Strona głównaHistorieTalent, uroda i dramat. Historia aktorki,...

Talent, uroda i dramat. Historia aktorki, o której wciąż mówi się szeptem
T

Anna Szczepaniak była jedną z największych nadziei polskiego kina. Po roli w serialu „Daleko od szosy” jej kariera nabierała tempa, a branża widziała w niej przyszłą gwiazdę. Los potoczył się jednak inaczej — dramatyczne wydarzenia z jej życia prywatnego doprowadziły do finału, który do dziś porusza środowisko artystyczne.

REKLAMA
REKLAMA

Aktorski talent, który szybko dostrzeżono

Gdy Anna Szczepaniak pojawiła się na ekranie, krytycy nie mieli wątpliwości, iż mają do czynienia z wyjątkowym talentem. Była młoda, naturalna i przekonująca, a kamera wyraźnie ją lubiła. Już pierwsze role pokazały, że potrafi budować emocje bez przesady. Dzięki temu szybko zaczęto mówić o niej jako o przyszłej gwieździe.

Choć początkowo wybrała studia techniczne, szybko zrozumiała, że to nie jej droga. Po kilku miesiącach na Politechnice Warszawskiej zdecydowała się na radykalny krok. Zdała do warszawskiej PWST za pierwszym podejściem. To już wtedy wzbudziło uznanie wykładowców i środowiska.

Dalsza część artykułu pod materiałem reklamowym
REKLAMA

Na uczelni wyróżniała się pracowitością i dojrzałością aktorską. Zresztą nie tylko profesorowie zwracali na nią uwagę. Właśnie tam poznała Andrzeja Strzeleckiego, z którym szybko połączyło ją uczucie. Ich relacja rozwijała się naturalnie, choć różnili się charakterami.

Kariera nabierała tempa, a prywatnie była szczęśliwa

W połowie lat 70. Szczepaniak coraz częściej pojawiała się na scenie i planie filmowym. W 1974 roku zadebiutowała w Teatrze Polskim w spektaklu “Trzy siostry”. Rola przyniosła jej pierwsze pochlebne recenzje. Rok później przyszła pora na kino.

REKLAMA

W filmie “Dom moich synów” w reżyserii Gerarda Zalewskiego wystąpiła u boku uznanych aktorów. Mimo młodego wieku nie ginęła na ekranie. Wręcz przeciwnie, potrafiła przyciągnąć uwagę widza. To był wyraźny sygnał, że jej kariera dopiero się zaczyna.

Kontynuacja artykułu pod materiałem reklamowym
REKLAMA

Prawdziwy przełom nastąpił jednak w 1976 roku. Rola Wieśki w serialu “Daleko od szosy” przyniosła jej ogólnopolską rozpoznawalność. Publiczność pokochała jej ekranową naturalność. Branża zaczęła mówić o niej jako o nadziei polskiego kina.

Równolegle układało się jej życie prywatne. Była zaręczona ze Strzeleckim i planowała wspólną przyszłość. Wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Nikt nie spodziewał się, że ten porządek wkrótce runie.

Jedno zauroczenie zmieniło wszystko

Z czasem Strzelecki zauważył, że jego narzeczona się oddala. Była coraz mniej obecna emocjonalnie. Coraz rzadziej rozmawiali o planach i przyszłości. Jego obawy okazały się uzasadnione.

Podczas prób w Teatrze Polskim Anna Szczepaniak poznała Andrzeja Antkowiaka. Aktor był od niej starszy o 15 lat i miał ugruntowaną pozycję. Znany był między innymi z roli porucznika Marczyńskiego w filmie “Jarzębina czerwona”. Jego charyzma zrobiła na niej ogromne wrażenie.

Choć Antkowiak miał żonę, słynął z romansów. Środowisko znało jego problemy z alkoholem i gwałtownym zachowaniem. Wielu ostrzegało młodą aktorkę przed tą relacją. Ona jednak nie chciała słuchać. Szczepaniak wierzyła, że zdoła go zmienić. Chciała wyrwać go z nałogu i stworzyć stabilny związek. Z tego powodu zerwała zaręczyny ze Strzeleckim. Ta decyzja okazała się początkiem dramatycznego ciągu wydarzeń.

Śmierć ukochanego i narastające załamanie

Relacja z Antkowiakiem była burzliwa i pełna napięć. Jego uzależnienie oraz awanturniczy charakter dawały się we znaki. Mimo to Szczepaniak trwała przy nim. Wierzyła, że miłość wszystko naprawi. Wkrótce doszło do tragedii. Podczas jednej z zakrapianych imprez Antkowiak wdał się w bójkę.

W wyniku szarpaniny pękł mu tętniak w mózgu. Aktora przewieziono do szpitala, lecz lekarze nie zdołali go uratować. Zmarł w wieku 43 lat. Dla Anny Szczepaniak był to potężny cios. Strata ukochanego całkowicie ją zdruzgotała. Nie potrafiła poradzić sobie z bólem.

Po pogrzebie wycofała się z życia zawodowego i towarzyskiego. Zrezygnowała z pracy i przestała odbierać telefony. Zamknęła się w swoim warszawskim mieszkaniu. Przez czterdzieści dni niemal nie wychodziła na zewnątrz.

Tragiczny finał życia młodej aktorki

Osoby z jej otoczenia martwiły się o jej stan psychiczny. Próbowano dotrzeć do niej z pomocą. Ona jednak konsekwentnie odrzucała wsparcie. Coraz bardziej pogrążała się w samotności. Załamanie, z którym się mierzyła, narastało. Brak perspektyw, poczucie winy i żałoba okazały się zbyt ciężkie.

2 marca 1979 roku doszło do tragedii. Anna Szczepaniak wyskoczyła z okna swojego mieszkania. Zginęła na miejscu. Miała niespełna 28 lat. Informacja o jej śmierci wstrząsnęła środowiskiem artystycznym. Wielu nie mogło uwierzyć, że tak obiecujące życie zakończyło się w ten sposób.

Dziś historia Anny Szczepaniak pozostaje jedną z najbardziej poruszających opowieści polskiego kina lat 70. Choć jej dorobek artystyczny był niewielki, pamięć o niej przetrwała. Jej los do dziś budzi emocje i refleksję.

REKLAMA

WYBRANE DLA CIEBIE

WARTO ŚLEDZIĆ

Ekskluzywne materiały — na Twój e-mail. Zero spamu. Tylko najciekawsze newsy.

Zapisując się, akceptujesz nasze Warunki korzystania z serwisu oraz Politykę prywatności. Korzystamy z zaufanych dostawców usług, którzy mogą przetwarzać Twoje dane w celu obsługi newslettera. Twoje dane są bezpieczne i wykorzystywane wyłącznie w celu świadczenia naszych usług.

Dziękujemy, że przeczytałeś artykuł.
Chcesz podzielić się newsem lub zamówić publikację sponsorowaną?
Napisz do nas

REKLAMA

REKLAMA

ZOBACZ RÓWNIEŻ

ZOBACZ GALERIE