Wygrała „Must Be The Music” i zaskoczyła wyznaniem. Marcycha nie prosiła o zwycięstwo
Marcelina "Marcycha" Ruczyńska ma za sobą wieczór, który może odmienić jej karierę. Zwyciężczyni programu "Must Be The Music" pojawiła się dzień po finale w studiu "halo tu polsat", gdzie pierwszy raz opowiedziała o emocjach, rodzinie oraz chwili oczekiwania na werdykt. Wokalistka przyznała, że nie modliła się o wygraną.
Marcelina "Marcycha" Ruczyńska ma za sobą wieczór, który może odmienić jej karierę. Zwyciężczyni programu "Must Be The Music" pojawiła się dzień po finale w studiu "halo tu polsat", gdzie pierwszy raz opowiedziała o emocjach, rodzinie oraz chwili oczekiwania na werdykt. Wokalistka przyznała, że nie modliła się o wygraną.
W tym artykule dowiesz się:
Marcycha wygrała „Must Be The Music” i przeżyła wieczór pełen emocji
Finał 13. edycji programu „Must Be The Music” przyniósł ogromne emocje. Na scenie pojawili się między innymi Imasleep, Duet z Pienin, Wiktoria „VICKY” Konończuk, Julia Gawlik, Asia Smajdor, Robert Wiewióra, Piotr Odoszewski oraz Marcelina „Marcycha” Ruczyńska.
Najpierw odbyła się pierwsza część finału, jednak później widzowie zdecydowali, kto znajdzie się w ścisłej trójce. Ostatecznie o zwycięstwo walczyli Piotr Odoszewski, Imasleep oraz Marcycha.
Gdy otwarto złotą kopertę, wszystko stało się jasne. To właśnie Marcelina „Marcycha” Ruczyńska wygrała program. Tym samym zdobyła 250 tysięcy złotych, statuetkę oraz możliwość występu podczas Polsat Hit Festiwalu w Operze Leśnej.
Jednak dzień po wielkim sukcesie artystka nadal nie ukrywała zaskoczenia. W studiu „halo tu polsat” przyznała, że emocje jeszcze nie opadły. Mówiła, iż dopiero zaczyna rozumieć skalę wydarzeń. Dodatkowo podkreśliła, że sam awans do ścisłego finału był dla niej ogromnym wyróżnieniem.
Wspominała również moment oczekiwania na werdykt. Stała wtedy obok Piotra Odoszewskiego i, jak sama przyznała, chciała, aby wszyscy finaliści mogli poczuć się zwycięzcami.
Słowa o Bogu poruszyły widzów. Marcycha zdradziła, o co modliła się przed finałem „Must Be The Music”
Najbardziej poruszający fragment rozmowy dotyczył jednak ostatnich chwil przed ogłoszeniem wyników. Prowadzący zwrócili uwagę, że artystka spoglądała wtedy w górę i wyglądała na bardzo skupioną. Marcelina potwierdziła, że faktycznie rozmawiała w myślach z Bogiem. Co ważne, nie prosiła o zwycięstwo.
Powiedziała jedynie, aby wszystko potoczyło się tak, „jak sobie tam pan Bóg zażyczył” oraz żeby wydarzenia były dobre dla niej i innych.
To wyznanie natychmiast wywołało reakcję widzów. Jedni zwracali uwagę na pokorę artystki, natomiast inni podkreślali jej autentyczność.
W świecie talent show takie słowa pojawiają się rzadko. Tymczasem Marcycha od początku programu „Must Be The Music” budowała wizerunek osoby skupionej bardziej na muzyce niż medialnym rozgłosie. Dlatego właśnie finałowa wygrana dla wielu fanów była naturalnym zwieńczeniem całej drogi.
Rodzina Marcychy opowiedziała, jak zaczęła się jej muzyczna historia
W studiu pojawili się również najbliżsi wokalistki. Obok niej zasiedli mama Grażyna Ruczyńska, siostra Michalina Ruczyńska-Kozioł, brat Miłosz Ruczyński, siostrzeniec Michał Kozioł oraz przyjaciele Olaf Sośnicki i Jan Łazowski. To właśnie rodzina zdradziła kilka szczegółów z dzieciństwa zwyciężczyni.
Marcelina miała zakochać się w skrzypcach już podczas wizyty w szkole muzycznej w Koszalinie. Gdy pierwszy raz wzięła instrument do ręki, nie chciała się z nim rozstawać. Mama artystki wspominała także zabawną deklarację córki.
Według rodzinnej historii Marcelina miała kiedyś powiedzieć, że zostanie jednocześnie skrzypaczką i fryzjerką. Choć dziś brzmi to jak anegdota, wtedy nikt nie wiedział jeszcze, że dziewczynka stanie na scenie jednego z najpopularniejszych muzycznych formatów w kraju.
Rodzina przyznała również, że Marcycha od lat była perfekcjonistką. Ćwiczyła długo i bardzo dokładnie. Natomiast najbliżsi często musieli ją motywować, gdy pojawiało się zmęczenie.
Problemy techniczne w finale i wielkie plany po zwycięstwie
Finał nie przebiegł jednak idealnie. Marcycha ujawniła, że podczas występu pojawiły się problemy techniczne. Szczególnie dotknęło ją to przy partii fortepianowej, którą wcześniej bardzo starannie przygotowała. Artystka była przekonana, że stworzyła wyjątkowy fragment występu. Później okazało się jednak, że część widzów mogła go nie usłyszeć tak, jak planowano.
Co ciekawe, osoby z otoczenia próbowały sygnalizować problem. Ona jednak była całkowicie skupiona na emocjach i występie. Mimo tego nie straciła koncentracji. Dokończyła numer i ostatecznie sięgnęła po zwycięstwo.
Teraz przed nią kolejny etap. Już wkrótce Marcelina „Marcycha” Ruczyńska pojawi się na scenie Opery Leśnej podczas Polsat Hit Festiwalu. Sama przyznała, że nadal oswaja tę informację.
Na zakończenie podsumowała finał jako moment wyjątkowej jedności między uczestnikami. Według niej wszyscy wykonawcy byli bardzo blisko siebie, a atmosfera miała wręcz magiczny charakter.
I właśnie ten obraz może zostać z nią na najdłużej. Nie złota koperta, nie nagrody i nie statuetka. Tylko wspólne emocje, które narodziły się za kulisami finału „Must Be The Music”.
Sprawdź również:
Must Be The Music: Dawid Kwiatkowski nie miał wątpliwości. Po tym występie powiedział tylko jedno
imasleep uderza w dniu finału „Must Be The Music”! Premiera „lepiej” może wszystko zmienić




















