Kasia Nosowska nagrała „Antibę” 25 lat temu! „To bunt dorosłej kobiety”
Katarzyna Nosowska nazwała „Antibę” buntem dorosłej kobiety. Przy okazji premiery „[sic!]” wyjaśniła też, co zmieniało się w zespole Hey.

Album „[sic!]” ukazał się 22 października 2001 roku. Hey miał już wtedy za sobą zmianę, którą trudno było przeoczyć: z zespołu odszedł Piotr Banach, a na gitarze grał Paweł Krawczyk. Słuchacze dostali trzynaście utworów, wśród nich „Cisza, ja i czas”, „Mikimoto – król pereł” oraz otwierającą płytę „Antibę”. To właśnie od tej ostatniej piosenki dziennikarz Wojciech Kozielski rozpoczął rozmowę z Katarzyną Nosowską o nowym materiale.
Pytanie dotyczyło częstej opinii, że rockowe zespoły z wiekiem łagodnieją. „Antiba” nie pasowała jednak do takiego opisu: w głosie Nosowskiej i jej tekście słychać było złość. Wokalistka zakwestionowała samo założenie, że upływ czasu musi prowadzić grupę w stronę spokojniejszych piosenek. Zaznaczyła też, że odpowiadała za słowa do utworu, a muzykę do niego również skomponowała sama.
W wywiadzie określiła stan, z którego wzięła się „Antiba”, jako kolejną fazę nastoletniego buntu. Miała wówczas 30 lat i dostrzegała przewrotność tego porównania: podobne emocje łatwo zaakceptować u nastolatki, lecz u dorosłej kobiety budzą już zdziwienie. Nie przedstawiała piosenki jako wspomnienia dawnych lat. Mówiła o tym, co sama czuła podczas pracy nad płytą.
Najbardziej zagadkowy obraz z refrenu, dotyczący ciastka i wisienki, również doczekał się wyjaśnienia. Pytana o niego Katarzyna Nosowska wróciła do okresu, gdy na Hey spadło wiele rzeczy, na które nie była przygotowana. Słodkości stały się w tej rozmowie obrazem czegoś podawanego w nadmiarze. „Antiba” była dla niej deklaracją dorosłej osoby, która może już odmówić.
Co zmieniło odejście Piotra Banacha?
Płyta była pierwszym studyjnym albumem Hey nagranym w nowym układzie personalnym. Można więc było uznać odejście Banacha za oczywiste wyjaśnienie zmiany w muzyce grupy. Nosowska nie chciała jednak sprowadzać jej do jednej decyzji. Mówiła, że członkowie zespołu zmieniali się wraz z upływem czasu, a rozwój uważała za część pracy artystycznej.
Równocześnie wskazała bardzo konkretny wpływ nowego gitarzysty: większość świeżych kompozycji napisał Paweł Krawczyk. Dla niego nie były one próbą zastąpienia muzyki Banacha, lecz własnym wkładem w zespół. Na „[sic!]” można usłyszeć tę różnicę obok utworów napisanych przez pozostałych muzyków. Wokalistka nie zaprzeczała więc wadze zmiany składu; sprzeciwiała się jedynie stwierdzeniu, że wyjaśnia ona wszystko.
Nowy rozdział nie oznaczał też porzucenia gitar. W tej samej rozmowie Nosowska podkreślała, że Hey nadal chciał korzystać przede wszystkim z klasycznych rockowych instrumentów. Pytana o modne wówczas eksperymenty z elektroniką, nie wykluczała ich na zawsze, ale uzależniała taki krok od rzeczywistej potrzeby zespołu. Nie zamierzała zmieniać brzmienia tylko dlatego, że dany kierunek zyskiwał popularność.
Piosenki Hey i teksty pisane bez podziału na dwa światy
Na albumie znalazł się także „Hanging on the Telephone”, utwór znany z repertuaru Blondie. Nosowska opowiedziała Kozielskiemu, że jako dziecko poznała płytę „Parallel Lines”, którą jej ojciec przywiózł do domu. Wyróżniała się w kolekcji rodziców i zapadła jej w pamięć na lata. Wybór coveru miał zatem osobiste źródło, sięgające czasu sprzed działalności Hey.
Wokalistka odniosła się również do tekstów, które rozmówcy przypominały jej solową twórczość. Nie opisywała pisania jako pracy według sztywnego podziału na dwie odrębne pule piosenek. Przyznawała, że część nowych słów mogłaby trafić na jej własny album, gdyby akurat go przygotowywała. W Hey liczyło się jednak zdanie innych członków grupy, którzy wspólnie podpisywali się pod muzyką i przekazem.
Ta zasada miała swoje granice. Nosowska wspominała, że koledzy akceptowali jej ówczesne podejście do niektórych tematów, choć teksty znane z jej solowego „Puk, puk” byłyby dla nich zbyt dalekie od tego, pod czym chcieli się podpisać jako Hey. „[sic!]” powstawało więc w zespole, który dawał wokalistce miejsce na osobiste emocje, ale nadal podejmował decyzje wspólnie.
Po latach „Antiba” pozostaje dobrym punktem wejścia w tę płytę: rozpoczyna album, została napisana i skomponowana przez Nosowską, a jej własne wyjaśnienie pozwala usłyszeć w niej coś więcej niż gniew. „[sic!]” przyniosło Hey także Fryderyka w kategorii album roku rock. 22 października 2026 roku od premiery krążka minie dokładnie 25 lat.
Sprawdź również:
Magdalena Narożna poślubiła kolegę ze szkoły! Kim jest Krzysztof Romaniuk?
Mieczysław Szcześniak przez 3 lata nie miał pracy! „Nie miałem za co żyć”
Weronika Wiśniewska z hitem lat 90 Edyty Górniak! „Ciarki od pierwszej zwrotki”



Wybrane dla Ciebie

















