Celine Dion przez 17 lat żyła z objawami choroby. Diagnozę usłyszała dopiero w 2022 roku
Celine Dion przez lata zmagała się z objawami zespołu sztywnego człowieka, zanim poznała diagnozę. Teraz opowiedziała o najtrudniejszym okresie życia.
Celine Dion przez długi czas próbowała funkcjonować mimo objawów, których przyczyny nie były dla niej jasne. Dopiero diagnoza zespołu sztywnego człowieka (stiff-person syndrome, SPS) pozwoliła połączyć wcześniejsze problemy zdrowotne w jedną historię. W najnowszej rozmowie z „Harper’s BAZAAR” wokalistka ujawniła, że symptomy pojawiły się aż 17 lat przed rozpoznaniem schorzenia.
ZOBACZ TEŻ: Celine Dion wraca do życia publicznego! Zaskoczyła wszystkich swoim wyglądem w Las Vegas
Skala problemów, z którymi mierzyła się artystka, była znacznie większa, niż mogło wynikać z jej publicznego wizerunku. Celine Dion przyznała, że zdarzały się momenty, gdy ból utrudniał jej nawet chodzenie. Aby móc normalnie funkcjonować, potrzebowała również dużych dawek Valium. Lek stosowała w okresie, gdy lekarze wciąż nie znali pełnego obrazu jej dolegliwości.
Zespół sztywnego człowieka należy do wyjątkowo rzadkich schorzeń neurologicznych. Według organizacji zajmujących się SPS dotyka około jednej osoby na milion, a jego objawy mogą obejmować sztywność mięśni, silny ból oraz bolesne skurcze. W ciężkich przypadkach spazmy mogą być na tyle gwałtowne, że prowadzą nawet do urazów stawów.
Dla jednej z największych wokalistek w historii muzyki szczególnie dotkliwy okazał się wpływ choroby na możliwość śpiewania. W grudniu 2022 roku Dion po raz pierwszy publicznie poinformowała, że zdiagnozowano u niej rzadkie schorzenie neurologiczne. W opublikowanym wówczas nagraniu mówiła, że skurcze wpływały na jej codzienne życie, utrudniały chodzenie i nie pozwalały jej korzystać z głosu w taki sposób jak wcześniej.
Celine Dion długo ukrywała skalę problemów zdrowotnych
Dziś wiadomo, że historia zaczęła się znacznie wcześniej. Jak wynika z najnowszej rozmowy wokalistki z „Harper’s BAZAAR”, pierwsze symptomy pojawiły się około 17 lat przed postawieniem diagnozy. Oznacza to, że Celine Dion przez znaczną część swojej późniejszej kariery musiała radzić sobie z problemem, którego źródło pozostawało nieuchwytne.
Z czasem problemy zaczęły ingerować nie tylko w jej codzienne życie, ale również w możliwość wykonywania zawodu, który przez dekady był centrum jej aktywności. Konsekwencje były poważne. Celine Dion musiała odwoływać i przekładać kolejne koncerty, a jej plany związane z trasą „Courage World Tour” zostały ostatecznie mocno ograniczone. W 2022 roku, kiedy po raz pierwszy mówiła publicznie o SPS, podkreślała, że pracuje z zespołem specjalistów nad odzyskaniem siły i możliwości występowania.

W 2024 roku jej zmagania zostały pokazane znacznie szerzej w dokumencie „I Am: Celine Dion”. Film udostępniony w Prime Video pozwolił zobaczyć nie tylko światową gwiazdę, lecz przede wszystkim kobietę próbującą odzyskać kontrolę nad własnym ciałem i wrócić do śpiewania.
Ważną rolę w tym procesie odegrała również rodzina. Celine Dion wychowuje trzech synów: Rene-Charlesa oraz bliźniaków Nelsona i Eddy’ego. Wcześniej opowiadała, że dzieci zauważyły, jak bardzo pogarszał się jej stan, a ona sama chciała oszczędzić im dodatkowego lęku po śmierci ich ojca, Rene Angelila, w 2016 roku.
„Straciliście tatę, ale mama ma chorobę i to coś innego. Nie umrę. To coś, z czym nauczę się żyć” — w ten sposób, według jej wcześniejszej relacji, tłumaczyła synom swoją sytuację.
Jednym z największych wyzwań było dla niej nie tylko odzyskanie sprawności, lecz także zapewnienie dzieciom poczucia bezpieczeństwa.

Powrót Celine Dion na scenę coraz bliżej
Mimo problemów zdrowotnych Celine Dion nie zrezygnowała całkowicie z występów. W lipcu 2024 roku pojawiła się podczas ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu. Zaśpiewała u podnóża Wieży Eiffla, wykonując „Hymne a l’amour” Edith Piaf. Był to jej pierwszy występ na scenie od czasu publicznego ujawnienia diagnozy.
Kilka miesięcy później wokalistka ponownie wystąpiła publicznie — tym razem podczas pokazu „1001 Seasons of Elie Saab” w Rijadzie. Te dwa wydarzenia były jednak pojedynczymi występami. Regularny powrót do koncertowania wymagał od niej znacznie większego przygotowania.
Teraz ten etap jest coraz bliżej. Celine Dion zaplanowała serię koncertów w Paryżu, która ma rozpocząć się we wrześniu 2026 roku. Według najnowszych informacji przygotowała 10 występów, a zainteresowanie powrotem artystki było na tyle duże, że zapowiedziano również kolejne koncerty w 2027 roku.
Dion nie ukrywa emocji związanych z ponownym spotkaniem z publicznością. W marcu, przy okazji swoich 58. urodzin, opublikowała na Instagramie wiadomość, w której zapewniała, że jest gotowa wrócić na scenę.
„Jestem taka szczęśliwa. Jestem gotowa. Czuję się dobrze, jestem silna i podekscytowana. Nie mogę się doczekać, aż znów się zobaczymy” — napisała.
W rozmowie z „Harper’s BAZAAR” wyjaśniła również, dlaczego zdecydowała się zaplanować kolejną serię koncertów w Paryżu w 2027 roku. Po latach przerwy chce po prostu dać swoim fanom coś w zamian za czas, kiedy nie mogła dla nich występować.
„Minęło tak dużo czasu, chciałabym dać im coś, żeby pokazać, jak bardzo za nimi tęskniłam” — powiedziała.
Jej powrót nie oznacza, że historia choroby została zamknięta. Zespół sztywnego człowieka pozostaje przewlekłym problemem, z którym Celine Dion musi nauczyć się funkcjonować. Różnica polega na tym, że dziś wie już, z czym się mierzy, ma opiekę specjalistów i może planować kolejne kroki swojej kariery.
Po 17 latach objawów, kilku latach wycofania ze sceny i publicznym opowiedzeniu o swojej chorobie Celine Dion ponownie przygotowuje się do regularnych występów. Tym razem jej powrót na scenę będzie miał znaczenie nie tylko muzyczne.
Sprawdź również:
Sara James nadaje ze studia „The Voice Kids”! Nowa rola zachwyciła fanów
Justyna Steczkowska dopłaca do koncertów! Zdradziła konkretną kwotę





Wybrane dla Ciebie
















