Michael Jackson rzucał sprzętem w studiu! Poszło o słowa kultowego hitu lat 90.
Michael Jackson wrócił do studia, by zmienić tekst "They Don’t Care About Us". Dan Beck opisał, co wydarzyło się podczas tej sesji.

Michael Jackson miał już gotowy album „HIStory”, gdy jeden z utworów zaczął sprawiać wytwórni poważny problem. W „They Don’t Care About Us” znalazły się słowa odebrane jako antysemickie. Artysta utrzymywał, że napisał piosenkę przeciw uprzedzeniom, lecz krytyka narastała jeszcze przed pojawieniem się płyty w amerykańskich sklepach. Ostatecznie zgodził się wrócić do studia i nagrać sporne fragmenty ponownie. Według Dana Becka, ówczesnego pracownika Epic Records, ta sesja miała jednak wyjątkowo burzliwy przebieg.
Beck opisał kulisy sprawy w książce „You’ve Got Michael: Living Through HIStory”, której fragment opublikował „Variety”. Pracował przy projektach Jacksona i, jak wspomina, usłyszał problematyczny wers podczas jednego z przedpremierowych odsłuchów. Zwrócił wtedy uwagę przełożonym, że słowa mogą wywołać sprzeciw. Sandy Gallin, współmenedżer piosenkarza, bronił zamysłu utworu: przedstawiał Jacksona jako głos ludzi poniżanych i podkreślał, że wyrwanie dwóch linijek z kontekstu zmienia ich sens.
Publiczna dyskusja wybuchła 15 czerwca 1995 roku, tuż przed międzynarodową premierą „HIStory”. Tego samego dnia telewizja ABC wyemitowała wcześniej nagrany wywiad Diane Sawyer z Jacksonem i Lisą Marie Presley. Piosenkarz zaprzeczał w nim, by miał antysemickie intencje. Nie przekonało to jednak wszystkich odbiorców. Organizacje żydowskie krytykowały użycie obraźliwych określeń, a wytwórnia musiała zdecydować, co zrobić z piosenką, gdy album trafiał już na rynek.
Michael Jackson wrócił do studia. Dan Beck opisał przebieg sesji
Według Becka rozmowy z Jacksonem nie były łatwe. Artysta uważał, że śpiewa z perspektywy osoby doświadczającej uprzedzeń, a krytycy przypisują mu poglądy przeciwne do przesłania piosenki. Przedstawiciele wytwórni zwracali mu uwagę na inny problem: niezależnie od intencji użyte słowa raniły część słuchaczy. Jackson zgodził się na zmianę, ale przez kolejne tygodnie nie przyjeżdżał nagrać nowego wokalu. Beck wspomina, że musiał mu przypomnieć o publicznie złożonej obietnicy.
Do sesji doszło po 4 lipca w Sony Music Studios w Nowym Jorku. Z relacji Becka wynika, że Jackson przeszedł do pomieszczenia nagraniowego bez rozmowy z obecnymi tam pracownikami. Wyjął z kieszeni kartkę z nowym tekstem i poprosił realizatora o odtworzenie całej piosenki. Gdy nadszedł właściwy moment, zaśpiewał zmienione słowa. Nagranie miało zostać udokumentowane kamerą, aby wytwórnia mogła potwierdzić, że poprawka rzeczywiście powstała.
Potem nastąpiła scena, którą Beck zapamiętał najlepiej. Podczas dalszego odtwarzania utworu Jackson rzucił stojakiem nutowym o ścianę, cisnął krzesłem i przewrócił przegrodę akustyczną. Gdy zbliżyło się kolejne miejsce wymagające poprawki, ponownie zaśpiewał nową wersję. Beck zaznacza, że operator nie przerwał filmowania. Jego opis jest relacją świadka opublikowaną po latach; sama scena z rzucaniem sprzętem nie została pokazana publicznie.
Po sesji wytwórnia dysponowała poprawionym nagraniem i materiałem potwierdzającym pracę Jacksona nad tekstem. Nie zakończyło to jednak całkowicie kwestii różnych wersji piosenki. Beck wspominał, że część nakładu albumu była już wyprodukowana, a w późniejszym wariancie sporne słowa zagłuszono efektem dźwiękowym. Współczesne relacje prasowe dokumentują samą decyzję o ponownym nagraniu: informowano o niej w czerwcu 1995 roku, a w lipcu pojawiła się wiadomość o przekazaniu wytwórni poprawionej wersji.
Od kontrowersyjnego albumu do dwóch teledysków
„They Don’t Care About Us” ukazało się na „HIStory: Past, Present and Future, Book I”, albumie łączącym wcześniejsze przeboje Jacksona z premierowymi nagraniami. W nowej części płyty znalazły się także „Scream”, „Stranger in Moscow” i „Earth Song”. Protestacyjny charakter piosenki współgrał z tematami podejmowanymi na albumie: niesprawiedliwością, izolacją i konfliktem artysty z mediami. Spór o użyty język sprawił jednak, że to właśnie tekst utworu stał się jednym z głównych tematów rozmów o premierze.
Piosenka otrzymała później dwa teledyski wyreżyserowane przez Spike’a Lee. Oficjalna strona Jacksona udostępnia osobno wersję więzienną oraz brazylijską. Dzięki temu utwór zyskał kolejną oprawę, już po sporze dotyczącym pierwszego wydania albumu. Historia opisana przez Becka dotyczy wcześniejszego momentu: tygodni, w których wytwórnia próbowała zmienić gotowe nagranie, a Jackson nie zgadzał się z oceną własnych słów.
W archiwum Muzotakt znalazł się osobny materiał o filmie biograficznym „Michael”. Relacja Becka odsłania inną część kariery artysty: konkretną sesję nagraniową i napięcie między zamysłem twórcy a reakcją na opublikowany tekst. W książce były pracownik Epic Records wraca także do obrazu Jacksona, który po nagraniu nowych linijek wyszedł ze studia w milczeniu.
Sprawdź również:
Izabela Kuna rozpaliła parkiet sambą! Maserak: „Tańczyłaś lepiej niż Iwona”
Wiktor Sas podbił serca fanów Eurowizji. „Zmiecie konkurencję”


Wybrane dla Ciebie

















