Jan Borysewicz wychodził z filmu o sobie. W końcu znalazł sposób, by zostać
Jan Borysewicz wychodził z pokazów "Mniej obcego". Zanim zgodził się na film o swoim życiu, zapytał żonę o sceny z przeszłości.

Jan Borysewicz pozwolił filmowcom sięgnąć do swoich wspomnień, ale kiedy gotowa historia pojawiła się na ekranie, nie potrafił spokojnie usiedzieć w fotelu. Pierwszych projekcji „Mniej obcego” nie obejrzał do końca. Wychodził z sali kilkukrotnie, a podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni szybko zrezygnował z seansu. O tym doświadczeniu opowiedział 10 października 2026 roku w „halo tu polsat”.
ZOBACZ TEŻ: „Zawsze tam, gdzie ty” mogło nigdy nie trafić do Lady Pank. Kulisy hitu zaskakują
Produkcja wraca do dzieciństwa gitarzysty, jego młodości i drogi prowadzącej do założenia Lady Pank. Obok zawodowych początków pojawiają się rodzinne doświadczenia oraz prywatne wydarzenia, do których muzyk nie chciał ponownie wracać. Borysewicz podkreślał przy tym, że widzowie oglądają film inspirowany jego życiem, a nie historię całego zespołu. Rozpoznawalne piosenki towarzyszą więc opowieści, której bohaterem pozostaje konkretny człowiek.
„On jest dla mnie bardzo trudny. To jest moja historia, która pokazuje dosyć trudne czasy, rodzinne sytuacje i tak dalej. To jest takie rozgrzebywanie tego wszystkiego, co się w moim życiu wydarzyło” — powiedział w „halo tu polsat”.
Do kolejnej próby doszło podczas specjalnego pokazu zorganizowanego dla osób pracujących przy produkcji. Tym razem gitarzysta postanowił potraktować ekranową opowieść jak historię kogoś innego i nastawić się na zwyczajną wizytę w kinie. Takie podejście pozwoliło mu zostać do końca. Po obejrzeniu całości mówił również o momentach, w których udawało mu się podnosić po kolejnych życiowych trudnościach.
ZOBACZ TAKŻE: Jan Borysewicz: wiek, wzrost, kariera, rodzina i życie prywatne ikony Lady Pank
Jan Borysewicz przed zgodą na film porozmawiał z żoną
Zanim jednak powstał film, Borysewicz długo rozważał, czy w ogóle wyrazić zgodę na tak osobisty projekt. Ważna była dla niego reakcja żony, Małgorzaty Burlewicz. Zapytał ją, czy oglądanie nieprzyjemnych scen z jego wcześniejszego życia nie będzie dla niej trudne. Nie chodziło o zawodową ocenę scenariusza, lecz o to, jak ekranowy powrót do przeszłości odbierze najbliższa mu osoba.
„Powiedziała mi, że ona mnie kocha nie za to, kim byłem, ale za to, kim jestem teraz. Poza tym zna moją historię i jest osobą, która spowodowała to, że zdecydowałem się wydać zgodę na ten film” — wyznał muzyk w „halo tu polsat”.
Gitarzysta nie oczekiwał od twórców wyłącznie korzystnego portretu. Zapytany o stawianie mu filmowego pomnika, zaznaczył, że na ekranie nie jest przedstawiony jako „święty”. Zgodził się na pokazanie również ciemniejszych rozdziałów swojej historii. Wśród powodów tej decyzji wymienił chęć zbliżenia się do fanów, którzy towarzyszą mu od lat, także poza okresami największych sukcesów.
Rodzinne wspomnienia artysty były już tematem osobnej publikacji Muzotaktu, poświęconej jego relacji ze starszym bratem Andrzejem i ich ostatniemu spotkaniu. Tam można poznać pełniejszy kontekst wydarzeń poprzedzających rockową karierę. Sam tytuł „Mniej obcy” znali wcześniej czytelnicy książki wydanej przez Agorę: rozmowę z Borysewiczem przeprowadził Marcin Prokop. Film przeniósł tę osobistą historię do fabularnej opowieści z aktorskimi rolami.

Mikołaj Bukrewicz wniósł do roli własne muzyczne doświadczenie
W Jana Borysewicza wcielił się Mikołaj Bukrewicz, który przed otrzymaniem roli nie miał doświadczenia aktorskiego. W rozmowie dla gazety festiwalowej w Gdyni opowiadał, że na casting trafił dzięki znajomemu: ten zaproponował przesłanie jego instagramowego profilu reżyserowi Kristofferowi Rusowi. Bukrewicz początkowo uważał pomysł za nietrafiony, ale ostatecznie zdecydował się przyjść. Z reżyserem połączyło go również zainteresowanie muzyką.
Przygotowanie ekranowego Borysewicza obejmowało spotkanie Bukrewicza z Mirosławem Tomczukiem, grającym bohatera jako dziecko. Starszy z wykonawców podłączył gitarę do wzmacniacza i zagrał głośno, żeby młodszy mógł poczuć energię instrumentu. Sam zaczynał grać jako ośmio- lub dziewięciolatek. Wspominając filmy z Jackiem Blackiem, mówił, że chciałby podobnie zachęcić młodych widzów „Mniej obcego” do sięgnięcia po gitarę.
Borysewicz docenił u Bukrewicza umiejętność grania i komponowania. Ich współpraca przyniosła także wspólnie zaśpiewaną „Mamę”, o której nagraniu i albumie towarzyszącym filmowi pisaliśmy osobno. W telewizyjnej rozmowie gitarzysta zaznaczył natomiast, że chętnie komponowałby dla innych wykonawców i podejmował kolejne muzyczne współprace. Lady Pank pozostaje jego zespołem, z którym nadal chce koncertować.
„Ja mam cały czas ten ogień, we mnie się to nie zmieniło” — zapewnił w „halo tu polsat”.
Sprawdź również:
Agbe w cekinowej mini na Narodowym. Głęboki dekolt to niejedyny mocny detal
Roztańczony PGE Narodowy 2026: Jubileusz 10-lecia i tłum gwiazd na scenie



Wybrane dla Ciebie

















