- Kontrowersyjny show: Podczas finału utworu „Manchild” Sabrina Carpenter trzymała na dłoni żywego ptaka, co przy akompaniamencie świateł i huku wywołało oburzenie.
- Miażdżąca krytyka PETA: Organizacja nazwała gest artystki „zacofanym”, podkreślając, że w 2026 roku używanie zestresowanych zwierząt jako rekwizytów jest nieakceptowalne.
- Głos fanów: Internauci punktują gwiazdę za brak empatii, wskazując na ogromny lęk, jaki gołębica mogła odczuwać w głośnej Crypto.com Arena.
- Milczenie gwiazdy: Mimo narastającego skandalu, Sabrina Carpenter ani jej sztab nie wydali jeszcze oficjalnego oświadczenia.
Tegoroczna gala Grammy, jak co roku, przyciągnęła uwagę całego świata muzyki. W Los Angeles pojawiła się śmietanka artystów, a scena w Crypto.com Arena stała się miejscem widowiskowych występów. Jednak jeden z nich szczególnie przykuł uwagę i wywołał ogromne emocje.
W nocy z niedzieli na poniedziałek odbyła się 68. ceremonia wręczenia nagród Grammy. Statuetki rozdano w 95 kategoriach, a publiczność mogła zobaczyć występy największych gwiazd. Na scenie pojawili się m.in. Lady Gaga, Justin Bieber, Bruno Mars, a także Sabrina Carpenter.
Występ 26-letniej artystki szybko stał się jednym z najczęściej komentowanych momentów wieczoru. Jednak nie ze względu na wokal czy choreografię, lecz z powodu decyzji, która wywołała falę krytyki.
Występ Sabriny Carpenter na Grammy wywołał kontrowersje
Sabrina Carpenter wykonała na gali swój ubiegłoroczny hit „Manchild”. Scenografia nawiązywała do estetyki lotniska z lat 70., co miało budować klimat całego show. Publiczność początkowo skupiła się na stylizacji oraz oprawie wizualnej.
Jednak w finałowej części występu uwagę wszystkich przyciągnął jeden szczegół. Artystka pojawiła się na scenie, trzymając na dłoni żywą gołębicę. To właśnie ten moment wywołał skrajne reakcje.
Część widzów była zaskoczona, inni poczuli wyraźny dyskomfort. W sieci niemal natychmiast zaczęły pojawiać się komentarze, które kwestionowały sens użycia żywego zwierzęcia w takim otoczeniu. Wskazywano na głośną muzykę, intensywne światła oraz tłum ludzi. Pojawiły się również głosy, że scena Grammy nie jest miejscem dla zwierząt. Krytycy podkreślali, iż ptak mógł odczuwać silny stres. W efekcie temat szybko przestał dotyczyć wyłącznie muzyki.
PETA ostro reaguje na decyzję artystki
Wkrótce po występie głos zabrała organizacja PETA, od lat walcząca o prawa zwierząt. Jej reakcja była stanowcza i bezpośrednia. Przedstawiciele organizacji nie kryli oburzenia zachowaniem artystki.
„Hej, Sabrina, zabieranie żywego ptaka na scenę Grammy jest głupie, zacofane, bez sensu, a przede wszystkim okrutne. Reflektory i hałas są dla ptaka źródłami lęku i stresu, bo w ich naturze leży swobodne poruszanie się po niebie” – napisano w opublikowanym komunikacie.
To jednak nie był koniec. W dalszej części wpisu PETA dodała, że takie zachowanie jest nieakceptowalne w 2026 roku. Organizacja wprost stwierdziła, że artystka „zachowuje się jak dziecko”.
„Światła, hałas i dotykanie powodują u ptaków strach i niepokój. Ich przeznaczeniem jest swobodne latanie po niebie” – podkreślono.
Wpis szybko rozszedł się w mediach społecznościowych. Komentarze internautów były podzielone. Jedni przyznawali rację PETA, inni bronili artystki, twierdząc, że był to jedynie element artystycznej wizji.
Nie brakowało jednak opinii, że w dobie rosnącej świadomości na temat dobrostanu zwierząt takie gesty nie powinny mieć miejsca. Wskazywano również, że światowe gale są obserwowane przez miliony widzów, więc każdy szczegół ma znaczenie.
Na razie ani Sabrina Carpenter, ani jej przedstawiciele nie odnieśli się publicznie do zarzutów. Brak komentarza tylko podsycił dyskusję. W efekcie występ, który miał być jednym z wielu, stał się jednym z najbardziej kontrowersyjnych momentów tegorocznych Grammy.




