Irena Santor chroniła tę historię przez dekady. Chodziło o córkę
Irena Santor w 1959 roku urodziła córkę Sylwię. Dziewczynka żyła tylko dwa dni, a artystka przez dekady chroniła tę historię.
Kiedy w lutym 1959 roku Irena Santor została matką, miała 24 lata i rozpoczynała jeden z najważniejszych etapów swojej kariery. Jej córka Sylwia zmarła zaledwie dwa dni po narodzinach. Piosenkarka nie doczekała się później kolejnego dziecka.
ZOBACZ TEŻ: Legenda polskiej piosenki oceniła Sanah. Te słowa mówią wszystko
Ojcem dziewczynki był Stanisław Santor, ceniony skrzypek i koncertmistrz Orkiestry Polskiego Radia i Telewizji. Przyszli małżonkowie poznali się dzięki zespołowi „Mazowsze”, w którym Irena występowała od 1951 roku. Stanisław towarzyszył grupie jako muzyk, a z czasem stał się również ważnym doradcą rozwijającej się wokalistki. Pobrali się w 1958 roku.
Śmierć Sylwii przez ponad sześć dekad pozostawała poza publiczną opowieścią o życiu artystki. Santor chętnie rozmawiała o muzyce i zawodowych wspomnieniach, ale konsekwentnie chroniła ten fragment swojej historii. Dopiero na początku 2021 roku odniosła się do niego w jednym zdaniu.
Irena Santor o śmierci córki milczała przez dekady
„Przez całe życie o tym nie mówiłam, to moja bardzo intymna historia i prywatna sprawa” — powiedziała w rozmowie z magazynem „Dobry Tydzień”.
Więcej informacji pojawiło się w wydanej w 2024 roku biografii „Irena Santor. Tych lat nie odda nikt” autorstwa Jana Osieckiego. Dziennikarz przytoczył relację Violetty Zakrzewskiej, córki szkolnej koleżanki wokalistki. Według tej opowieści Santor miała w latach 60. wyznać jej matce, że Sylwia zachorowała na zapalenie płuc po nagłym wychłodzeniu szpitalnej sali podczas wyjątkowo mroźnej zimy.
Nie jest to jednak relacja samej piosenkarki ani informacja pochodząca z dokumentacji medycznej. Opis okoliczności śmierci dziecka został przekazany autorowi książki przez osobę, która znała tę historię z opowieści swojej matki. Irena Santor publicznie nie rozwinęła tematu i nie potwierdziła tej wersji wydarzeń.
Sylwia została pochowana na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Czterdzieści lat później w tym samym miejscu spoczął Stanisław Santor, który zmarł w 1999 roku. Choć małżeństwo muzyków zakończyło się po 19 latach, byli małżonkowie utrzymywali przyjacielskie relacje również po rozwodzie.
Utrata córki była kolejnym bolesnym doświadczeniem w życiu wokalistki. W czasie niemieckiej okupacji zamordowano jej ojca Bernarda, a jako nastolatka straciła także matkę.
„Wciąż ten strach noszę w sobie, przeszłam przez piekło, ale żyję, jestem i to doceniam” — wspominała po latach w rozmowie z magazynem „Viva!”.
W tym samym roku rozpoczęła solową karierę
Rok 1959 przyniósł Irenie Santor nie tylko osobistą tragedię, lecz także przełom zawodowy. Po ośmiu latach opuściła „Mazowsze” i zaczęła występować jako solistka. Jej pierwsze nagranie radiowe, „Straciłam twe serce” Władysława Szpilmana, zostało wyemitowane przez Polskie Radio 4 grudnia.
Samodzielnie zadebiutowała na estradzie 26 grudnia 1959 roku podczas jubileuszowego wydania programu „Zgaduj Zgadula” w warszawskiej Sali Kongresowej. Zaśpiewała wówczas utwory „Zakochanych” oraz „Nie oczekuję dziś nikogo”. Już w kolejnym roku nagrała „Embarras” i „Maleńki znak”, rozpoczynając drogę, która przyniosła później takie przeboje jak „Powrócisz tu”, „Tych lat nie odda nikt” oraz „Już nie ma dzikich plaż”.
Sprawdź również:
Uczestnicy The Voice Kids – kiedyś i dziś. Jak dziś wyglądają gwiazdy programu
Tak żyje Ralph Kaminski. Oto jak wygląda jego codzienne życie poza sceną
Daria Zawiałow jako 7-latka śpiewała w TVP! Archiwalne wideo podbija sieć


Wybrane dla Ciebie
















