Sławek Uniatowski o kulisach kariery po „Idolu”
Zamiast spektakularnych kontraktów i szybkiej kariery, pojawiła się cisza. Choć udział w „Idolu” otworzył Sławkowi Uniatowskiemu drzwi do branży, rzeczywistość okazała się znacznie bardziej wymagająca. W rzeczy samej, pierwsze lata po programie nie przyniosły stabilizacji, której wielu się spodziewało.
Sławek Uniatowski to wokalista, kompozytor i multiinstrumentalista, który szerokiej publiczności dał się poznać w 2005 roku dzięki programowi „Idol”, gdzie dotarł do finału. Wcześniej uczył się gry na instrumentach samodzielnie, zaczynając już w dzieciństwie, a z czasem rozwijał się także jako autor własnych kompozycji.
W kolejnych latach współpracował m.in. z Marylą Rodowicz, z którą nagrał utwór „Będzie to co musi być”. Na swoim koncie ma również działalność sceniczną i aktorską – występował w serialu „M jak miłość”. Artysta wydał dwa albumy studyjne: „Metamorphosis” oraz „Uniatowski”, a jego styl często porównywany jest do klasyki jazzu i soulu.
„Przebiedowałem przez 10 lat”. Szokujące kulisy kontraktu z wytwórnią
Artysta wrócił do tamtych chwil w programie „Mówię Wam” prowadzonym przez Mateusza Hładkiego. To właśnie tam zdecydował się opowiedzieć o okresie, który – jak sam przyznał – był jednym z najtrudniejszych w jego życiu.
„Nie poszedłem na żadne ustępstwa, na żadne kompromisy. Wytwórnia mnie forsowała do tego, żebym nagrywał jednosezonowe piosenki. Takie hity z radia na lato. Więc na to się nie zgodziłem, nie poszedłem na kompromis, ale przez to przebiedowałem przez 10 lat. W tym czasie wytwórnia załatwiła mi 3 koncerty: dwa charytatywne, jeden za 2000 zł, za które przetrwałem. Z niczego w zasadzie. Ledwo żyłem” – wyznał w programie.
W związku z tym jego decyzje artystyczne miały bezpośredni wpływ na codzienność. Choć mógł wybrać łatwiejszą drogę, postawił na autentyczność. Jednakże cena tej konsekwencji okazała się wysoka.
Po latach napiętej współpracy z wytwórnią przyszedł moment przełomu. Jak się okazuje, zakończenie tej relacji nie było symboliczne, lecz miało bardzo konkretny wymiar finansowy.
„Po 10 latach wytwórnia powiedziała: dobra, oddaj nam nasze pożyczone 6000 zł. I to była moja cena wolności. Było warto ją zapłacić” – zdradził Uniatowski.
Ta kwota, choć z pozoru niewielka, miała ogromne znaczenie. Oznaczała bowiem zamknięcie pewnego etapu i możliwość rozpoczęcia nowego rozdziału. W efekcie artysta mógł wreszcie działać na własnych zasadach.
Co więcej, jego determinacja zaczęła przynosić efekty. Z czasem publiczność doceniła jego styl, a także konsekwencję w budowaniu własnej drogi. Dodatkowo Sławek Uniatowski rozwijał się nie tylko jako wokalista, lecz także jako instrumentalista i kompozytor.
Nowy kierunek: muzyka filmowa zamiast sceny?
Choć dziś kojarzy się przede wszystkim ze sceną, jego plany sięgają dalej. W rozmowie w „halo tu Polsat” artysta przyznał, że rozważa ograniczenie śpiewania. Jednak, co istotne, nie oznacza to odejścia od muzyki.
„Chcę przestać w końcu śpiewać, ale jeszcze nie teraz” – mówił w programie.
Zamiast tego chce skupić się na komponowaniu, szczególnie w kontekście kina. Jak sam podkreśla, to właśnie muzyka filmowa była jego pierwszą inspiracją.
„Pierwsze moje spotkanie z muzyką, ogólnie, taką na większą skalę, to było spotkanie z Enio Morricone. Więc od tego się zaczęło. Od filmów się zaczęła moja przygoda z muzyką. To mnie ukształtowało, wszelkie obrazy, zapachy, plan itd.” – wyznał.
Warto zauważyć, że Sławek Uniatowski ma solidne zaplecze, aby podążać tą drogą. Gra na wielu instrumentach, a ponadto ma doświadczenie sceniczne i kompozytorskie. Dlatego też jego decyzja nie wydaje się przypadkowa.
Jednocześnie nie rezygnuje całkowicie z kontaktu z publicznością. Aktualnie bierze udział w wydarzeniach muzycznych, takich jak festiwal KinoBrzmienia w Warszawie. Tam łączy swoje dwie pasje – muzykę i film.
Podczas koncertów wykonuje znane utwory filmowe, w tym „She’s Like the Wind” Patricka Swayze. Tym samym pokazuje, w jakim kierunku chce rozwijać swoją twórczość.
Sprawdź również:
Urodziła się na Litwie, a w Polsce przeżyła prawdziwy szok. Dziś jest gwiazdą
Nie do wiary, jak wyglądała Cleo na początku kariery. Tak się zmieniła przez lata




