Perfect czekał osiem miesięcy na ten hit. Markowski wskazał, kto go odkrył
„Niepokonani” przez miesiące czekali na płycie Perfectu. Grzegorz Markowski wskazał człowieka, dzięki któremu utwór trafił do radia.

„Niepokonani” należą dziś do najbardziej rozpoznawalnych piosenek grupy Perfect, ale ich droga do szerokiej publiczności nie zaczęła się od natychmiastowego sukcesu. Utwór znalazł się na albumie „Geny” z 1997 roku i przez kolejne miesiące pozostawał przede wszystkim piosenką znaną osobom, które kupiły płytę lub przychodziły na koncerty. Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy po nagranie sięgnęło radio.
Grzegorz Markowski po latach wskazał konkretną osobę: Marka Niedźwiedzkiego. W rozmowie opublikowanej w „Magazynie VIP” wspominał, że dziennikarz wybrał „Niepokonanych” z albumu, który był już na rynku od ośmiu miesięcy. Według wokalisty od tego momentu wystarczyło około pół roku, by piosenka stała się przebojem. Markowski mówił też, że bez radiowej emisji mogliby znać ją głównie posiadacze płyty.
To rozróżnienie porządkuje historię utworu. Zespół nagrał i wydał „Niepokonanych” w 1997 roku, lecz opisany przez Markowskiego radiowy przełom nastąpił wiele miesięcy później. Nie należy więc utożsamiać daty premiery „Genów” z momentem, w którym piosenka zaczęła zdobywać masową popularność. Artyści mieli już gotowe nagranie; potrzebowało ono jeszcze drogi do słuchaczy.
Album powstał w ważnym okresie działalności Perfectu. Po zakończeniu wcześniejszego etapu zespołu z udziałem Zbigniewa Hołdysa muzycy wrócili do wspólnego grania, a w 1994 roku nagrali płytę „Jestem”. Markowski wspominał, że przed powrotem na polską scenę sprawdzili zainteresowanie publiczności podczas koncertów w Kanadzie. „Geny” były już kolejnym wydawnictwem reaktywowanej grupy, która budowała repertuar obok utworów kojarzonych z latami 80.
Melodia dojrzewała długo. Tekst pojawił się później
Muzykę do „Niepokonanych” skomponował Andrzej Nowicki, a słowa napisał Bogdan Olewicz. Choć o sukcesie piosenki zdecydował także moment jej odkrycia przez radio, samo nagranie nie powstało przypadkiem ani w pośpiechu. W rozmowie z Piotrem Metzem dla radiowej Trójki Markowski opowiadał, że Nowicki przez rok gwizdał melodię przyszłego przeboju. Dopiero gdy muzycy dopracowali warstwę instrumentalną, powstał tekst.
Markowski zapamiętał również dyskusję wokół słów Olewicza. Muzycy zastanawiali się, czy tekst nie będzie zbyt ciężki dla rockowej piosenki: poruszał poważne sprawy i wyraźnie odbiegał od prostego koncertowego refrenu. Wokalista mówił jednak Piotrowi Metzowi, że już po usłyszeniu muzyki przeczuwał, iż powstanie piękny utwór. Ostatecznie Perfect nagrał go w tej formie.
„Niepokonani” byli czwartą pozycją na „Genach”. Na tej samej płycie znalazły się między innymi „Grawitować”, „Spać nie mogę ani jeść” oraz utwór tytułowy. W nagraniu albumu uczestniczyli Grzegorz Markowski, Andrzej Nowicki, Ryszard Sygitowicz, Piotr Szkudelski i Jacek Krzaklewski. Była to zarazem ostatnia płyta Perfectu nagrana z udziałem Nowickiego i Sygitowicza.

Od albumowego utworu do jednego z symboli Perfectu
Po latach Markowski zaliczył „Niepokonanych” do swoich pięciu ulubionych piosenek zespołu. W wywiadzie dla „Magazynu VIP” wyróżnił przede wszystkim tekst Olewicza, stawiając utwór obok „Autobiografii”, „Chcemy być sobą” i „Niewiele ci mogę dać”. Mówił też, że skala sukcesu go zaskoczyła: spodziewał się dobrej ballady, lecz nie przewidział, jak wielu słuchaczy się z nią utożsami.
Perfect miał już wtedy za sobą historię wielkich przebojów, ale „Niepokonani” stali się dowodem, że reaktywowany zespół potrafi stworzyć piosenkę o własnej tożsamości. Wcześniejsze nagrania nie zniknęły z jego repertuaru. O kulisach powstania jednego z nich, „Nie płacz Ewka”, pisaliśmy osobno. Historia „Niepokonanych” zaczyna się jednak od długo przygotowywanej melodii i kończy radiowym odkryciem gotowego już utworu.
Do pamięci słuchaczy trafił także fragment refrenu: „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść”. Słowa nabrały dodatkowego znaczenia, gdy Perfect ogłosił zakończenie działalności, o czym informowaliśmy w artykule o pożegnaniu zespołu. Sama piosenka została w nagraniach — razem z opowieścią Markowskiego o ośmiu miesiącach oczekiwania, po których Marek Niedźwiedzki włączył ją do radiowego obiegu.
Sprawdź również:
Izabela Kuna rozpaliła parkiet sambą! Maserak: „Tańczyłaś lepiej niż Iwona”
Wiktor Sas podbił serca fanów Eurowizji. „Zmiecie konkurencję”

Wybrane dla Ciebie

















