Kiedy jej koleżanki i koledzy po fachu narzekali na brak pracy, Laura Breszka praktycznie nie wychodziła ze studia nagrań

Kiedy jej koleżanki i koledzy po fachu narzekali na brak pracy, Laura Breszka praktycznie nie wychodziła ze studia nagrań
fot. instagram.com/laura.breszka

Laura Breszka podkreśla, że ona sama w zasadzie nie odczuła negatywnych skutków pandemii, przede wszystkim dzięki temu, że żyje nie tylko z aktorstwa. Ma też drugi zawód – jest lektorką i z dużą przyjemnością nagrywa audiobooki.

W momencie więc, kiedy jej koleżanki i koledzy po fachu narzekali na brak pracy, Laura Breszka praktycznie nie wychodziła ze studia nagrań. Udało jej się też zagrać jedną z głównych ról w serialu „Mamy to”.

▸ Przypominamy: Inna zrzuciła ubrania! Piosenkarka zaskoczyła swoich fanów: „Jesteś boginią!”

Coraz częściej wydawnictwa decydują się na równoczesne wydanie książki papierowej i audiobooka. Dlatego też na brak zajęć nie mogą narzekać aktorzy, którzy pracują również jako lektorzy. Dzięki zaangażowaniu emocjonalnemu są w stanie zamienić nawet nieciekawe fabuły w pasjonujące i wciągające historie.

Laura Breszka podkreśla, że nagrywanie książek nie dość, że jest niezwykle wciągającym zajęciem, to jeszcze pozwoliło jej przetrwać pandemię bez narzekania na brak pracy i pieniędzy.

– Ja akurat nie narzekam, jako że sobie wypracowałam mój drugi zawód – lektorstwo. Nawet jak w pewnym momencie na początku pandemii wszystko zamknięto, również i plany zdjęciowe, to ja tego nie odczułam. Wtedy nagrywałam dwa razy więcej książek. Jestem więc bardzo czynnym lektorem, nagrywam audiobooki, robię to codziennie i na samej Audiotece mam już 68 książek – mówi agencji Newseria Lifestyle Laura Breszka.

Aktorka wspomina, że po pierwszym lockdownie, kiedy zaczęto luzować obostrzenia i można było kontynuować pracę przy produkcji filmów i seriali, dostała też propozycję ciekawej roli.

W produkcji, którą można oglądać na platformie player.pl, zagrała mamę dwóch córeczek. Jej bohaterka Ewa w macierzyństwie kieruje się intuicją, a do problemów wychowawczych podchodzi z dystansem i uśmiechem.

– Zrobiłam taki fajny serial familijny „Mamy to”, więc nie narzekam, nie odczułam skutków pandemii, ale wiem, że koledzy aktorzy bardzo narzekają i współczuję. Ja mam dwa źródła dochodu, więc jak nie jestem na planie, to jestem codziennie w studiu. Bardzo dziękuję za wszystkie propozycje, bardzo dużo ich spływa. I tak wydaje mi się, że gdyby lektorstwo było aktorstwem, to byłabym gwiazdą – mówi Laura Breszka.

Aktorka jest w tej komfortowej sytuacji, że może się pochwalić prywatnym studiem do nagrywania audiobooków. A wszystko dzięki współpracy z belgijską firmą.

– Napisali do mnie Belgowie, taka duża firma, która od bardzo dawna zajmuje się audiobookami, i zaproponowali, że wyślą mi studio, żebym w zamian nagrywała im kilka audiobooków miesięcznie. Bardzo się więc ucieszyłam i ochoczo zrobiłam sobie to studio, czyli mam swój kąt, mikrofon i wszystkie potrzebne rzeczy. Jednak przyznam, że bardzo ciężko się zmobilizować do pracy w domu, więc te audiobooki przeczytałam, ale w bólach. I nie wiem, co dalej, bo jak na razie chyba od roku nie mam żadnej innej propozycji od nich, więc nagrywam swoje rzeczy, jakieś reklamówki – mówi.

Lektorka przyznaje, że studio w domu to duża wygoda, bo można z niego skorzystać, kiedy tylko się chce, o każdej porze dnia, jednak nie ukrywa, że lubi też nagrywać w innych, zewnętrznych miejscach.

– Ogólnie to lubię chodzić do studia i nagrywać z realizatorem, bo to mnie napędza i ten kontakt z drugim człowiekiem jest ważny – dodaje Laura Breszka.

▸ Zobacz: Nagusieńka Doja Cat! Tak gwiazda promuje swój nowy projekt „Planet Her”

Bardzo dziękujemy za wizytę i przeczytanie artykułu! Nie chcesz przegapić żadnej plotki ze świata show-biznesu? Obserwuj nas w oficjalnej aplikacji Google News!