Wojciech Cugowski o końcu współpracy z bratem. „Droga była tylko jedna”
Wojciech Cugowski odszedł z Braci po latach kompromisów. Później nagrał płytę, na której sam napisał wszystkie angielskie teksty.

Wojciech Cugowski odszedł z zespołu Bracia, gdy kolejne kompromisy stały się dla niego zbyt dużym obciążeniem. W rozmowie z Moniką Richardson w podcaście „Przełomy” wrócił do kulis tej decyzji. Gdy zdecydował się zakończyć współpracę z Piotrem, chciał wrócić do roli głównego wokalisty i nagrywać własne piosenki. Wiedział jednak, że popularność zdobyta przez grupę nie daje gwarancji powodzenia pod własnym nazwiskiem.
„Wiadomo, jak się współpracuje 20 lat w ramach jednego zespołu, to muszą być kompromisy, muszą być decyzje, które nie zawsze odpowiadają czy jednej, czy drugiej stronie i tego się zrobiło tak dużo, że postanowiłem odejść z zespołu” — powiedział w „Przełomach”.
Muzyk zaznaczał przy tym, że Bracia nie działali wyłącznie według poleceń dwóch założycieli. Choć to do nich zwykle należało ostatnie słowo, uwzględniali zdanie pozostałych instrumentalistów. Wspominał przyjacielskie relacje z kolegami oraz podział obowiązków, w którym ani on, ani Piotr nie zabraniali sobie wzajemnie podejmowania muzycznych działań.
Nie przekreślał również wspólnego dorobku. Dziękował osobom, które uczestniczyły w budowaniu popularności Braci, i przypominał, że sukces poprzedziła długa praca. Po jego osiągnięciu przyszło jeszcze kilka intensywnych lat występów.
„Ale przyszedł taki moment, kiedy powiedziałem, że nie mogę pracować w tym zespole i droga była tylko jedna” — wspominał w rozmowie z Richardson.
Osobnym wątkiem pozostają prywatne więzi muzyków. O nadziejach Wojciecha na zbliżenie z ojcem i bratem podczas rodzinnej trasy pisaliśmy wcześniej. Rozliczając zawodową współpracę, artysta skupia się natomiast na granicy, po której dalsze ustępstwa przestały być dla niego możliwe.
Wojciech Cugowski chciał znów stanąć przy głównym mikrofonie
Po rozstaniu z Braćmi – Cugowski postawił sobie konkretne zadanie: przygotować płytę z własnym repertuarem. W „Przełomach” mówił, że chciał zaznaczyć swoją obecność jako samodzielny wykonawca. Nie poprzestał jednak na jednym projekcie. Obok solowego albumu „Nie czekaj na znak” rozwijał współpracę z hardrockowym Krukiem, prowadzonym przez gitarzystę Piotra Brzychcego.
Obaj znali się od kilkunastu lat i podzielali fascynację Deep Purple oraz wykonawcami związanymi z historią tej grupy: Rainbow, Whitesnake, Ianem Gillanem i Glennem Hughesem. Ich wspólna płyta „Be There” ukazała się w 2021 roku pod szyldem Kruk & Wojtek Cugowski. Materiał powstawał przez blisko dwa lata. Znalazły się na nim rozbudowane kompozycje z gitarowymi solówkami, śpiewane po angielsku.
Cugowski napisał wszystkie teksty oraz przygotował linie wokalne. Nagrywał swoje partie u siebie, a Brzychcy w rozmowach towarzyszących premierze opowiadał o odkrywaniu własnych kompozycji poprzez interpretacje nowego wokalisty. Muzycy świadomie wybierali dłuższe formy, bez skracania utworów pod wymagania list przebojów.

Z Krukiem nagrał także koncert, którego nie planowano wydawać
Studyjna współpraca doczekała się scenicznej kontynuacji. We wrześniu 2022 roku Kruk z Cugowskim wystąpił podczas festiwalu Rock Pogoria w Dąbrowie Górniczej. W programie znalazł się cały materiał z „Be There” oraz utwory Deep Purple. Publiczność usłyszała między innymi „Anya”, „The Gypsy” i „Highway Star”.
Dopiero dzień później realizator Olek Boroń zadzwonił do Brzychcego z informacją, że zarejestrował występ i uważa nagranie za warte publikacji. Z tego zapisu powstał album „Live At Rock Pogoria”, wydany w 2023 roku. Cugowski występował tam również jako gitarzysta wspomagający. Podkreślał jednak, że głównym gitarzystą Kruka pozostaje Brzychcy, a on sam chce uszanować historię i dorobek formacji.
W wywiadzie dla Interii muzycy opowiedzieli również, jak wybierali covery. W lutym 2022 roku spotkali się na próbach w Koszarawie, w miejscu odciętym od świata przez śnieg. Grali wtedy znacznie więcej piosenek, ale do koncertowego repertuaru weszły właśnie te trzy utwory Deep Purple. Wojciech jako swojego szczególnego faworyta wskazywał „The Gypsy”, pochodzące z płyty „Stormbringer” z 1974 roku.
Czy własna droga przyniesie mu sukces porównywalny z Braciami? W rozmowie z Moniką Richardson nie deklarował pewności.
„Tego nie wiem, bo tego się nigdy nie wie, ale muzykę kocham, nie wyobrażam sobie, żebym miał robić coś innego, więc po prostu idę tą drogą” — powiedział w „Przełomach”.
Sprawdź również:
Michał Szpak zadał szyku na H&M. Spójrzcie tylko, co założył na stopy!
Marcin Maciejczak nie kończy na „TTBZ”. Ogłosił premierę nowych nagrań
Igor Herbut o dawnych szaleństwach. „Tych osobników nie obsługujemy”



Wybrane dla Ciebie















