Irena Santor zabrała głos przed 92. urodzinami! Wyznała prawdę po latach
Irena Santor nie planowała kariery piosenkarki. Przypadkowe spotkanie i list polecający otworzyły jej jednak drogę do zespołu „Mazowsze”.

Irena Santor obchodzi w 2026 roku 75-lecie pracy artystycznej. Z tej okazji bohaterka reportażu „Kulisy Sławy” wróciła do wydarzeń, od których rozpoczęła się jej niezwykła droga. Jak się okazuje, jako nastolatka nie przypuszczała nawet, że śpiewanie może stać się zawodem.
Przyszła gwiazda dorastała w trudnych czasach. Urodziła się 9 grudnia 1934 roku w Papowie Biskupim, a dzieciństwo spędziła między innymi w Solcu Kujawskim i Polanicy-Zdroju. Po śmierci ojca była wychowywana przez matkę, która szukała dla nich bezpiecznego miejsca i stabilizacji.
W Polanicy-Zdroju Irena Wiśniewska, bo tak brzmiało wówczas jej nazwisko, uczyła się w szkole zdobienia szkła. Jedna z nauczycielek zauważyła jej zdolności i przedstawiła ją Zdzisławowi Górzyńskiemu, ówczesnemu dyrektorowi Opery Poznańskiej. Muzyk szybko zorientował się, że ma przed sobą wyjątkowo utalentowaną nastolatkę.
List, który otworzył Irenie Santor drzwi do „Mazowsza”
Górzyński zaproponował dziewczynie naukę w szkole muzycznej i opowiedział jej o Tadeuszu Sygietyńskim, założycielu zespołu „Mazowsze”. Santor przyznała, że wcześniej nie wiedziała nawet o istnieniu tej formacji. Dyrygent przygotował więc list polecający, w którym opisał jej czysty sopran, muzykalność, szczery talent oraz odwagę.
Szesnastoletnia Irena pojechała z listem do podwarszawskiego Karolina. Przesłuchanie zakończyło się przyjęciem jej do „Mazowsza”, a utalentowana wokalistka szybko została jedną z solistek zespołu. Właśnie wtedy po raz pierwszy zetknęła się ze światem profesjonalnej muzyki.
„Śpiewałam, odkąd siebie nie pamiętam” — wspominała w materiale „Kulisy Sławy” programu „Uwaga!”.
Santor występowała w „Mazowszu” w latach 1951–1959. Koncertowała z zespołem poza Polską, zdobywając doświadczenie sceniczne, którego nie mogła wówczas zastąpić żadna szkoła. Po odejściu z formacji rozpoczęła karierę solową i wylansowała utwory, które weszły do kanonu polskiej piosenki: „Maleńki znak”, „Embarras”, „Powrócisz tu”, „Tych lat nie odda nikt” oraz „Już nie ma dzikich plaż”.
Mimo wieloletnich sukcesów i licznych wyróżnień piosenkarka nie przedstawia siebie jako osoby posiadającej rozbudowane wykształcenie muzyczne.
„Jestem, co brzydko się nazywa, naturszczykiem” — powiedziała w reportażu.
Jej zdaniem można nauczyć się prawidłowego wydobywania dźwięków, ale do prawdziwego śpiewania potrzebny jest talent dany przez naturę.
Irena Santor będzie świętować 75 lat kariery
Kulminacyjnym punktem jubileuszu będzie koncert „Kręci mnie ten świat”, zaplanowany na 21 września 2026 roku w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie. W repertuarze znalazły się między innymi „Powrócisz tu”, „Walc Embarras”, „Co z tobą mała” i „Tych lat nie odda nikt”.
Piosenki Santor wykonają artyści reprezentujący różne pokolenia polskiej sceny. Wśród zapowiedzianych gości są Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz, Michał Bajor, Natalia Kukulska, Ralph Kaminski, Natalia Szroeder, Igor Herbut, Maciej Maleńczuk, Monika Kuszyńska oraz Alicja Szemplińska. Gospodarzem i narratorem wieczoru będzie Jacek Cygan, a wydarzenie zostanie zarejestrowane przez Telewizję Polską.
Ralph Kaminski, przygotowując się do występu, spotkał się z artystką na próbie w swoim mieszkaniu. Obawiał się, jak poradzi sobie z wejściem na trzecie piętro w budynku bez windy. Santor zapewniła, że wejdzie wolno, a po chwili — jak żartobliwie relacjonował piosenkarz — pojawiła się na górze „jak torpeda”.
Choć Irena Santor od kilku lat nie koncertuje regularnie, nie zniknęła całkowicie z życia muzycznego. W grudniu 2025 roku zaprezentowała piosenkę „Bo gdy zima w Warszawie”, wydaną z okazji jej 91. urodzin.
Niespełna trzy miesiące po warszawskim jubileuszu artystka skończy 92 lata. Patrząc na drogę, która rozpoczęła się od spotkania w szkole zdobienia szkła, nie żałuje podjętych decyzji.
„Nie zamieniłabym mojego życia na nic innego” — podsumowała w „Kulisach Sławy”.
Sprawdź również:
Krzysztof Krawczyk miał trzy żony. Dopiero u boku Ewy zaczął od nowa
Kaczorowska i Rogacewicz przekazali smutne wieści. „Nie wszystko zależy od nas”
Mandaryna mówi o nowym etapie. Takie słowa usłyszała od Wiśniewskiego





Wybrane dla Ciebie

















