdjęć jeszcze nie miała! Pokazała za dużo?!

Nie chcesz przegapić żadnej plotki ze świata show-biznesu?
▸ Obserwuj nas w oficjalnej aplikacji Google News!