Rozmowa z wokalistką Lanberry w związku z nadchodzącą debiutancką płytą!

Kim jest Lanberry? Jaką jest osobą?
Lanberry – to nieustannie zakochana w muzyce dziewczyna, która ciągle dokądś zmierza, jest w drodze, jest w ruchu 🙂 Cieszy się każdym dniem, każdą chwilą, każdym małym sukcesem.

Dlaczego Lanberry, a nie po prostu Małgorzata Uściłowska?
Moje nazwisko jest trochę problematyczne i było bardzo często przekręcane, więc to był dobry pretekst do tego, żeby wymyślić sobie pseudonim. Poza tym na przełomie liceum i pierwszego roku studiów stwierdziłam, że chciałabym ukuć swoją własną, artystyczną tożsamość. I tak właśnie powstała Lanberry.

Zaczynałaś od coverów i programów rozrywkowych. Co wyniosłaś z programów X Factor i The Voice of Poland? Jakieś cenne rady?
To były na pewno bardzo cenne doświadczenia. Poznałam fajnych wokalistów, był to też dla mnie sprawdzian tego, jak reaguję na stresujące sytuacje. Ale tak naprawdę to, co wydarzyło się po programie wywróciło mój świat do góry nogami i to właśnie na to czekałam całe swoje życie. Napisał do mnie jeden z najlepszych kompozytorów w Polsce – Piotrek Siejka – i zaproponował współpracę. Od pierwszego dźwięku zadziała się między nami muzyczna chemia i tak powstał mój debiutancki album.

Kiedy nastąpił przełomowy moment i propozycja współpracy z wytwórnią Universal Music Polska?
Kolejnym przełomowym i ważnym wydarzeniem było dla mnie spotkanie z moim managerem Jackiem Jagłowskim z QL CITY. To on uwierzył w moją muzykę, wziął pod swoje skrzydła i dzięki niemu mogę realizować swoje marzenia, w tym m. in. wydać płytę w tak prestiżowej wytwórni, jaką jest Universal Music Polska.

W marcu premiera twojej debiutanckiej płyty. Kto miał wpływ na jej całokształt, teksty, muzykę?
Jeśli chodzi o całokształt, to razem z Piotrkiem Siejką czerpaliśmy inspiracje z lat 80., 90., ale też staraliśmy się stworzyć nasze własne, charakterystyczne brzmienie. Natomiast jeśli chodzi o inspirację do tekstów, czerpałam ją po prostu z życia. Staram się pisać pod wpływem emocji, ale nie zawsze słowa są kierowane do konkretnej osoby. To moje ogólne obserwacje, odczucia i emocje.

Powiedziałaś, że twój talent ocenia słuchacz. A czy często oceniasz siebie? Jesteś wymagająca wobec siebie i swojego zespołu?
Pewnie, że oceniam siebie i to dość surowo, ale nauczyłam się po prostu lubić siebie przy wszystkich moich wadach. Nie jest łatwo, to nieustanna walka ze sobą, ale mam wrażenie, że to podstawa jeśli chce się ruszyć, rozwijać swoją karierę i występować na scenie.

Niedawno odbyła się premiera twojego drugiego singla pt. Każdy moment. Czy ta piosenka odzwierciedla twoje emocje? Czy do ciebie także „uczucie przyszło w niezbyt ciekawym momencie w życiu, kiedy wszystko wydawało się beznadziejne i szare”?
Tak, ta piosenka idealnie opisuje stan, którego sama doświadczyłam, ale nie zawsze opisuję moje własne przeżycia. Jestem trochę typem obserwatora tego, co dzieje się wokół i stąd wyciągam jakieś wnioski , i często przemycam je w moich tekstach.

Co zmieniło się w twoim życiu, odkąd stałaś się rozpoznawalna? Odczuwasz już negatywne skutki wchodzenia do polskiego świata muzyki?
Nie, na razie dla mnie to sama przyjemność (śmiech), ale oczywiście nie jest tajemnicą, że największym negatywnym skutkiem rozpoznawalności jest tzw. hejt. Ja tego zjawiska kompletnie nie rozumiem. I nie jestem w stanie pojąć, co ludzi prowadzi do takiego zachowania. Nie wyobrażam sobie, żeby obrzucać kogoś wyzwiskami dlatego, że mi się nie podoba to, co robi. Taka niechęć czy wręcz agresja względem osób w jakiś sposób obecnych w mediach, która znajduje swoje ujście w Internecie jest dla mnie niepojęta.

Na scenie najczęściej można zobaczyć Cię w wysoko upiętym koku. Niektórzy twierdzą, że jesteś dzięki temu bardziej charakterystyczna i oryginalna, ale zarazem bardzo podobna do Sarsy. Trafiają do ciebie słowa krytyki dotyczące podobieństwa do Sarsy lub twojej twórczości? Masz do tego dystans?
Mam bardzo duży dystans i trochę tego nie rozumiem. Śmieję się, że ja jestem przecież jednorożcem 😉 a Sarsa ma dwa rogi. A tak na serio, moją fryzurę zaczęłam uskuteczniać dawno temu i jest przede wszystkim nawiązaniem do dekady lat 90., czyli mojej największej obecnie inspiracji, zarówno jeśli chodzi o muzykę, jak i o stylizacje.

Jak wspomniałam wcześniej, w marcu wydajesz swoją płytę. Możemy w takim razie spodziewać się trasy koncertowej?
Marzę o takiej trasie, o tym jedynym w swoim rodzaju kontakcie z publicznością, energią, która jest podczas koncertów. Mam nadzieję, że już w tym sezonie dojdzie ona do skutku.

W kwietniu wystąpisz na Spring Break Festival. Na jednej scenie pojawi się wielu znakomitych artystów. Czego możemy spodziewać się po występie Lanberry?
Ognia 🙂 Mam nadzieję, że razem z chłopakami z zespołu – Jankiem, Kamilem, Andrzejem i Mikołajem podpalimy scenę fajnym brzmieniem i aranżacjami piosenek z mojej debiutanckiej płyty. Nie mogę się doczekać.

Ostatnio rozpoczęłaś współpracę z Disney Channel. Wraz z Kubą Jurzykiem nagrałaś tytułową piosenkę do serialu dla dzieci pod tytułem Miraculum: Biedronka i Czarny Kot. Trudniej pracuje się nad piosenkami dla dzieci?
Trudniej nie, na pewno inaczej. Sporo się nauczyłam dzięki pracy przy tym projekcie i była to cenna lekcja. Sama współpraca z Disneyem to dla mnie wielki zaszczyt i wyróżnienie. To chyba marzenie z dzieciństwa każdej dziewczynki, aby wcielić się na chwilę w bohaterkę Disneya.

Gdzie w najbliższym czasie będzie można cię zobaczyć i usłyszeć?
Niedługo pojawię się na specjalnym koncercie powiązanym z Disneyem 9 marca w Łodzi, natomiast potem planujemy występy promocyjne, ale więcej szczegółów będziemy podawać na bieżąco na moim fanpage’u (www.facebook.com/LanberryMusic), także zapraszam do polubienia i obserwowania!

Czego powinnam życzyć ci na ten rok pełen pracy i wrażeń? 🙂
Chyba właśnie tej pracy, czyli koncertów i mnóstwa wrażeń 🙂

Dziękuję za rozmowę!
Wiola Dziuba dla MUZOTAKT

ZOBACZ TELEDYSK
LANBERRY – PODPALIMY ŚWIAT

ZOBACZ TELEDYSK
LANBERRY – KAŻDY MOMENT

REKLAMA
loading...
loading...
PODZIEL SIĘ