Michał Szpak odniósł się do niepokojących doniesień. „Odpuściłem sobie”
Michał Szpak wyjaśnił, dlaczego jego nowe piosenki brzmią inaczej. W rozmowie radiowej opowiedział o radości i zmianie podejścia do tekstów.

Michał Szpak coraz chętniej sięga po lżejsze brzmienia, a za tą decyzją stoją zmiany w jego własnym życiu. W rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem na antenie Polskiego Radia RDC opowiedział o odejściu od ciężaru, który towarzyszył wcześniejszym nagraniom. Przyznał, że pozwolił sobie na więcej radości i zaczął pisać bardziej bezpośrednio, językiem bliższym codziennym rozmowom.
„Przyszedł ten moment, kiedy odpuściłem sobie wiele rzeczy w głowie i pozwoliłem sobie na taką radość, przestałem ubierać w jakieś ambitne słowa muzykę, tylko postanowiłem wypowiadać się w sposób taki codzienny” — powiedział w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem w Polskim Radiu RDC.
Prowadzący zwrócił uwagę na popowy charakter nowych piosenek. Wokalista doprecyzował jednak, że w obecnej stylistyce mieszczą się również funk i rock and roll. Sam jest zaskoczony tym, jaką drogę obrała jego twórczość, i nie ukrywa, że dobrze czuje się w tym repertuarze.
„No myślę, że to jest taki pop funky rock and roll. Lubię, ja lubię bardzo też tą zmianę i też ona jest dla mnie nowa (…). Nie sądziłem, że kiedyś będzie mi dane wejść na taką ścieżkę w muzyce” — mówił na antenie RDC.
Michał Szpak po „Nadwiślańskim mroku” wybiera inne emocje
Punktem odniesienia dla tej zmiany jest album „Nadwiślański mrok”, wydany 24 listopada 2023 roku. Wydawnictwo łączyło rock, elektronikę i industrial, a jego premierze towarzyszył singiel „Smutek (a może mniej)”. Materiał powstawał etapami, przy udziale różnych twórców, i miał pomieścić intensywne emocje związane z zamykaniem trudnego rozdziału życia artysty.
Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tamtej estetyki było „We need a coco”. Wytwórnia Warner Music Poland opisywała nagranie jako utwór sięgający po industrialny, elektroniczny rock i nawiązujący do Nine Inch Nails. Teledysk odwoływał się natomiast do „Ekstazy św. Teresy”, rzeźby Giovanniego Lorenza Berniniego. Muzyce towarzyszyły więc zarówno mocne brzmienia, jak i rozbudowane odniesienia wizualne.
W tegorocznym repertuarze najważniejszym sygnałem zmiany był „Maj”. Piosenka przyniosła Szpakowi zwycięstwo w plebiscycie na Przebój Lata Radia ZET i Polsatu 2026 podczas koncertu w kieleckiej Kadzielni. O wyniku zdecydowali widzowie i słuchacze. W konkursie rywalizowały również utwory Sarsy, Wiktora Waligóry, Marissy, Mecnera i Kasi Sienkiewicz.
Jesienią wokalista zaprezentował „Kochanie”, osobistą piosenkę o zakochaniu i emocjonalnej euforii. Singiel ukazał się 18 września i znalazł się w filmie „Syrenka Picassa” Janusza Zaorskiego, którego kinową premierę zaplanowano na 23 października 2026 roku. O premierze „Kochania” i jego filmowym kontekście pisaliśmy już szerzej.
Piosenka nie była początkowo pomyślana jako nagranie do kina — o jej późniejszym wykorzystaniu Szpak opowiedział w „Pytaniu na śniadanie”. Film Zaorskiego jest koprodukcją Telewizji Polskiej. W obsadzie znaleźli się między innymi Andrzej Seweryn, Magdalena Koleśnik, Maciej Musiał oraz Dominika Kluźniak.
Nowe piosenki powstawały w Zakopanem. Album musi poczekać
Kulisy pracy nad obecnym materiałem Szpak odsłonił także w radiowej Czwórce. „Kochanie” powstało z nowym składem muzycznym i producentem Michałem Lange. Zespół pracował w Domu Pracy Twórczej ZAiKS w Zakopanem, gdzie podczas intensywnych sesji zarejestrował kilkadziesiąt szkiców kompozycji.
W tej rozmowie artysta wrócił również do swoich początków w rockowej grupie Whiplash. Ekstrawagancki wygląd wiązał z młodzieńczym buntem i potrzebą określenia własnej tożsamości. Obecnie równie dobrze czuje się w zwykłym T-shircie i dżinsach, a na scenie chce pokazywać radość i czułość znaną jego najbliższym.
Filmowe projekty obejmują także nagranie z wykorzystaniem archiwalnego głosu Violetty Villas. O przygotowaniach Szpaka do utworu „Do Ciebie, mamo” opowiadaliśmy w osobnym materiale. Produkcja „Violetta Villas” w reżyserii Karoliny Bielawskiej ma wejść do kin 27 listopada 2026 roku.
Pełny album wokalista planuje dopiero na 2027 rok. Do tego czasu zamierza publikować pojedyncze piosenki różniące się od siebie charakterem. Wśród zapowiedzianych nagrań jest „My Song”, zrealizowane w Nashville. Równolegle pozostaje trenerem „The Voice of Poland” i deklaruje, że kolejne zagraniczne projekty chce podejmować, nadal mieszkając w Polsce.
Sprawdź również:
Baron za kulisami „The Voice of Poland”: „Nie znałem takiego rodzaju miłości”
Kuba Gąsowski z „The Voice of Poland” w „Lalce”! Dostał podwójne zadanie
Tosia Biały skrytykowana przez Barona! Bartosiewicz stanęła w jej obronie





Wybrane dla Ciebie

















