Zanim została ikoną estrady, prowadziła zupełnie inne życie
Zanim nazwisko Maryli Rodowicz zaczęło elektryzować całą Polskę, przyszła gwiazda skupiała się na sporcie. Studiowała na warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego, ponieważ marzyła o karierze lekkoatletki. Równolegle jednak interesowała się muzyką, dlatego zdecydowała się spróbować sił na przesłuchaniu do zespołu Szejtany. Ten moment okazał się przełomowy, gdyż otworzył jej drzwi do świata estrady, ale także do skomplikowanej relacji uczuciowej.
Właśnie wtedy Maryla Rodowicz poznała gitarzystę zespołu, Grzegorza Pietrzyka. Był od niej starszy o rok, a jego doświadczenie muzyczne robiło na młodej wokalistce ogromne wrażenie. Para szybko się do siebie zbliżyła, aczkolwiek ich relacja od początku funkcjonowała w ukryciu. Artystka nocami wymykała się do akademika ukochanego, ponieważ nie chciała, aby ktokolwiek dowiedział się o ich związku.
“Zakradałam się do niego. To był mój pierwszy poważny związek” – wspominała po latach w wywiadzie-rzece “Wariatka tańczy”.
- Zobacz również: Tak mieszka Maryla Rodowicz. Willa legendy polskiej sceny to luksus jak z bajki! (ZDJĘCIA)
Pierwsza miłość i rosnąca presja ze strony partnera
Z czasem relacja Maryli Rodowicz i Grzegorza Pietrzyka stała się nie tylko uczuciowa, lecz także zawodowa. Gitarzysta pomagał jej rozwijać warsztat wokalny, uczył gry na gitarze i wspierał w pierwszych krokach scenicznych. Gdy pojawiła się propozycja nagrania debiutanckiego materiału, artystka nie chciała wejść do studia bez niego.
W 1969 roku Maryla Rodowicz wystąpiła na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, a Pietrzyk towarzyszył jej na scenie. Z zewnątrz wszystko wyglądało idealnie, jednak za kulisami narastało napięcie. Partner coraz mocniej naciskał na ślub, podczas gdy młoda wokalistka nie była gotowa na tak radykalny krok.
Jak sama przyznała, miała poczucie, że ktoś próbuje zamknąć ją w “złotej klatce”. Kochała, ale jednocześnie bała się utraty wolności, zwłaszcza gdy jej kariera zaczęła nabierać tempa.
Pojawił się inny mężczyzna i wszystko runęło
Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy w życiu Maryli Rodowicz pojawił się František Janeček, czeski producent muzyczny. Zafascynowana nową relacją artystka postanowiła zakończyć związek z Pietrzykiem, co jednak nie spotkało się z jego akceptacją.
“Miałam za niego wychodzić za mąż. A w międzyczasie zakochałam się we Franiu” – wyznała bez ogródek.
Decyzja o rozstaniu uruchomiła lawinę dramatycznych zdarzeń. Były partner nie potrafił pogodzić się z odrzuceniem, dlatego zaczął wywierać na nią presję emocjonalną. Według relacji samej Rodowicz dzwonił do niej nocami, strasząc, że zrobi sobie krzywdę.
“I tak mnie straszył pół nocy” – wspominała po latach.
Dramatyczny finał i ucieczka za granicę
Choć związek uczuciowy dobiegł końca, Maryla Rodowicz wciąż współpracowała z Pietrzykiem zawodowo. Sytuacja stała się jednak nie do zniesienia, ponieważ napięcie przenosiło się także na scenę. Ostatecznie artystka zdecydowała się na radykalny krok i wyrzuciła gitarzystę z zespołu.
Niedługo później wyjechała do Czech, aby rozpocząć nowe życie u boku Františka Janečka. Przez kilka lat tworzyli parę, jednak także ten związek nie przetrwał próby czasu. Mimo to decyzja o odejściu okazała się kluczowa dla dalszej kariery wokalistki.
Historia pierwszej miłości Maryli Rodowicz pokazuje, że za sukcesem scenicznym często kryją się trudne emocje, strach i wybory, które na zawsze zmieniają życie.
Zobacz też: