Marcin Miller rozpłakał się w „Disco Star”. Uczestnik sięgnął po bliski mu przebój
Marcin Miller nie powstrzymał łez na planie "Disco Star". Jeden z uczestników zaśpiewał przebój artysty, którego lider Boys znał osobiście.

Marcin Miller opowiedział o występie, który szczególnie zapamiętał z nagrań dziesiątej edycji „Disco Star”. Podczas przesłuchania jeden z kandydatów został zapytany, czy może zaprezentować jeszcze inną piosenkę. Zaproponował utwór Zbigniewa Wodeckiego i zaśpiewał „Lubię wracać tam, gdzie byłem”. Dla lidera Boys wybór miał osobiste znaczenie: cenił twórczość Wodeckiego i miał okazję go poznać.
„To jest mój nie dość, że uwielbiany artysta, nieodżałowany, którego miałem przyjemność poznać, to jeszcze zaśpiewał utwór, który uwielbiam. No i się rozryczałem” — powiedział Miller w rozmowie z „Telemagazynem”.
Wokalista zdradził kulisy sezonu zapowiadanego na 2027 rok. Polsat już 9 września 2026 roku informował o rozpoczętych przesłuchaniach przed jurorami. Przy stole ponownie zasiedli Miller, Magdalena Narożna, Zenon Martyniuk i Skolim. Nowi kandydaci walczą o szansę na rozwinięcie kariery po dziewiątej edycji, którą wygrała Daria Negra. O jej zwycięstwie zdecydowali widzowie w głosowaniu SMS-owym, a nagrodą było 50 tysięcy złotych i możliwość występu na festiwalu Polsatu. O przebiegu tamtego finału i zwycięstwie wokalistki pisaliśmy na Muzotakt.
Piosenka Wodeckiego ma historię daleko wykraczającą poza talent show
Muzykę do „Lubię wracać tam, gdzie byłem” skomponował Zbigniew Wodecki, a tekst napisał Wojciech Młynarski. W archiwalnej rozmowie z „Angorą”, przywołanej przez Cyfrową Bibliotekę Polskiej Piosenki, wokalista wspominał, że melodia powstawała razem z pomysłem na aranżację. Słyszał już partie instrumentów towarzyszących głosowi. Piosenka rozpoczynała się z symfonicznym rozmachem, by w zakończeniu oddać miejsce skrzypcom i fortepianowi.
Z utworem wiąże się również rodzinna opowieść. Kasia Wodecka-Stubbs w rozmowie z Onetem wskazywała, że Młynarski odniósł tekst do miłości jej rodziców. Opisany w nim balkon z różami nawiązywał do krakowskiego mieszkania, które wynajmowali. Córka artysty łączyła też postacie zakochanych z Krystyną i Zbigniewem Wodeckimi.
Przebój doczekał się wielu wykonań duetowych. Wodecki śpiewał go między innymi z Alicją Majewską, a także z Tomaszem Karolakiem w serialu „39 i pół”. W telewizyjnej historii bohater grany przez aktora starał się otworzyć klub muzyczny, a występ słynnego wokalisty miał pomóc przekonać niechętną sąsiadkę. W tej wersji znajoma melodia zyskała rockową gitarę.
Folkowe zespoły, trzech faworytów i równe głosy jurorów
Na przesłuchaniach do jubileuszowej odsłony Millera zaskoczyła również liczba wykonawców sięgających po folk, w tym góralskie brzmienia. Początkowo podchodził do takich propozycji z rezerwą. Zmienił nastawienie, kiedy usłyszał, jak uczestnicy łączą je ze współczesną muzyką taneczną.
„Dużo takich góralskich, folkowych nastrojów było, ale jak oni zaczęli grać, śpiewać i tak po nowoczesnemu, to naprawdę nadaje się nawet do klubu” — opowiadał „Telemagazynowi”.
Mimo tych muzycznych wycieczek większość występów pozostawała w stylistyce disco polo. Lider Boys ma już trzech swoich faworytów. Nie wskazał jednak zwycięzcy, a o tym, co przyciąga jego uwagę u kandydatów, mówił także w kontekście rozmowy poprzedzającej śpiewanie. Liczy się dla niego wyrazista osobowość i sposób, w jaki uczestnik nawiązuje kontakt z jury.
„Zawsze mówię, że ktoś musi być jakiś. […] Jeżeli ktoś wchodzi i jest taki „wow”, to nie musi nawet dobrze wyglądać. Gdy zaczyna mówić, rozmawiać z nami, budować słowa, to już myślę, że jest inteligentna osoba, a potem zaczyna śpiewać” — wyjaśnił w tym samym wywiadzie.
Osobny wątek rozmowy dotyczył wpływu poszczególnych jurorów na decyzje. Miller wrócił do dawnej zasady, która dawała mu szczególne uprawnienia. Nie wspomina jej z aprobatą i uważa, że stawiała pozostałych oceniających w nierównej sytuacji.
„To nie jest ta edycja, gdzie akurat miałem złoty głos i liczył się za dwa, co było dość nie fair w stosunku do jurorów i tego nie lubiłem. Teraz każdy z jurorów ma po te 25%, więc wszyscy mają ten sam pakiet akcyjny” — zaznaczył w „Telemagazynie”.
Wcześniej podobne uprawnienia Millera miały znaczenie przy castingu Skolima, który w 2018 roku nie przeszedł do następnego etapu. Historię tamtej decyzji i późniejsze wyjaśnienia lidera Boys opisaliśmy osobno. Dziś dawny kandydat współdecyduje z nim o szansach kolejnych wykonawców.
Sprawdź również:
Kaeyra wróciła do rozstania z Zalewskim. Tak wyglądają dziś ich relacje
Mandaryna i Michał Wiśniewski razem na weselu. Wpadli sobie w objęcia





Wybrane dla Ciebie
















