Phil Collins zachwycił się Taylor Swift! „Naprawdę na to zasługuje”
Phil Collins zachwycił się Taylor Swift! „Naprawdę na to zasługuje”
Phil Collins wspomniał spotkanie z Taylor Swift sprzed lat. Jedna z jej piosenek tak go zachwyciła, że do dziś ma ją na swojej liście.
Phil Collins wspomniał spotkanie z Taylor Swift sprzed lat. Jedna z jej piosenek tak go zachwyciła, że do dziś ma ją na swojej liście.
Phil Collins ma za sobą dekady kariery, miliony sprzedanych płyt i katalog utworów, które na stałe zapisały się w historii muzyki. Nic więc dziwnego, że jego opinia na temat młodszych artystów może przyciągać uwagę. Tym razem 75-letni muzyk opowiedział o Taylor Swift i wrócił pamięcią do momentu, kiedy poznał ją jeszcze na początku jej wielkiej kariery.
ZOBACZ TEŻ: Phil Collins przerwał milczenie. „Moje narządy przestawały pracować”
Okazuje się, że szczególne miejsce w jego pamięci zajmuje jedna z piosenek Taylor Swift. Co więcej, Collins uważa, że obecna pozycja wokalistki nie jest przypadkiem.
Phil Collins poznał Taylor Swift, zanim stała się światową gwiazdą
W rozmowie w programie „Tracks of My Years” emitowanym przez BBC Radio 2 Phil Collins wspominał utwory, które miały dla niego szczególne znaczenie. Wśród dziesięciu wybranych piosenek znalazło się „White Horse” Taylor Swift.
To właśnie ten wybór stał się punktem wyjścia do wspomnienia spotkania z artystką sprzed lat. Phil Collins poznał Taylor Swift podczas wydarzenia Songwriters Hall of Fame w 2010 roku. Jak opowiadał, został przedstawiony wokalistce przez swoją córkę Lily Collins, aktorkę znaną m.in. z serialu „Emily w Paryżu”.
W tamtym czasie Swift była już rozpoznawalną artystką, ale jej kariera nie miała jeszcze rozmiaru, który osiągnęła w kolejnych latach. Collins przyznał, że znał jej nazwisko, jednak nie spodziewał się tego, co wydarzyło się chwilę później. Swift pojawiła się na scenie z gitarą i wykonała „White Horse”. Jej sposób interpretacji zrobił na nim wyjątkowo mocne wrażenie.
„Całkowicie mnie zachwyciła” – mówił Collins o tym występie, podkreślając, że od tamtej chwili ma szczególną słabość do „White Horse”.
Phil Collins wspominał, że zachwyciła go nie tylko sama kompozycja, ale przede wszystkim prostota wykonania. Wokal, gitara i piosenka wystarczyły, aby przykuć jego uwagę.
„To mnie totalnie powaliło, bo piosenka nie tylko była świetna, naprawdę mnie porwała, ale też zaśpiewała ją tak pięknie i prosto, wiesz, ona i gitara. Od tamtej pory zawsze mam słabość do tej piosenki” – powiedział muzyk o występie Swift.
„Naprawdę na to zasługuje”. Phil Collins stanął po stronie Taylor Swift
Wspomnienie „White Horse” szybko przerodziło się w znacznie szerszą ocenę kariery Swift. Phil Collins nie kryje, że cieszy go obecna pozycja artystki. Muzyk stwierdził, że Taylor Swift zasługuje na status jednej z największych gwiazd na świecie. Zwrócił też uwagę na coś, co często ginie przy rozmowach o rekordowej popularności – ogromny sukces może być łatwym powodem do krytyki.
„Naprawdę na to zasługuje” – podkreślił Collins, dodając, że jego zdaniem Swift jest „dobrą dziewczyną”.
W jego wypowiedzi szczególnie interesujące jest to, że komplement nie dotyczył wyłącznie wyników sprzedaży czy popularności. Phil Collins wrócił do konkretnego występu sprzed kilkunastu lat i właśnie w nim dostrzegł coś, co przekonało go do Taylor Swift jeszcze zanim stała się artystką o globalnym zasięgu.
To również dobrze pokazuje, dlaczego „White Horse” mogło zostać dla niego czymś więcej niż kolejnym przebojem. Utwór pochodzi z albumu „Fearless” z 2008 roku i reprezentuje okres, w którym Swift budowała swoją pozycję przede wszystkim jako autorka piosenek.
Dzisiaj jej twórczość jest analizowana pod kątem rekordów, tras koncertowych i wpływu na popkulturę. Collins spojrzał na nią jednak oczami muzyka. Zwrócił uwagę na emocje, wykonanie i prostotę. I właśnie ten aspekt jego wypowiedzi wydaje się najbardziej wymowny.
Taylor Swift w Songwriters Hall of Fame. Kolejny ważny moment kariery
Historia opowiedziana przez Collinsa nabiera dodatkowego znaczenia w 2026 roku. Taylor Swift została bowiem włączona do Songwriters Hall of Fame podczas uroczystości w Nowym Jorku 11 czerwca 2026 roku. Organizacja oficjalnie potwierdziła jej obecność w tegorocznej klasie wraz m.in. z Alanis Morissette, Kennym Logginsem oraz członkami grupy KISS.
Taylor Swift została tym samym uhonorowana przede wszystkim za dorobek kompozytorski. Wśród utworów wskazanych przy jej nominacji znalazły się m.in. „All Too Well (10 Minute Version)”, „Blank Space”, „Anti-Hero”, „Love Story” oraz „The Last Great American Dynasty”.
Podczas ceremonii artystkę do Songwriters Hall of Fame wprowadził Steven Spielberg. Organizacja przypomniała przy tej okazji skalę jej osiągnięć jako autorki piosenek i wokalistki. Co ciekawe, jej droga do tego miejsca zaczęła się znacznie wcześniej. Już w 2010 roku, kiedy Phil Collins obserwował ją na scenie, Swift otrzymała Hal David Starlight Award przyznawany przez Songwriters Hall of Fame. Organizacja zwracała wówczas uwagę na jej osiągnięcia jako młodej autorki piosenek.
Dziś można więc spojrzeć na wspomnienie Collinsa jak na zatrzymany w czasie moment z początków kariery Swift. Artystka, którą poznał jako młodą wokalistkę z gitarą, kilkanaście lat później sama znalazła się w gronie twórców oficjalnie uhonorowanych przez tę samą instytucję.
Warto też pamiętać, że „White Horse” nie jest przypadkowym wyborem w jej katalogu. To jedna z piosenek kojarzonych z okresem, w którym Taylor Swift coraz wyraźniej pokazywała, że jej siłą jest nie tylko śpiewanie, lecz także samodzielne budowanie historii zawartych w tekstach.
Phil Collins, wybierając właśnie ten utwór do swojej osobistej muzycznej dziesiątki, wskazał więc na piosenkę z bardzo konkretnego etapu jej artystycznej drogi. Zamiast największego hitu czy najbardziej spektakularnego przeboju wybrał kompozycję, która przypomniała mu o pierwszym spotkaniu z młodą Swift. I być może właśnie dlatego jego słowa wybrzmiały tak mocno.
Czy „White Horse” również należy do waszych ulubionych piosenek Taylor Swift?
Sprawdź również:
Mandaryna wygra „Taniec z Gwiazdami”? Bukmacherzy są już pewni
Jakub Rzeźniczak nosi żonę na rękach! Padły wyjątkowo osobiste słowa
Michał Szpak rzadko to robi! Zabrał tatę i brata na wypad kabrioletem


Wybrane dla Ciebie

















