Jacek Łągwa wpłacał do banku po 100 tys. zł. Tak zarabiało Ich Troje
Jacek Łągwa wpłacał do banku po 100 tys. zł z koncertów Ich Troje. Po latach musiał odbudować oszczędności. W tle było poręczenie za Wiśniewskiego.

Jacek Łągwa pamięta czasy, gdy zarobku po koncercie nie sprawdzało się w aplikacji bankowej. Menedżer Ich Troje przynosił pieniądze do hotelowego apartamentu w wielkim worku, a muzycy liczyli banknoty i rozdzielali wynagrodzenia. Wpływy z biletów obejmowały mnóstwo dziesięciozłotówek i dwudziestozłotówek. Zanim każdy zabrał swoją część, odkładano pieniądze dla pracowników obsługujących zespół.
Te wspomnienia znalazły się w książce „Ich Troje. Biografia”, której fragmenty w lipcu 2022 roku przywołał portal Co za Tydzień. Łągwa opowiadał również o wożeniu gotówki do banku. Korzystał nawet z plastikowych torebek dostępnych w hotelowych łazienkach, do których pakował swoje honorarium przed kolejną wpłatą.
„Nie zapomnę min pań w okienkach, gdy wykładałem osiemdziesiąt czy sto tysięcy na blat” — wspominał w biografii zespołu.
Największe pieniądze przynosiła intensywna działalność koncertowa. W rozmowie dla RMF FM muzyk tłumaczył, że Ich Troje stawiało na występy biletowane i unikało bezpłatnych imprez, również miejskich. Według niego taki wybór miał pomagać w utrzymaniu rynku płatnych koncertów. Przy niemal codziennym graniu kolejne rozliczenia następowały szybko, a wpłaty do banku sięgały w pewnych okresach kilkuset tysięcy złotych.
Urodzony 11 października 1969 roku w Łodzi artysta zaczynał od dziecięcych prób aktorskich. Zanim publiczność poznała go z koncertów u boku czerwonowłosego lidera, miał już doświadczenia przed kamerą. Łągwa współtworzył grupę od 1995 roku jako kompozytor, aranżer i wokalista. Na scenie bardziej eksponowaną postacią pozostawał Michał Wiśniewski, ale za muzyczną stroną działalności stał również jego wieloletni współpracownik. Jednym z rozpoznawalnych utworów formacji jest „A wszystko to… (bo ciebie kocham)”. Historię niemieckich korzeni tego przeboju opisaliśmy w osobnym artykule.
Worki gotówki i poręczenie, które skończyło się problemami
Okres największych wpływów Łągwa porównywał do powtarzającej się wygranej na loterii. Przy takim tempie zarabiania ceny zakupów przestawały zaprzątać mu głowę, a wydatki nie wymagały wcześniejszego odkładania pieniędzy. Później przyszły nietrafione inwestycje oraz decyzje biznesowe. O przyczynach własnej niewypłacalności opowiedział szczegółowo w archiwalnym wywiadzie z Michałem Misiorkiem dla Plejady.
Muzyk wskazał na zobowiązania związane z poręczeniem za Wiśniewskiego. Kiedy jego kolega nie był w stanie regulować należności, finansowe konsekwencje dotknęły także poręczyciela. Łągwa nie miał wystarczających środków na pokrycie zaległości, do których dochodziły narastające odsetki. Całą historię swoich problemów określał jako proces trwający około dziesięciu lat.
Upadłość konsumencką artysty ogłoszono 15 stycznia 2019 roku. Datę podało oświadczenie przekazane mediom, które opublikowała Plejada. W późniejszym wywiadzie Łągwa wyjaśniał, że syndyk miał do sprzedaży niewielką część majątku, ponieważ wcześniej większość dostępnych składników zajął komornik. Mówił też o wykonywaniu planu spłaty rozłożonego na trzy lata i comiesięcznych wpłatach, których wysokości nie ujawnił.
„Wszystko, co latami odkładałem, przepadło” — powiedział Plejadzie. Jako swój kolejny cel wskazywał zabezpieczenie przyszłości rodziny, szczególnie żony, na czas, gdy sam przestanie pracować zawodowo.

Jacek Łągwa szukał pracy poza sceną. Mówił też o emeryturze
Kolejną trudność przyniosła pandemia i zatrzymanie koncertów. W rozmowie z „Faktem”, przywołanej przez RMF FM w listopadzie 2023 roku, Łągwa opowiadał o wizycie w urzędzie pracy. Zarejestrował się jako bezrobotny i przedstawił CV z dorobkiem muzycznym, nagranymi płytami oraz nagrodami. Szukał zajęcia, które pozwoliłoby mu zarabiać również poza branżą estradową.
Wybrał elektrykę i zapisał się do szkoły dla dorosłych, aby zdobyć zawód technika elektryka. Uzyskał też uprawnienia SEP. Opowiadał, że może wykonywać instalacje w domach oraz zajmować się pomiarami odbiorczymi i kontrolnymi. W tamtym wywiadzie zapowiadał jeszcze egzamin państwowy po zakończeniu nauki.
O przyszłych dochodach mówił także w kontekście emerytury. W rozmowie z „Faktem”, cytowanej przez Interię w 2024 roku, zaznaczał, że przez lata opłacał składki. Wspominał również możliwość opłacenia ich wstecz na preferencyjnych warunkach po upadku PRL-u. Według przedstawionych przez niego wyliczeń przyszłe świadczenie miało wynosić około 3 tys. zł. Była to prognoza podana w wywiadzie, a nie kwota już pobieranej emerytury.
Sprawdź również:
Agbe w cekinowej mini na Narodowym. Głęboki dekolt to niejedyny mocny detal
Roztańczony PGE Narodowy 2026: Jubileusz 10-lecia i tłum gwiazd na scenie
Zenek Martyniuk w ramonesce z ćwiekami. Na Roztańczonym 2026 zaczął kręcić piruety



Wybrane dla Ciebie

















